Bohaterom getta

Materiał informacyjny IPN
Mija 80 lat od wybuchu powstania w getcie warszawskim. Oddajmy hołd tym, którzy w sytuacji beznadziejnej zdobyli się na heroiczną walkę.

Karol Nawrocki

Halina Aszkenazy-Engelhard dobrze pamiętała tamten dzień. Był 15 kwietnia 1943 r., jej dziewiętnaste urodziny: „Mama przyniosła kawałek kiełbasy i bułeczki. […] To było wielkie święto”. W warunkach getta warszawskiego, w środku krwawej niemieckiej okupacji – rzeczywiście była to namiastka normalności.

Cztery dni później, w poniedziałek 19 kwietnia, o piątej rano wszyscy byli już na nogach. „Ciągle słychać strzały – wspominała potem pani Halina. – I te buty ciężkie Niemców. Słyszymy, jak chodzą i krzyczą: »Raus! Raus! Raus!«”.

W wigilię żydowskiego święta Pesach Niemcy weszli do getta, by zlikwidować je i wymordować tych jego mieszkańców, którzy byli jeszcze przy życiu. „Myśleli, że z łatwością zdobędą i zlikwidują całe getto, a tymczasem jest opór” – komentowała pani Halina. Żydowscy bojownicy otworzyli ogień. Tak zaczynało się powstanie w getcie warszawskim – heroiczny zryw ludzi skazanych na zagładę.

Od słów do zbrodni

Przez kilkaset lat na ziemiach polskich bujnie kwitło życie diaspory żydowskiej. W II RP Żydzi stanowili drugą – po Ukraińcach – najliczniejszą mniejszość narodową. Po koniec lat trzydziestych XX w. mieszkało ich w 35-milionowej Polsce prawie 3,5 miliona, a w samej tylko Warszawie – ponad 360 tys. Wystarczyło kilka lat niemieckich rządów, by ta społeczność niemal przestała istnieć.

Jeszcze w styczniu 1939 r. Adolf Hitler odgrażał się, że przyszła wojna światowa przyniesie „zniszczenie rasy żydowskiej w Europie”. Nikt jednak nie mógł wówczas przypuszczać, że będzie to oznaczać masowe zabijanie ludzi metodami przemysłowymi. Owszem, już w czasie pierwszych działań wojennych we wrześniu 1939 r. dochodziło do masakr Żydów, ale nie wyglądało to na centralnie skoordynowaną akcję. Na przykład w Końskich żołnierze Wehrmachtu zastrzelili 22 Żydów, a w Przemyślu i okolicach niemieckie grupy operacyjne wymordowały ich nawet kilkuset. Od początku okupacji ofiarami zbrodni – tak niemieckich jak i sowieckich– padali też ci Żydzi, którzy współtworzyli elity II RP. Nie przypadkiem na cmentarzu w Palmirach znajdziemy także nagrobki z gwiazdą Dawida, a na liście katyńskiej – również nazwiska oficerów żydowskiego pochodzenia.

Położenie ogółu Żydów pod okupacją niemiecką pogarszało się stopniowo. Ważną cezurą jest tu utworzenie przez Niemców gett, czyli wydzielonych dzielnic żydowskich. Największe powstało jesienią 1940 r. w Warszawie i w szczytowym momencie stłoczono w nim prawie pół miliona osób – prócz Żydów warszawskich także tych przesiedlonych z innych miejscowości. Głód, choroby, tragiczna sytuacja sanitarna i wyczerpująca praca niewolnicza zbierały śmiertelne żniwo.

Najgorsze miało dopiero nadejść. Po napaści Niemiec na Związek Sowiecki władze Rzeszy zdecydowały się na „ostateczne rozwiązanie kwestii Żydowskiej”, czyli wymordowanie wszystkich europejskich Żydów. Szczegóły omawiano w styczniu 1942 r. na niesławnej konferencji w Wannsee. W tym samym roku w okupowanej Polsce powstały obozy zagłady Belzec, Sobibor i Treblinka. Ostatni z nich stał się miejscem kaźni m.in. setek tysięcy warszawskich Żydów.

Czarnym dniem w historii getta warszawskiego stała się środa 22 lipca 1942 r. To właśnie wtedy ruszyły masowe transporty z Umschlagplatz do Treblinki. Zbrodnicza akcja trwała do 21 września. W tym czasie niemal każdego dnia do komór gazowych wywożono z Warszawy po kilka tysięcy Żydów. W ciągu zaledwie kilku tygodni Niemcy wymordowali ponad ćwierć miliona ludzi. W styczniu następnego roku – kolejnych kilka tysięcy.

