Nowozelandzka odyseja polskich dzieci

Nowozelandzka odyseja polskich dzieci Fot. archiwum

Gdy po 1939 roku wraz z rodzicami trafiły z Polski na Syberię, wydawało się, ze ich los jest przesądzony. Łut szczęścia sprawił, że dostały drugą szansę

Gdy w 2013 r. postawiono w stan upadłości firmę Mainzeal, w Nowej Zelandii zawrzało. Trudno było zrozumieć, jak ten koncern budowlany zatrudniający 500 osób i mający na swoim koncie udział w projektach o łącznej wartości 7,5 mld dol. może po prostu upaść. Założona w 1968 r. korporacja wydawała się fundamentem nowozelandzkiego rynku nieruchomości - dlatego tez jej zamkniecie było komentowane przez cała branże, a także czołowych polityków w kraju.O przyczyny pytano tez jej byłego dyrektora Johna Roya, który w 1994 r. pozbył się w niej udziałów i przeszedł na emeryturę. Długie z nim wywiady zapełniały szpalty gazet, a w nich biznesmen wspominał, jakie były początki jego kariery.

Pozostało jeszcze 90% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.