Ho Chi Toan. Jak polski dezerter został bohaterem ludowego Wietnamu

Czytaj dalej
Fot. APPhoto
Wojciech Rodak

Ho Chi Toan. Jak polski dezerter został bohaterem ludowego Wietnamu

Wojciech Rodak

Stefan Kubiak miał być politrukiem w LWP, a został wietnamskim bohaterem wojny z Francją. W Azji wylądował przez… miłosny zawód

To był początek ósmego roku walk Wietnamczyków o zrzucenie francuskiego jarzma kolonialnego. Właśnie wtedy krwawe zmagania wkroczyły w decydującą fazę.

Wietnamscy żołnierze licznie służyli także w armii francuskiej. Oto jeden z nich
APPhoto Wietnamscy żołnierze licznie służyli także w armii francuskiej. Oto jeden z nich

20 listopada 1953 r. francuscy spadochroniarze rozpoczęli desant w górskiej dolinie Dien Bien Phu, położonej w północno-zachodnim Wietnamie. Niecka miała kształt wielkiej wanny o długości 16 km i szerokości 9 km. Otaczające ją strome zbocza pasm górskich porośnięte były gęstą dżunglą. Po wylądowaniu i przepędzeniu wojsk Viet Minhu kilkunastotysięczny korpus wojsk kolonialnych zbudował tutaj obozowisko-fortecę. Według francuskiego dowództwa była ona nie do zdobycia. Składało się na nią kilka zbrojnych redut połączonych systemem okopów. Każda z nich wyposażona była w ckm-y i artylerię. Otaczały je pola minowe i zasieki z drutu kolczastego o minimalnej szerokości 50 m. Ponadto żołnierze mieli do dyspozycji 10 nowych czołgów M-24 (zrzuconych z samolotów w częściach i złożonych na miejscu!), dziesiątki jeepów i ciężarówek, a także mogli liczyć na wsparcie kilkudziesięciu francuskich i amerykańskich samolotów bojowych. Cała ta siła, zrzucona w środek terytorium zajętego przez powstańców, miała powstrzymać pochód tych ostatnich w kierunku wciąż kontrolowanego przez metropolię Laosu. Dien Bien Phu miała być dla grupy gen. Christiana de Castries punktem wypadowym, z którego zamierzano przeprowadzać rajdy przeciwko komunistycznym partyzantom, wypierając ich z regionu. Stało się jednak inaczej - dolina okazała się dla Europejczyków śmiertelną pułapką.

Zdecydowały o tym proste błędy Francuzów. Przede wszystkim brak odpowiedniego zabezpieczenia przed ostrzałem artyleryjskim, który Wietnamczycy mogli prowadzić ze zboczy masywów okalających dolinę. Francuzi byli przekonani, że Viet Minhowi nie uda się tam wciągnąć dział, a tym bardziej zapewnić im regularnych dostaw amunicji. Dlatego też nieszczególnie maskowali swoje pozycje - z góry byli widoczni jak na dłoni.

Cenę za te błędy zaczęli płacić już w marcu 1954 r. Wtedy to gen. Vo Nguyen Giap skoncentrował wokół Dien Bien Phu około 37 tys. żołnierzy i rozpoczęło się starcie, które przeszło do historii jako jedyna regularna bitwa pozycyjna w historii dekolonizacji przegrana przez siły europejskie.

13 marca artyleria Viet Minhu, z ukrytych w dżungli na zboczach wokół Dien Bien Phu stanowisk, zaczyna zmasowane przygotowanie ogniowe. Pociski najpierw padają na lotnisko położone w centralnej części doliny, a potem na redutę „Beatrice”. Jednym z jej obrońców jest 25-letni sierżant Kubiak, polski żołnierz Legii Cudzoziemskiej.

„Wszyscy byliśmy zaskoczeni, skąd Wietnamczycy wzięli tyle dział, żeby zalać nas taką masą pocisków. Pociski spadały na nas non stop, jak gradobicie. Bunkier po bunkrze, okop po okopie były niszczone, grzebiąc w sobie ludzi i broń” - wspominał piekło Dien Bien Phu kilka lat później.

Po takim przygotowaniu na pozycję francuską wyruszały falami kolejne tyraliery drobnych, acz fanatycznych żołnierzy Viet Minhu z 312. Dywizji w charakterystycznych płaskich kapeluszach. W jej szeregach była postać, która górowała nad innymi wzrostem i wyróżniało ją nieco bledsze lico. Był to Polak, i nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności o tym samym nazwisku, co legionista broniący reduty. Nazywał się Stefan Kubiak. W wietnamskiej armii dorobił się rangi kapitana. Owego dnia prowadził swoich ludzi przez miny i zasieki na okopy „Beatrice”. Jego oddział wytrwale szturmował pozycje bronione przez zaprawionych w bojach legionistów, nieco już wykrwawionych przez artylerię. Strzelano do siebie z bliskiej odległości, w ruch poszły granaty, dochodziło do walki wręcz.

Pozostało jeszcze 65% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Wojciech Rodak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.