„O dumę człowieczą”

Na początku 1943 r. w getcie pozostawało jeszcze kilkadziesiąt tysięcy osób. „Dnie mijały w szarej beznadziei. Byliśmy zamknięci w klatce, oddzieleni od świata ciężkimi murami – wspominała potem Halina Aszkenazy-Engelhard. – Żyłyśmy w ciągłym złudzeniu i nadziei, że uda się nam, że ta makabra się skończy, chociaż wszyscy dokoła twierdzili, że nasz koniec jest bliski i nieunikniony” – dopowiadała.

Byli tacy, którzy nie zamierzali biernie czekać na swój los. Do zbrojnego zrywu przygotowywały się konspiracyjne organizacje w getcie: lewicowa Żydowska Organizacja Bojowa (ŻOB) z Mordechajem Anielewiczem na czele i prawicowy Żydowski Związek Wojskowy (ŻZW), powołany przez byłych oficerów Wojska Polskiego. Już w styczniu 1943 r. doszło do pierwszych walk członków ŻOB z Niemcami. W kolejnych miesiącach żydowscy bojowcy powiększali skromne zapasy broni, granatów, materiałów wybuchowych – także dzięki darmowym dostawom od Armii Krajowej.

Nikt przy zdrowych zmysłach nie mógł liczyć, że uda się pokonać Niemców. Wehrmacht miał wprawdzie za sobą bolesną klęskę w Stalingradzie, ale w marcu 1943 r. odbił od Sowietów Charków i na froncie wschodnim szykował się do kolejnej ofensywy. Na zachodzie Europy niemieckie panowanie wciąż rozciągało się aż do Atlantyku, w Afryce trwały zacięte walki w Tunezji.

Opór w getcie miał więc przede wszystkim ważny wymiar symboliczny. „Dziewiętnastego kwietnia 1943 roku rozpoczęła się ostatnia walka o życie, o ludzką godność, o dumę człowieczą” – pisała później Aszkenazy-Engelhard.

Niemców, którzy wkroczyli do getta wraz z kolaboracyjnymi formacjami ukraińskimi i łotewskimi, przywitały kule, tak że musieli się wycofać. Kilkuset uzbrojonych żydowskich bojowców stawiło niespodziewanie silny opór. Z pomocą próbowała im przyjść AK, jednak próba wysadzenia murów getta zakończyła się niepowodzeniem.

Nierówna walka trwała niemal miesiąc. Zacięte boje toczyły się choćby na pl. Muranowskim, gdzie powstańcy pod dowództwem Pawła Frenkla z ŻZW przez wiele dni odpierali niemieckie ataki. Dopiero 16 maja, po wysadzeniu w powietrze Wielkiej Synagogi przy ul. Tłomackie, Niemcy mogli ogłosić, że żydowska dzielnica w Warszawie przestała istnieć – jak to ujął Jürgen Stroop, ówczesny dowódca SS i policji w dystrykcie warszawskim.

Według danych Stroopa, najprawdopodobniej świadomie zawyżonych, w czasie powstania w getcie „udało się ująć lub zgładzić ogółem 56 065 Żydów”, nie licząc tych, „którzy zginęli na skutek wysadzenia w powietrze, pożarów itd.”. Prawdą jest w każdym razie, że powstanie w getcie przeżyli nieliczni. Ogromną większość tych, którzy nie zginęli w walce, w wyniku ostrzałów lub pożarów, Niemcy zamordowali na miejscu bądź wywieźli na śmierć do Treblinki i innych obozów.

Chwała zgładzonym

Halina Aszkenazy miała szczęście w nieszczęściu. Uciekła z transportu do obozu na Majdanku. Przeżyła Powstanie Warszawskie, obóz przejściowy w Pruszkowie i roboty przymusowe w Rzeszy. Po tym, jak w czasie wojny straciła najbliższych, wyemigrowała z Europy i założyła nową rodzinę w Izraelu. Zmarła w 2016 r. Nigdy nie zapomniała piekła getta. „Przeszłość wraca do mnie” – wspominała.

Stroop – główny kat getta – po wojnie został osądzony w Warszawie i zawisł na szubienicy. Jego bogato ilustrowany raport, będący urzędniczą relacją z likwidacji „dzielnicy żydowskiej”, wbrew intencjom autora stał się hołdem złożonym pomordowanym Żydom i żydowskim powstańcom.

Zasłużony hołd oddajemy im – już w pełni świadomie – także dziś. Każdego 19 kwietnia przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej składają kwiaty pod pomnikiem Bohaterów Getta na warszawskim Muranowie. W tym roku planujemy również sesję naukową „Opór Żydów przeciwko Niemcom na okupowanych ziemiach polskich” czy premierę książki _A my nie jesteśmy wybawieni _– przejmujących wspomnień Dawida Wdowińskiego z ŻZW.

Wspólnie uczcijmy bohaterstwo tych, którzy zbrojnie sprzeciwili się niemieckiemu ludobójstwu.

Specjalny dodatek z okazji 80 rocznicy wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim

kliknij

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na naszahistoria.pl Nasza Historia