
Zbrodnia katyńska była w PRL-u tematem tabu.

Sowieci dokładali starań i wręcz "stawali na rzęsach", by ujawnionej zbrodni przypisać nową, korzystną dla siebie interpretację.

- Pani Jadwiga Majchrzycka widząc, co się dzieje - a nadal pracowała w Polskim Czerwonym Krzyżu - była świadkiem tego, jak agenci starali się dotrzeć do tych materiałów. Dlatego zdecydowała się na ten dramatyczny, ale i mądry krok: po prostu te materiały zabrała i ukryła. Przechowywała je przez kilka dekad. W chwilę przed śmiercią pani Majchrzycka przekazała posiadane archiwalia zaufanej osobie, którą był ksiądz Wysocki. Ksiądz Wysocki szczęśliwie doczekał końca komunizmu w Polsce i dzięki temu już ponad dekadę temu te materiały trafiły do zasobu Archiwum Akt Nowych, gdzie mogą z nich korzystać badacze - wyjaśnia Rafał Kierzkowski z AAN.