Krzysztof Żyła

Goralenvolk, czyli jak Wacław Krzeptowski z gabinetu Hansa Franka, na świerk trafił

Przewodniczący Komitetu Góralskiego, Wacław Krzeptowski wita w Zakopanem gubernatora Hansa Franka [1] Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, Sygnatura 2-3062 Przewodniczący Komitetu Góralskiego, Wacław Krzeptowski wita w Zakopanem gubernatora Hansa Franka [1]
Krzysztof Żyła

7 listopada 1939 był pierwszym dniem rezydowania na Wawelu generalnego gubernatora Hansa Franka. Tego też dnia wizytę w asyście działaczy góralskich złożył mu jeden z przywódców Podhala - Wacław Krzeptowski, który w wyrazie szacunku wręczył Frankowi symboliczną złotą ciupagę. Tak rozpoczęła się historia największej polskiej kolaboracji w czasie II wojny światowej - akcji Goralenvolk. Sam Krzeptowski skończyć mógł tylko w jeden sposób...

Wacław Krzeptowski nazywany pogardliwie góralskim księciem,

przed wojną przewodził Stronnictwu Ludowemu w Nowym Targu i pełnił rolę wiceprzewodniczącego powstałego w międzywojniu Związku Góralskiego. Pochodził z szanowanej i wpływowej rodziny. Znał się z ojcami II Rzeczpospolitej: Wincentym Witosem, Ignacym Mościckim i Edwardem Rydzem-Śmigłym. Należał do jednych z najwybitniejszych działaczy podhalańskich, niestety był też łasy na władzę, co miało dla niego tragiczne skutki.

Pięć dni po złożeniu hołdu przez Krzeptowskiego, 12 listopada Hans Frank złożył rewizytę w Zakopanem, gdzie uroczyście przyjęty przez górali został powitany przez Krzeptowskiego, słowami: "Moi drodzy koledzy, dwadzieścia lat jęczeliśmy pod polskim panowaniem, a teraz wracamy pod skrzydła wielkiego narodu niemieckiego".

Pod koniec listopada z inicjatywy doktora Henryka Szatkowskiego, legionisty, piłsudczyka i wielkiego propagatora góralszczyzny zwołano zebranie Związku Górali, na którym zatwierdzono, choć niejednogłośnie, memoriał "o potrzebach ludności góralskiej" i przyjęto ideę Goralenvolku.

Związek przemianowano na Goralenverein i wybrano jego nowe władze, z Wacławem Krzeptowskim na czele. Szatkowski i Krzeptowski chcieli uznania odrębności narodowej górali i wsparcia tych żądań odpowiednimi decyzjami politycznymi. Na tę propozycję przystali Niemcy, sam Frank wiosną 1940 roku zapewnił górali, że wesprze ich działania. Niedługo potem powstała góralska szkoła powszechna, szkoła zawodowa i klub sportowy. Frank zgodził się na to, gdyż według Niemców,

"Górale nie byli do końca Polakami, znacznie bliżej im było do niemieckich korzeni"

Przewodniczący Komitetu Góralskiego, Wacław Krzeptowski wita w Zakopanem gubernatora Hansa Franka [1]
Narodowe Archiwum Cyfrowe, Sygnatura: 2-3071 Gubernator Hans Frank w otoczeniu niemieckich oficerów i górali w strojach ludowych w Zakopanem. Fotografia grupowa. [3]

Grupa górali w strojach ludowych. Na drugim planie oficerowie niemieccy i przedstawiciele władzy cywilnej. Listopad 1939 r. [2]
(fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, Sygnatura: 2-3073)

Tak przynajmniej twierdziła ówczesna antropologia niemiecka, według której górale wywodzili się z germańskich szczepów plemiennych. Miała o tym świadczyć m. in. kultura góralska z jej muzyką, ubiorami, budownictwem, a nawet gwarą.

Podobieństw doszukiwano się także w formach spinek góralskich i gockich oraz w analogii tyrolskiego jodłowania do góralskiego śpiewu. Wskazywano na niemiecko brzmiące nazwy miejscowości - Dursztyn czy Frydman, a nawet typ urody, który według niemieckich naukowców miał znacznie odbiegać od polskiej.

