Ustawa celibatowa przed wojną złamała życie wielu nauczycielkom w woj. śląskim

Czytaj dalej
Fot. Z archiwum prywatnego Krystyny Augustyniak
Grażyna Kuźnik

Ustawa celibatowa przed wojną złamała życie wielu nauczycielkom w woj. śląskim

Grażyna Kuźnik

Musiały wybierać: praca w szkole albo zamążpójście. Hermina Chotek z Białej wyszła za mąż i nadal uczyła, ale już za darmo. Janina Studzińska odwlekała ślub z narzeczonym

Wykształcone kobiety, które chciały w latach międzywojennych pracować w szkołach na Górnym Śląsku, nie mogły wychodzić za mąż. Żeby uczyć dzieci, musiały być samotne. Właściwie żyć jak zakonnice - kontrolowano ich strój, wolny czas, znajomości. Śląsk przyłączony do Polski 95 lat temu różnił się od reszty kraju obyczajami, a pod względem sytuacji nauczycielek był nieprzejednany.

Sejm Śląski, opierając się na starych pruskich przepisach, uznał, że miejsce mężatek, dotąd zatrudnionych na posadach nauczycielskich, jest tylko w domu, przy mężu. Reszta kraju alarmowała, że to naruszenie zasad polskiej konstytucji, powrót do ciemnoty. Ślązacy twierdzili, że przeciwnie - jest to przywilej dla zamężnych kobiet, które mają zbyt dużo rodzinnych obowiązków, żeby jeszcze zarabiać. Ale dotyczyło to tylko nauczycielek. Robotnice, sprzedawczynie czy urzędniczki po ślubie mogły nadal pracować.

Do dzisiaj historycy spierają się, jak to możliwe, że doszło do ustawy z 29 marca 1926 r. o tzw. celibacie nauczycielek na Śląsku. Czy było to coś w stylu dziwacznych amerykańskich przepisów stanowych, które na przykład w Ohio nie pozwalają rozbierać się kobietom przy portrecie mężczyzny, a w Michigan żonom obcinać włosów bez zgody męża, i nikt nie wie, skąd się wzięły? A może skutek odmiennej historii? W innych regionach Polski zaborcy szykanowali mężczyzn, kobiety zostawały same, szybciej się emancypowały, częściej musiały na siebie zarabiać. Nikt się temu nie dziwił. Na Śląsku ambicje zawodowe mężatek uznawano za gorszące. A o tym, co przyzwoite, decydował Kościół.

Trudno powiedzieć tak

Hermina Chotek była jedną z pierwszych wykształconych nauczycielek na Śląsku, ukończyła prywatne Seminarium Nauczycielskie Żeńskie im. św. Hildegardy w Białej. Bardzo lubiła pracę z dziećmi, nauczanie sprawiało jej radość, było też dla niej misją patriotyczną. Czuła się niezależna, doceniana. Chociaż miała narzeczonego, nie spieszyło jej się do małżeństwa. Nauczycielki w dniu ślubu za jednym zamachem traciły własne dochody, prawo do emerytury i pasję.

- Dla mamy to był dramat - mówi jej córka Kazimiera Pyka. - Nikt nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Po przejęciu przez Polskę Górnego Śląska w 1922 r. brakowało kadry pedagogicznej, wiele wtedy obiecywano młodym nauczycielkom, byle tylko podjęły pracę na Śląsku. Nikt nie mówił, że wstąpią do zakonu. Ale okazało się, że będą musiały zrezygnować albo ze szczęścia rodzinnego, albo z zawodu.

Hermina poznała swojego przyszłego męża Adolfa Szutę jeszcze w dzieciństwie. Wychowali się we wsi Straconka, wtedy osadzie pod zaborem austriackim, dzisiaj to dzielnica Bielska-Białej. Oboje postanowili zostać nauczycielami. Pochodzili z bardzo propolskich rodzin, chociaż mówiło się, że Chotkowie to odłam starej czeskiej szlachty, z której wywodziła się żona arcyksięcia Franciszka Ferdynanda Zofia Chotek.

Adolf Szuta jako absolwent Państwowego Seminarium Nauczycielskiego Męskiego w Bielsku-Białej został skierowany nakazem pracy na Górny Śląsk w ramach repolonizacji tego regionu. Uczył w powiecie lublinieckim.

Grono nauczycielskie z Przyszowic (obecnie powiat gliwicki). Początek lat 30. Siedzą od lewej: Stefania Załęcka, Józefa Koterbska, proboszcz ks. Franciszek
Fotografia ślubna nauczycieli Herminy Chotek i Adolfa Szuty. Pobrali się w 1934 r., zamieszkali w budynku szkolnym w Cieszowie

- Mama była miłością jego życia. Ładna, o długich włosach, zgrabna i ambitna - wspomina córka. - Budziła sympatię. Stanowili z ojcem piękną parę, bardzo się kochali. Ale mama chciała uczyć, odwlekała więc małżeństwo. Ojciec to rozumiał, wspierał ją w dokształcaniu, nie naciskał na ślub przez wiele lat aż do czasu, gdy nie miał wyjścia. Dostał od przełożonych warunek, że awansuje na kierownika publicznej szkoły powszechnej w gminie Cieszowa jedynie jako człowiek żonaty. Kawaler o takiej posadzie nie mógł marzyć.

Hermina w końcu powiedziała tak, ślub odbył się w 1934 r. Dla niej to miało oznaczać, że odtąd będzie tylko żoną pana kierownika, nie wolno jej zajmować się uczniami. W szkole w Cieszowej pracowała już inna nauczycielka, panna Zofia Szczerbicka. Ona podjęła inną decyzję, wybrała pracę zawodową. W starszym wieku wyznała jednak zaprzyjaźnionej córce Herminy, że ustawa celibatowa ją unieszczęśliwiła. Żałowała, że nie ma własnych dzieci, nie wyszła za mąż, gdy był na to czas. Każda nauczycielka, która znalazła się pod presją ustawy celibatowej, miała poczucie, że odebrano jej w życiu coś bardzo ważnego.

Demoralizacja śląskich dziatek

Sejm Śląski dość długo zastanawiał się nad ustawą „w sprawie rozwiązania stosunku służby nauczycielskiej wskutek zawarcia przez nauczycielkę związku małżeńskiego”. Prace przyspieszyły pod wpływem skarg miejscowej ludności na siły pedagogiczne w spódnicach, które przybyły na Górny Śląsk. Dwie strony były sobą bardzo zaskoczone. Modnie ubrane i uczesane kobiety, inteligentki, pełne chęci, żeby nieść polską oświatę, nie znały dokładnie miejscowych zasad. Nie rozumiały gwary, siły tradycji rodzinnych i dziedziczenia zawodu, surowych reguł obyczajowych. Może ich winą było też na początku poczucie wyższości wobec prostego ludu.

Budziły czasem ostrą niechęć. „Głos Górnego Śląska” w 1926 r. komentuje spacer uczniów w Kosztowach z panią Murczeńską, do której dołączył jej znajomy. Ślązaczki takich przechadzek unikały w obawie przed plotkami. Gazeta nie przebiera w słowach na temat nauczycielki: „Śląskie dzieci niemoralności uczyć, wstyd i hańba, żeśmy się doczekali takich urzędników państwowych z kraju kultury, którzy nam nawet u małych dzieci szkolnych zasiewają brud i niemoralność. Myślą sobie, że są na swoich piekarniakach, gdzie cała familia wspólnie śpi i uprawiają takie interesa”.

Pozostało jeszcze 67% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Grażyna Kuźnik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.