Mariusz Grabowski

Prawie jak polski Richelieu, czyli Henryk von Brühl

Henryk von Brühl, wszechwładny minister Augusta III Sasa Henryk von Brühl, wszechwładny minister Augusta III Sasa
Mariusz Grabowski

Przez kilka dekad XVIII w., w cieniu Sasów, intrygami Henryk von Brühl rządził Polską. Miał nieposkromiony apetyt na władzę i bajeczny majątek. Potrafił z tego korzystać

Fatalną opinię o Henryku von Brühlu ukuł w polskiej historiografii Władysław Konopczyński. Pisał o nim „szara eminencja Augusta III”, która „wyręczała władcę okiem, uchem, myślą, wolą. I zawsze miała na podorędziu posłuszny zastęp kreatur”.

Był, wedle ówczesnej tytulatury, hrabią cesarstwa niemieckiego, pierwszym saskim tajnym ministrem gabinetu i konferencji, rzeczywistym tajnym radcą, ober-szambelanem, ober-podkomorzym, prezesem Kamery, naczelnym dyrektorem podatkowym, generalnym dyrektorem akcyzy, wyższym dyrektorem deputacji obrachunkowej, generalnym komisarzem do wrót Morza Bałtyckiego, nadinspektorem manufaktur porcelanowych, kapitulariuszem katedry miśnieńskiej, proboszczem katedry budziszyńskiej, głównodowodzącym saską kawalerią w Polsce, hrabią na Ocieszynie i Brylewie, starostą lipnickim, piaseczyńskim, bolimowskim i spiskim, wójtem bydgoskim, ponadto generałem piechoty saskiej, generałem artylerii koronnej. Należał do wolnomularskiej loży Trzech Braci na wschodzie Warszawy, na której czele stał Franciszek Longchamps de Bérier, prezydent Lwowa.

Przede wszystkim jednak wiernie stał u boku Augusta III Wettyna. Jako jeden z niewielu dworaków miał do niego dostęp tuż po tym, jak monarcha wstawał z łoża i wypijał pierwszą filiżankę herbaty. Von Brühl przestępował próg jego sypialni około siódmej rano i raczył króla najświeższymi plotkami. Dopiero potem referował mu wykonanie poleceń i omawiał sprawy państwowe. To do Brühla bowiem spływały raporty tajnych służb. Dopiero później dostęp do majestatu mieli inni ministrowie i dyplomaci

Ksiądz Jędrzej Kitowicz zapisał: „Król szedł do kaplicy przez salę, w której się panowie o godzinie 11 punktualnie zgromadzali i przez długi kurytarz do kaplicy na boku pałacu stojącej prowadzący, z rękami wyciągniętymi, w które go szeregi panów i szlachty, z obu stron uszykowane, całowały. Kto z pospolitych obywatelów miał jaką suplikę do króla, podawał mu ją podczas tego marszu, nisko nachylony, albo na jedno kolano przyklęknąwszy. Król odebrawszy suplikę oddawał paziowi za sobą idącemu, a paź odnosił ją do ministra (Brühla), który podług woli swojej imieniem królewskim dawał na nie odpowiedzi albo też w kąt zarzucał, za nic warte lub natrętne uznane”.

Tak olbrzymia władza sprawiła, że w pismach Władysława Konopczyńskiego król i minister występują prawie zawsze razem. Jak nierozłączna para.

Jak to wszystko się zaczęło?

Henryk von Brühl urodził się 13 sierpnia 1700 r. w Gangloffsömmern w Turyngii. Od najmłodszych lat wykazywał zdolności do służby dworskiej. W 1719 r. został „srebrnym paziem” Augusta II, w 1729 r. - kamerjunkrem, a w roku 1730 - podkomorzym, później szambelanem saskim. W 1731 r. mianowano go dyrektorem akcyzy, kierownikiem finansów elektorskich, polityki zagranicznej i wewnętrznej elektoratu. Zasiadał w Radzie Tajnej, dysponował obsadą stanowisk duchownych. Od 1733 r. administrował górnictwem i dochodami dworu. Za swą służbę pobierał niebagatelną pensję - 90 tys. talarów rocznie, którą powiększał licznymi łapówkami i nielegalną dzierżawą dóbr.

Natychmiast po śmierci Augusta II jego następca August III wysłał Brühlowi instrukcję, co ma zrobić po śmierci króla. Miał zabezpieczyć papiery i wartościowe przedmioty, w tym insygnia koronacyjne, a następnie rozpocząć zabiegi o tron polski. Sam Brühl miał odpowiadać, że książęce „serce i skłonności kierowały się zawsze ku dobru polskiego narodu” i ma on nadzieję, iż zasługi ojca „skłonią Polaków do dania (...) pierwszeństwa przed innymi kandydatami, którzy wystąpią z aspiracjami do polskiego tronu”. Jak wiadomo, August III Wettyn włożył polską koronę 17 stycznia 1734 r. w katedrze na Wawelu. Został koronowany przez biskupa krakowskiego Jana Aleksandra Lipskiego. To także zasługa knowań Henryka von Brühla.

O jego talentach do intryg i cynizmie krążyły legendy. Po umiejętnym odsunięciu konkurenta, faworyta Augusta III, Aleksandra Józefa Sułkowskiego, który musiał w 1738 r. opuścić Drezno, zgromadził w swoich rękach praktycznie wszystkie najważniejsze urzędy saskie. Od roku 1738 do 1763 podlegał mu Tajny Gabinet - naczelny organ władzy w Saksonii. W 1746 r. otrzymał awans na wymarzoną funkcję - premiera-ministra.

Dalej dowiesz się:

- czym Brühl irytował polską szlachtę

- jaką politykę zagraniczną prowadził Brühl

- dlaczego Brühl nie ma najlepszej reputacji u historyków

Pozostało jeszcze 69% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Mariusz Grabowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.