Krystyna Pohl, Szymon Kozica

Czołg, który zabił siedmioro dzieci

Zdjęcie z archiwum Bronisława Bieniarza (drugi od lewej). Dalej mechanik – kierowca i działonowy. Pierwszy z prawej ładowniczy. Fot. Archiwum/Kurier Poranny Zdjęcie z archiwum Bronisława Bieniarza (drugi od lewej). Dalej mechanik – kierowca i działonowy. Pierwszy z prawej ładowniczy.
Krystyna Pohl, Szymon Kozica

51 lat temu, 9 października 1962 r. w czasie wojskowej defilady w Szczecinie czołg wjechał w tłum. Zabił siedmioro dzieci, ponad dwadzieścia odniosło rany, kilkoro zostało kalekami.

Jest 9 października 1962. Około południa. Trwa defilada wojsk Układu Warszawskiego. Na zakończenie jadą czołgi. Radzieckie, enerdowskie i polskie. Pierwsze narzucają ostre tempo. "Dołączyć! Dołączyć!" - krzyczy dowódca naszych pancerniaków. Rozkaz to rozkaz. T-54 o numerze taktycznym 0165 z 1. Kompanii Czołgów w Słubicach przyspiesza. W poprzek ulicy przechodzą szyny tramwajowe. 36-tonowy kolos wpada w poślizg...

Pozostało jeszcze 93% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Krystyna Pohl, Szymon Kozica

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.