Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Wojciech Rodak

Od kombryga Armii Czerwonej do ciechociemnego. Losy Bolesława Żmudzina-Kontryma

1941-1942, Wielka Brytania. Por. Bolesław Kontrym (w środku) podczas szkolenia spadochronowego. Fot. Fot. NN, kolekcja Cezarego Chlebowskiego, zbiory Ośrodka KARTA 1941-1942, Wielka Brytania. Por. Bolesław Kontrym (w środku) podczas szkolenia spadochronowego.
Wojciech Rodak

W ciągu swojego życia zdążył zostać sowieckim bohaterem wojennym, polskim szpiegiem, policjantem zwalczającym komunistów i cichociemnym. Medale za zasługi na polu walki otrzymał w pięciu państwach. Miał ich tyle, że zapewne nie zmieściłyby się na froncie galowego munduru. Jak je wszystkie zdobył? Oto opowieść o losach Bolesława Kontryma, jednego z najbardziej zuchwałych polskich awanturników

Przyszły cichociemny pochodził z rodziny o silnych tradycjach patriotyczno-niepodległościowych. Jego dziadek Tadeusz Kontrym walczył w powstaniu styczniowym, za co władze carskie zesłały go do Wiatki (dziś Kirow). Tam prowadził pamiętnik, z którego w podaniach rodzinnych utrwalił się szczególnie mocno jeden passus: „Rzemiosła wojennego uczyć się trzeba od wroga, by zgłębić jego strategię i pokonać go później jego własną bronią”. Tą radą kierował się w swoich życiowych wyborach syn powstańca z 1863 r. Władysław Kontrym. Służył w carskiej armii, z czasem dochodząc do rangi pułkownika kawalerii. Tę samą przyszłość widział dla jednej ze swoich sześciorga latorośli, syna Bolesława.

Chłopiec przyszedł na świat 27 sierpnia 1898 r. w majątku Zaturce na Wołyniu. Nie dane mu było długo cieszyć się beztroskim dzieciństwem spędzonym pod okiem rodziców, w otoczeniu braci i sióstr. W wieku 10 lat wysłano go do carskiej szkoły kadetów w Jarosławiu nad Wołgą. Ukończył tam jedynie sześć klas, ponieważ już w 1915 r. został z niej dyscyplinarnie wyrzucony. Zawinił rogaty charakter. Nieporozumienie z kolegą przerodziło się w zbiorową bójkę. Kontryma okrzyknięto prowodyrem tych zajść i uznano za osobę niepożądaną w Korpusie Kadetów.

Jednak krewki młodzieniec nie zniechęcił się do wojaczki. Poszedł do szkoły wojskowej w Saratowie. Po kilku miesiącach opuścił ją w randze praporszczyka (chorążego) i w grudniu 1915 r. po raz pierwszy w życiu trafił na front.

W carskiej armii służył do jesieni 1917 r. Brał udział m.in. w ofensywie Brusiłowa i kampanii karpackiej w charakterze wywiadowcy, a potem dowódcy zwiadu konnego. Jego zaangażowanie na polu walki zaowocowało szybkim awansem na porucznika i kilkoma medalami na piersi.

Gdy wybuchła rewolucja październikowa, Kontrym znajdował się pod granicą rumuńską, w Besarabii. Polacy służący w carskiej armii zaczęli wówczas samodzielnie organizować własne oddziały na terenie Rosji. Młody oficer przystał więc do operującego na Ukrainie II Korpusu Polskiego. Żołnierze ci, dowodzeni przez gen. Józefa Hallera, zajmowali się głównie ochroną majątków polskiej szlachty, zagrożonych atakami ze strony zrewoltowanych ruskich chłopów.

1941-1942, Wielka Brytania. Por. Bolesław Kontrym (w środku) podczas szkolenia spadochronowego.
NAC Bolesław Żmudzin-Kontrym

Niestety żywot Korpusu nie był długi. W maju 1918 r. Niemcy rozbili go w słynnej bitwie pod Kaniowem. Kontrym trafił do obozu jenieckiego, ale w przeciągu miesiąca udało mu się zbiec. Przez pogrążoną w wojnie domowej Rosję przedostał się do Wiatki, gdzie mieszkała jego matka. I wtedy porwała go czerwona fala rewolucji.

