Polski wojownik zjedzony przez Maorysów? Kim był Gustaw Tempski

"Śniady na twarzy, z długimi czarnymi kręconymi włosami, (...) spodnie wpuszczone w długie buty, nóż w pochwie i rewolwer u pasa, długa i zakrzywiona Fot. archiwum "Śniady na twarzy, z długimi czarnymi kręconymi włosami, (...) spodnie wpuszczone w długie buty, nóż w pochwie i rewolwer u pasa, długa i zakrzywiona szabla u boku" - to był Gustaw na wojennej ścieżce

Według jednych źródeł, Gustaw Tempski po śmierci został zjedzony przez Maorysów, którzy chcieli w ten sposób przejąć jego ducha bojowego

Wedle innych - przeciwnie. Druga hipoteza mówi, że zjedzono jego podkomendnych, a zwłoki Tempskiego, z szacunku, spalili. Tak czy inaczej miejsce pochowania szczątków majora Gustawa Ferdynanda von Tempskiego oraz ukrycia jego szabli pozostaje nieznane do dziś.

Dla Australijczyków i Nowozelandczyków - Polak, dla Polaków - Niemiec? A większości nieznany zupełnie?

Pamięć o nim nie zaginęła. Jego nazwiskiem został nazwany park narodowy, podobnie jak ulice w stolicy Nowej Zelandii - Wellington oraz innych miastach na Antypodach. Człowiek niezwykle inteligentny i oczytamy, zostawił szereg artykułów opublikowanych w pismach australijskich, a także pamiętnik z kampanii walk z Maorysami, który znajduje się w bibliotece w Wellington. Zdolny malarz, pozostawił też po sobie całe zbiory akwarel i szkiców ze swych podróży i walk w II wojnie maoryjskiej. Bez wątpienia był to najpopularniejszy Polak w Nowej Zelandii. Gustaw von Tempski, na trwałe wpisał się w historię tego kraju. Maorysi nadali mu imię Manurau - wszędobylski ptak.

Z Legnicy czy Braniewa?

"Ze swoimi błyszczącymi oczami oraz rozwiewającymi się czarnymi włosami, grając na swej gitarze, malując pędzelkami do akwareli, czy z szablą przy boku - był on wszędzie pożądanym gościem, jako uczony wojownik. Artystycznym dżentelmenem, bezwzględnym wojownikiem, ale przede wszystkim był on włóczęgą" - pisze o swym dziadku urodzona na Hawajach pisarka Armine von Tempski (1892-1943).

Wśród wielu tajemnic krążących wokół Gustawa są i zasadnicze: gdzie się urodził? W. T. Parham w swej opasłej biografii "Tempsky - Adventurer" twierdzi, że nasz bohater pochodził z Legnicy. Tymczasem w opiniotwórczym tygodniku "New Zealand Listener" z 12 maja 1962 roku w można znaleźć informację, podaną do druku przez wnuka Gustawa, że von Tempski urodził się 15 lutego 1828 w Brauensberg, to jest w dzisiejszym Braniewie na ziemi warmińskiej.

Natomiast wedle najnowszych ustaleń Gustaw urodził się w 12 lutego 1828 roku w szlacheckiej rodzinie pruskiej o korzeniach polskich, której siedzibą był Tempcz koło Wejherowa. Tempski to dość częste kaszubskie nazwisko.

Ojcem Gustawa był ppłk Juliusz von Tempski, który służył w Królewskiej Armii Prus (Königlich Preußische Armee). Matką była Henryka von Studnitz, potomkini Juliana Fryderyka Paczeńskiego z Tęczyna. Czyżby więc była Polką?

Tempski senior nie widział dla swoich dwóch synów, Gustawa i Beno, innej przyszłości niż służba w armii. Z tego powodu naukę rozpoczął Gustaw w szkole kadetów w Poczdamie. Następnie uczęszczał do szkoły kadetów w Berlinie. W 1845 roku został przeniesiony do pułku dowodzonego przez swojego ojca. Jednak po dziewięciu miesiącach służby, którą uznał za "bezsensowną rutynę" Gustaw odszedł.

Spiskowiec i uciekinier

W 1955 roku w Melbourne w tamtejszym "Heraldzie" ukazał się duży tekst o von Tempskim, w którym napisano, że w tamtym czasie był zamieszany w organizację spisku przygotowującego rewolucję, która w 1848 roku przerodziła się w ogólnoeuropejską Wiosnę Ludów, niosącą na sztandarach hasła demokratycznej konstytucji, wolności prasy i powszechnego szkolnictwa. Podobno von Tempski został aresztowany i tylko rodzinne koligacje uratowały go przed plutonem egzekucyjnym.

