Polak, którego bał się Al Capone

Mówiono na niego Earl Weiss, choć sam wolał, gdy wołano po prostu "Hymie" Fot. Wikimedia Commons Mówiono na niego Earl Weiss, choć sam wolał, gdy wołano po prostu "Hymie"

Szef gangsterskiego półświatka miał śmiertelnego wroga. Nazywał się Henryk Wojciechowski

10 listopada 1924 roku. Gustowna kwiaciarnia Schofield na północy Chicago. Charles Dean O'Banion w zielonym fartuszku z nożyczkami w ręku sprawnie uwija się z kolejnym bukietem. Nagle w drzwiach kwiaciarni pojawiają się Frankie Yale, John Scalise i Albert Anselmi. Chcą odebrać wiązankę na grób zmarłego sycylijskiego bosa mafii. Jeden z nich wyciąga dłoń do sprzedawcy. "Chce się przywitać?" Właściciel z uśmiechem podaję mu swoją dłoń. Nie może jej jednak zabrać, uścisk jest zbyt silny. Słychać strzały.

Pozostało jeszcze 94% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.