Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Wojciech Rodak

Ochroniarze władzy: od rzymskich pretorian po gwardzistki Kaddafiego

Ochrona Muammara Kaddafiego składała się z 40 kobiet. Kryterium ich wyboru była uroda Fot. 123rf Ochrona Muammara Kaddafiego składała się z 40 kobiet. Kryterium ich wyboru była uroda
Wojciech Rodak

Historia uczy, że elitarne oddziały odpowiedzialne za bezpieczeństwo władców same bardzo często stawały się wielkim zagrożeniem dla tych, których miały chronić

We wrześniu 1892 r. Francuzi wylądowali u ujścia rzeki Ouémé w Afryce Zachodniej. Zadaniem przeszło dwutysięcznego kontyngentu Legii Cudzoziemskiej pod dowództwem pułkownika Alfreda Doddsa było zajęcie owianego czarną legendą królestwa Dahomeju.

Władcy tego państwa słynęli z okrucieństwa. W stolicy kraju Abomeju urządzali co roku uroczystość znaną jako Święto Czaszek, podczas której ścinali wojowników pojmanych w czasie wojen z sąsiadami. Była to ofiara, którą składali duchom swoich przodków. Czerepy zabitych układano potem w makabryczne piramidy - namacalne dowody triumfów panującej dynastii. Jednakże owi posępni królowie dużo bardziej byli znani z posiadania gwardii złożonej z amazonek.

Historycy nie są pewni, jakimi zasadami kierowano się przy ich werbunku i przydzielaniu do jednostek. Zgromadzone relacje wskazują, że w ich składzie można było znaleźć zarówno kryminalistki, skazane na śmierć lub niewolę, jak i sprawiające trudności wychowawcze dziewczynki i ochotniczki. Część amazonek tworzyła oddziały polowe, które uczestniczyły w wyprawach grabieżczych. Reszta stanowiła straż pałacową króla Dahomeju - kobiety te nie mogły żyć poza obrębem rezydencji, a prawo traktowało je jak żony władcy. Co za tym idzie, utrzymywanie przez nie stosunków z innymi mężczyznami uważane było za zdradę i w teorii powinno być karane śmiercią. Jednak w praktyce rzadko zdarzało się, by król reagował na „epidemię ciąż” wśród amazonek z całą surowością. Na przykład gdy Glele, władający Dahomejem w XIX w., odkrył, że około 150 jego pretorianek jest w stanie błogosławionym, skazał na śmierć tylko osiem osób (cztery kobiety wraz z ich kochankami).

W momencie, gdy Francuzi nacierali na Abomej, król Behanzin miał w szeregach swojej armii parę tysięcy amazonek uzbrojonych w strzelby Winchestera, maczugi i noże. Na polu bitwy odznaczały się brawurową odwagą i efektywnością, przynajmniej w konfrontacji ze swoimi afrykańskimi przeciwnikami. Z europejskimi żołnierzami nie szło im aż tak dobrze. Oto jak opisał swoje pierwsze spotkanie z afrykańskimi wojowniczkami Józef Miłkowski, polski uczestnik wyprawy dahomejskiej.

Z lasu na polanę wysypało się kilka setek wojowniczek. Rozwinęły się przed nami nieregularnym frontem, strzelając do nas dorywczo, na pojedynkę, bez widocznego skutku. Widać było, że przygotowywały się do starcia na broń białą. Ruszyły na nas. Gdy były bardzo blisko, usłyszałem komendę »Cel! Pal!«” - relacjonował Miłkowski. „Po kilku salwach zamiast rozwścieczonych, pijanych kobiet dostrzegłem wał trupów.

Polak nie odmówił sobie komentarza co do powierzchowności swoich ofiar.

Były to młode, słuszne, tęgie, przepysznie zbudowane kobiety. Każdy rzeźbiarz by się nimi zachwycił

- pisał. Najwyraźniej ubolewał nad okolicznościami ich poznania.

Nawet te fanatycznie oddane wojowniczki nie uratowały władców Dahomeju. Nowoczesne karabiny w rękach świetnie wyszkolonych legionowych wiarusów dawały taką siłę ognia, że wszelkie rycerskie przymioty amazonek traciły znaczenie. Pod koniec 1894 r. król Behanzin, po serii klęsk i utracie stolicy, poddał się Francuzom.

Amazonki te były z pewnością jedną z najbardziej barwnych jednostek gwardyjskich, które przez stulecia strzegły władców. Nie wszystkie były tak lojalne i fanatycznie oddane swoim panom jak te kobiety z Afryki Zachodniej.

Cesarz w gnieździe węży

Najsłynniejszą w dziejach formacją chroniącą władców z pewnością byli pretorianie.

Pierwsze jednostki gwardyjskie odpowiadające za bezpieczeństwo elit Republiki Rzymskiej zorganizowano już w III w. p.n.e. Ich twórcą był Scypion Afrykański, słynny konsul i wódz wojskowy, który pokonał Kartaginę, zapewniając swojej ojczyźnie niekwestionowaną dominację w obszarze Morza Śródziemnego.

Początkowo rola pretorian (od łac. pretorium - namiot dowódcy w obozie wojskowym) ograniczała się tylko do ochraniania wodza armii i namiestników prowincji rzymskich. Z czasem uległa ona znacznym modyfikacjom. Pierwszy cesarz rzymski Oktawian August (panował od 27 r. p.n.e. do 14 r. n.e.) uczynił z nich jednostkę elitarną. Od tamtej pory zapewniali bezpieczeństwo jedynie cesarzom. Do służby przyjmowano rekrutów tylko z Rzymu, ewentualnie ze starych kolonii i prowincji rzymskich (Etruria, Umbria, Lacjum). Była nie tylko wielkim zaszczytem, ale wiązała się także z wymiernymi korzyściami. Pretorianin zarabiał trzy razy więcej niż przeciętny legionista i wcześniej kończył służbę (już po 16 latach, a nie 25). Ponadto - odchodząc do cywila - otrzymywał znacznie wyższą odprawę.

Pozostało jeszcze 65% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Wojciech Rodak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.