Poza tym, w czasie okupacji Niemcy chętnie spędzali w Zakopanem wakacje, gdzie organizowali obozy Hitlerjugend, czy narciarskie zawody hitlerowskiego wojska. Najprawdopodobniej także w Zakopanem odbywały się tajne rozmowy gestapo i NKWD dotyczące zwalczania polskiego ruchu oporu.

Zachęcony efektami współpracy z nazistami

Przewodniczący Komitetu Góralskiego, Wacław Krzeptowski wita w Zakopanem gubernatora Hansa Franka [1]
Narodowe Archiwum Cyfrowe, Sygnatura: 2-3073 Wacław Krzeptowski i Hans Frank. Dobre stosunki pomiędzy panami nie trwały długo...

Gubernator Hans Frank w otoczeniu niemieckich oficerów i górali w strojach ludowych w Zakopanem. Fotografia grupowa. [3]
(fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, Sygnatura: 2-3071)

i sprawnie sterowany przez Witalisa Wiedera, kapitana Wojska Polskiego i agenta Abwehry, Krzeptowski 20 kwietnia 1940 roku ponownie udał się z wizytą na Wawel. Tym razem na ręce Hansa Franka złożył życzenia i prezent urodzinowy dla Adolfa Hitlera - góralską skrzynię z wyrytą swastyką.

Niemcy mimo wzajemnych uśmiechów już wtedy chcieli czerpać wymierne zyski związane z postępem akcji germanizacyjnej. Zadecydowali o przeprowadzeniu w czerwcu 1940 roku spisu ludności na Podhalu, na podstawie którego wydano później góralskie kenkarty oznaczone literą "G".

Przynależność do narodu góralskiego zadeklarowało ok. 20% ludności. W Zakopanem karty przyjęło 23% mieszkańców, w Nowym Targu - 33% mieszkańców a w Szczawnicy aż 92%. Na ogólną liczbę kart, czyli około 150 tys. wydano 30 tys. kart góralskich, co stanowiło jeden z największych odsetek Volksdeutschów na terenach GG.

Wyniki nie zadowoliły jednak generalnego gubernatorstwa. Góralskie kenkarty, do których przyjęcia namawiano zastraszaniem, zapewniały względny spokój jej posiadaczowi, chroniły między innymi od wywózki na roboty przymusowe do Rzeszy.

Tymczasem niechęć mieszkańców Podhala do działań Krzeptowskiego rosła

Przewodniczący Komitetu Góralskiego, Wacław Krzeptowski wita w Zakopanem gubernatora Hansa Franka [1]
Narodowe Archiwum Cyfrowe, Sygnatura: 2-6052 Krzeptowski zapłacił za kolaborowanie z Niemcami najwyższą cenę...

Wacław Krzeptowski i Hans Frank. Dobre stosunki pomiędzy panami nie trwały długo...
(fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, Sygnatura: 2-3073)

i wyraziła się między innymi w powstaniu w maju 1941 roku Konfederacji Tatrzańskiej, organizacji ruchu oporu powołanej przez Augustyna Suskiego. Do organizacji, której hasło przewodnie brzmiało "Honor nakazuje, by Goralenvolk został zdławiony przez samych Podhalan" należało około 400 członków. Została ona jednak została szybko rozpracowana przez gestapo i po fali aresztowań w lutym 1942 roku obumarła. Sam Suski zginął w Auschwitz.

Mimo braku poparcia lokalnej ludności i rosnącego zniecierpliwienia Franka, 20 lutego 1942 został zawiązany Goralisches Komitee jako zalążek Państwa Góralskiego (tzw. Goralenland) z Wacławem Krzeptowskim na czele. Wśród członków Komitetu znaleźli się między innymi działacze przedwojennego Związku Góral.

Akcją mającą pomóc Krzeptowskiemu odzyskać zaufanie w oczach Hansa Franka była próba powołania w drugiej połowie 1942 roku jednostki Goralische Waffen SS Legion. Mimo usilnych działań propagandowych ze strony Komitetu Góralskiego, do rekrutacji zgłosiło się zaledwie 300 ochotników, z których po pierwszej selekcji wytypowano 200 zdolnych do służby wojskowej.