Po ucieczce z Niemiec Gustaw trafił do Bluefields, angielskiej kolonii w Nikaragui. Młodzieniec żądny przygód szybko znalazł sobie zajęcie. Szkolił żołnierzy króla plemienia Miskito.

W wolnym czasie Tempski, biegle władający czterema językami, grający na gitarze, umiejący zająć damy interesującą rozmową, bywał u miejscowych notabli i zalecał się do siedemnastoletniej panny Emelii Ross Bell, Szkotki, która przebywała w Nikaragui ze swoim ojcem, Jamesem Stanislauem Bellem, urzędnikiem Korony Brytyjskiej. Skąd Szkot nabył polskie imię Stanisław - nie wiadomo. W jednej w biografii podano, że Emelia miała polsko-szkocką krew… przypadek?

Przyszły teść nie spoglądał jednak na Tempskiego przychylnym okiem. Był przekonany, że jego młody wiek i brak perspektyw powodują, iż nie jest on odpowiednią partią dla jego córki, która była jedyną białą kobietą w kolonii.

Pierwsza wyprawa po złoto

Był to czas wielkiej gorączki złota w Kalifornii. Gustaw, który pilnie potrzebował pieniędzy, by i poślubić Emelię, udał się więc na poszukiwanie złota. Kruszcu nie udało mu się wykopać, ale wracając, poznał spory kawał Ameryki. Podróż ta trwała 18 miesięcy, w ciągu których pokonał pieszo i konno 3000 mil. Mimo finansowego fiaska wyprawy po powrocie do Bluefields Gustawowi udało się przekonać do siebie niechętnego teścia i w 1855 roku poślubił Emelię. Uroczystość ślubną zaszczycił swoją obecnością król Wybrzeża Mosquito oraz przedstawiciel konsula brytyjskiego. Tempski wraz ze szwagrem nadzorował potem wycinanie i spław kloców mahoniowych i jął opracowywać mapy nieznanych wybrzeży ujścia rzeki San Juan del Norte.

Pod wpływem rodziny żony Gustaw na pewien czas wyprowadził się z żoną do Liverpoolu. Wtedy napisał znakomitą angielszczyzną relację z podróży. Pod tytułem "Mitla: A Narrative of Incidents and Personal Adventures..." wydał tę książkę w Londynie w 1858 roku, ilustrując ją własnymi rycinami. Jednym z talentów Gustawa było malarstwo, a w szczególności rysunek i akwarele.

W Liverpoolu urodzili się jego dwaj synowie i córka. Niedługo jednak wytrzymał w tamtejszej mieszczańskiej atmosferze. Ruszył z całą rodziną po nową przygodę. Pojechali do Australii.

Przeprowadzka na Antypody

W Australii Tempski ubiegał się o stanowisko przewodniczącego transkontynentalnej wyprawy przez Australię, która miała wieść od Melbourne do Zatoki Karpentaria na północy kontynentu. Jednak komitet wyprawy odrzucił jego kandydaturę na rzecz Roberta O'Hary Burke'a i Williama Johna Willisa. Wyprawa ta przeszła do historii, ale obaj jej przewodzący zmarli w jej trakcie. Z całej ekspedycji tylko jeden człowiek pokonał całą drogę i przeżył.

Zrażony Tempski razem z rodziną opuścił Melbourne i - na wieść o nowej gorączce złota - w 1862 roku ostatecznie osiadł w Nowej Zelandii na Półwyspie Coromandel. Niestety i tym razem nie dane mu było zbić fortuny. Za to został korespondentem gazety "Southern Cross".

W 1863 roku wybuchła wojna między kolonistami i zjednoczonymi plemionami maoryskimi. Tempski natychmiast nawiązał kontakt z Williamem Jacksonem, twórcą Forest Rangers, jednostki przeznaczonej do walki w lasach. Tempskiemu udało się zaprzyjaźnić z Jacksonem i został wkrótce mianowany na chorążego. Po jakimś czasie został oddelegowany do dowodzenia swoją własną, drugą kompanią. Okres wojen z Maorysami jest dla Tempskiego czasem triumfu. Osiągał sukcesy na polu walk partyzanckich, a jego ludzie byli bardzo lojalni wobec niego. W jego jednostce panowało tak wysokie morale, że nawet w obozie wroga mówiono o jego umiejętnościach.