Krwawy bolszewik

Początkowo władzom rewolucyjnym Bolesław Kontrym wydał się osobą podejrzaną - nie dość, że był Polakiem, to jeszcze carskim oficerem. We wrześniu 1918 r. aresztowano go nawet na kilka tygodni, ale nie postawiono żadnych zarzutów. W październiku został zmobilizowany do Armii Czerwonej. Tam świetnie się odnalazł.

Zaczynał jako dowódca kompanii w 82. pułku piechoty. Skierowano go na północ kraju, w rejon Archangielska, gdzie bolszewicy próbowali odeprzeć inwazję międzynarodowych wojsk interwencyjnych pod przewodnictwem Wielkiej Brytanii. Tam Polak wykazał się wojskowym talentem wysokiej próby. Odznaczał się niezwykłą determinacją i odwagą - był gotowy poprowadzić swoich ludzi do walki na bagnety, nawet pod najcięższym ostrzałem. Dzięki tym cechom, ze swoją kompanią, w trzaskającym mrozie i ciężkim terenie gromił Anglików i ich sprzymierzeńców. Za te wyczyny w przeciągu kilku miesięcy awansowano go na dowódcę pułku i odznaczono prestiżowym orderem Czerwonego Sztandaru.

W następnych miesiącach Kontrym uczestniczył także w starciach z białogwardzistami w Republice Komi i Estonii, aż wreszcie, w marcu 1920 r., stanął do bratobójczego boju. Jego pułk, operując w ramach 10. Dywizji Strzeleckiej, wziął udział w bolszewickiej ofensywie na Polskę. Nacierał z terenów białoruskich, a potem brał udział w Bitwie Warszawskiej i walkach odwrotowych. Chociaż cała kampania zakończyła się dla Armii Czerwonej totalną klęską, to polski oficer znów, jak podkreślali jego przełożeni, odznaczył się w niej „opanowaniem i męstwem”. I dostał kolejny order Czerwonego Sztandaru.

Po nieudanej próbie wyeksportowania rewolucji na zachód Europy bolszewicy zajęli się wewnętrzną konsolidacją państwa. Przystąpili do brutalnej pacyfikacji wszelkich rebelii, które coraz to wybuchały w reakcji na wprowadzone przez nich porządki, zwłaszcza na wsi. Niechlubną rolę podczas tych operacji odegrał Bolesław Kontrym. Przez niemal cały 1921 r. jego pułk tłumił powstanie chłopów w rejonie Tambowa (środkowa Rosja), którzy buntowali się przeciwko rabunkowym rekwizycjom żywności. Polski oficer, na co są dowody, uczestniczył w masowych rozstrzeliwaniach cywilów. Poza tym na czele swoich kawalerzystów potrafił dosłownie roznosić na szablach całe kilkudziesięcioosobowe oddziały kiepsko uzbrojonych partyzantów. Warto dodać, że tambowska rebelia zamknęła się przerażającym bilansem ofiar. Od komunistycznych kul i szabel zginęło około 70 tys. włościan, a dalsze 170 tys. zmarło z głodu.

Za wycinanie w pień bezbronnych chłopów Kontrym otrzymał kolejny order Czerwonego Sztandaru. Co więcej, pod koniec 1921 r. awansowano go na kombryga, czyli generała brygady, i skierowano do Akademii Sztabu Generalnego w Moskwie. Ponadto przyznano mu wygodne służbowe mieszkanie, w którym zamieszkał z żoną, Rosjanką Iją Nikołajewną, i maleńkim synkiem Władysławem.

Wyglądało na to, że 23-letni generał, mający w perspektywie wielką karierę, ustabilizuje się i zwiąże swój los w Sowietami. Tak się jednak nie stało. Pewne wydarzenia wywołały w nim wielką przemianę wewnętrzną.

Dalej dowiesz się:

- jak Kontrym wydostał się ze Związsku Sowieckiego

- czym zajmował się w międzywojennej Polsce

- jakie były jego losy w czasie II wojny światowej

Pozostało jeszcze 61% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Wojciech Rodak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.