Do obozu szkoleniowego SS w Trawnikach trafiło jednak niewiele ponad 100 ochotników. Reszta uciekła bowiem w trakcie transportu. Trudny charakter górali dał znać o sobie przy pierwszym kontakcie ze szkolonymi w tym samym obozie Ukraińcami. Górale nie mogli się z nimi porozumieć, co zakończyło się bijatyką.

Z pomysłu zrezygnowano, a niedoszli rekruci trafili na roboty przymusowe do Niemiec. Dowódca SS Wilhelm Kruger miał raportować, że "górale są gorsi od Polaków".

Kompromitacja Krzeptowskiego wyczerpała cierpliwość Hansa Franka, który wycofał swoje poparcie dla jego działań. Zaprzestano też propagowania idei Goralenvolku, a struktury Komitetu Góralskiego gwałtownie się kurczyły.

Krzeptowskiego nie ścigało już tylko polskie podziemie,

Krzeptowski zapłacił za kolaborowanie z Niemcami najwyższą cenę...
(fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, Sygnatura: 2-6052)

które wydało na niego wyrok śmierci. Latem 1944 roku po próbie aresztowania go przez jego byłych sojuszników, Niemców, ukrył się wysoko w górach. Możliwe, że doczekałby w nich końca wojny, bowiem na przełomie 1944 i 1945 roku w Zakopanem nie było ani wojsk radzieckich, ani niemieckich, które wycofywały się na zachód.

Krzeptowski ukrywał się początkowo w Tatrach, następnie przeszedł na Słowację, gdzie brał udział w walkach powstania słowackiego. Po jego upadku wrócił w okolice Zakopanego i prawdopodobnie z powodu wielkiego mrozu, w styczniu 1945 roku, zszedł w dolinę, na Krzeptówki.

Tutaj, 20 stycznia, został złapany przez oddział Armii Krajowej Kurniawa i powieszony na świerku za zdradę.
Krzeptowski miał prosić partyzantów o kulę, ci jednak odpowiedzieli mu, że kula to śmierć honorowa, a na taką zdrajca nie zasługuje.

Przy jego ciele znaleziono odręcznie napisany list: "Ja niżej podpisany Wacław Krzeptowski urodzony 1897 roku dnia 24 czerwca w Kościeliskach przekazuję cały swój nieruchomy i ruchomy majątek uwidoczniony w księgach hipotecznych w Zakopanem na rzecz oddziału partyzanckiego Kurniawa grupy Chełm AK z własnej nieprzymuszonej woli, jako jedyne zadośćuczynienie dla narodu polskiego za błędy i winy popełnione przez mnie wobec polskiej ludności Podhala w okresie okupacji niemieckiej od roku 1939 do 1945. Kościelisko, 20 stycznia 1945, 22.30"

Pozostałych przywódców Goralenvolku osądzono już po wojnie. 22 listopada 1946 roku w Zakopanem zapadły na nich wyroki sądowe. Józefa Cukra, wiceprzewodniczącego Komitetu skazano na 15 lat, Stanisława Mula i Antoniego Kęska na 5 lat i Antoniego Tomalę na 3 lata więzienia. Wieder i Szatkowski zaocznie zostali skazani na śmierć, bo przed wymiarem sprawiedliwości uciekli do Niemiec.

KRZYSZTOF ŻYŁA, MM Moje Miasto

Przy opracowaniu korzystałem z:

- Wiesław Władyka w "Polityka", nr 26, "Góralu czy ci nie żal"
- www.histmag.org/Goralenvolk-podhalanscy-wasale-III-Rzeszy-6044
- "Goralenvolk" film Artura Więcka - www.vod.tvp.pl/dokumenty/historia/goralenvolk/wideo/goralenvolk/445413
- Wojciech Szatkowski "Goralenvolk. Historia zdrady", Zakopane, 2012

Krzysztof Żyła

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.