Gustaw Tempski wziął udział w przeróżnych kampaniach przeciwko Maorysom. Podczas jednej z nich został wezwany do Wellington, gdzie okazało się, że miał służyć pod dowództwem oficera, któremu nie chciał się podporządkować, ponieważ uważał się za bardziej zasłużonego i doświadczonego. Wszczął więc bunt, za co został aresztowany i postawiony przed sądem wojskowym. Na szczęście dla Tempskiego toczące się zmiany na szczeblu parlamentarnym spowodowały, że władze dały mu drugą szansę i wkrótce wrócił do wojaczki.

Ostatnia walka

7 września 1868 roku 250 białych z pomocniczą grupą 100 Maorysów miało uderzyć na siedzibę słynnego wodza Maorysów Titokowaru. Kolumna została ostrzelana z buszu i Tempski domagał się natychmiastowego przystąpienia do ataku, ale dowodzący pułkownik zarządził odwrót i nie pomogły ostrzeżenia, że przy zapadającym mroku Maorysi zaatakują ponownie. Tempski wściekły na głupotę Anglika kazał swojej kompanii ochraniać tyły kolumny.

Przewidywania Tempskiego się potwierdziły. Maorysi otworzyli ogień z czubków drzew. Oddział brytyjski poniósł klęskę, tracąc 19 zabitych i 25 rannych. Między zabitymi był także major Tempski. Zginął od strzału w głowę, chcąc wynieść z pola walki rannego kolegę. Miał zaledwie 40 lat.

Jego ciało nigdy nie zostało odnalezione. Jedna z teorii głosi, że Maorysi zjedli je, chcąc w ten sposób "przejąć" dla siebie choć cząstkę jego bojowego ducha. Według innych relacji - przeciwnie: zjedzeni zostali mniej znaczący żołnierze, ciało Tempskiego zostało natomiast spalone na stosie pogrzebowym. Niewyjaśnione są też losy jego szabli.

156 lat po tamtych wydarzeniach telewizja nowozelandzka zrealizowała sześcioodcinkowy serial dokumentalny pt. "Tempsky's Ghost", który można zobaczyć w internecie. Producent pisze o tym obrazie: "Mike King przedstawia historię Gustawa von Tempsky: zawadiackiego kolonialnego »Soldier Fortune«, ekstrawaganckiego bohatera ludowego i naszego młodzieżowego idola. Polsko-pruskiego artysty i romantycznego poszukiwacza przygód, na czele elitarnej jednostki - The Forest Rangers - w Nowej Zelandii w 1860 roku, ubranego w wiele kulturowych znaków towarowych: koszulę Garibaldiego, szkocki kilt i kawaleryjską szablę. Jego umiejętność walki w buszu zaskarbiła szacunek rodzimych wrogów, którzy nazwali go Manurau (wszędobylski ptak); ale także zgotowali jego upadek po spotkaniu z przywódcą maoryjskiej partyzantki Titokowaru".

Została legenda

Czy dzisiaj nie jest to czas, by przypomnieć sobie o tym niezwykłym zapomnianym Polaku, którego Maorysi nazwali Wielkim Wodzem Manurau?

Wyczyny wojenne Gustawa w Ameryce Środkowej i Nowej Zelandii są legendarne. Jednak miłości do wojny towarzyszyła wrażliwość wyrażana przez jego pisanie i malowanie oraz troska o dobro swoich ludzi i jego szacunek dla Maorysów.

Coś z legendy nadal krąży Wokół Gustawa. Zrobił tak wiele w swoim krótkim życiu. Był w tylu różnych miejscach - poszukiwał złota w trzech krajach; był utalentowanym malarzem, muzykiem i pisarzem… Jego niespokojna natura pchała go do szukania ciągle nowych przygód życia. Z natury był romantyczny i czuły - zawsze szarmancki wobec kobiet, nawet jeśli przy staraniach o pannę dostawał czarną polewkę. Lecz przede wszystkim był żołnierzem. Jego towarzysz James Cowan tak go opisywał: "śniady na twarzy, z długimi czarnymi kręconymi włosami, na które czapkę nosił pod wyzywającym kątem, a jego szara flanelowa koszula zawsze była niedbale rozpięta pod szyją, spodnie wpuszczone w długie buty, nóż w pochwie i rewolwer u pasa, długa i zakrzywiona szabla, w u boku" - to był szalony Gustaw na wojennej ścieżce: malowniczy wojownik, na którego jego żołnierze patrzyli z podziwem.

Stanisław Esden-Tempski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.