Katarzyna Kaczorowska

Jak Niemcy ograbili Polskę?

Zdjęcie przedstawia żołnierzy niemieckich wizytujących Muzeum Narodowe w Krakowie w marcu 1943 r Fot. NAC Zdjęcie przedstawia żołnierzy niemieckich wizytujących Muzeum Narodowe w Krakowie w marcu 1943 r
Katarzyna Kaczorowska

Był rabunek instytucjonalny - z rozkazu Hansa Franka czy SS. Ale była też zwykła, powszechna grabież dokonywana przez żołnierzy, esesmanów czy nawet cywilów

Profesor Wacław Leszczyński, wybitny polski badacz, twórca tzw. wrocławskiej szkoły skrobiowej, kiedy wybuchła II wojna światowa, miał trzy lata. Przed powstaniem warszawskim z miasta jego i brata wywiozła babcia - do Milanówka. Mama, łączniczka Komendy Głównej Armii Krajowej, po aresztowaniu przez gestapo była w Auschwitz.

Wyjechaliśmy z Warszawy na kanikułę, jak skończył się rok szkolny, bo uczyłem się na tajnych kompletach. Babcia wierzyła w znaki. I któregoś razu zobaczyła nad Milanówkiem samolot. Maszyna zostawiła na niebie białą smugę, która ułożyła się w kształt koła. I babcia uznała, że to jest znak, że mamy w tym Milanówku zostać. 31 lipca 1944 r. pojechała do Warszawy. Przywiozła różne rzeczy, w tym nasze zimowe ubrania. Dziadek został w Warszawie, chciał zresztą, byśmy tam byli wszyscy razem... Jak wybuchło powstanie, uciekł z Chłodnej do ciotki na Focha. Tam Niemcy wypędzili 178 mężczyzn i chłopców i wszystkich rozstrzelali. Gdybyśmy byli z dziadkiem, tobym dzisiaj z panią nie rozmawiał. Ale z opowieści rodzinnych znam też historię, jak oficer Wehrmachtu okradł naszą cioteczną babkę. W czasie powstania oczywiście

- profesor siedzi wyprostowany na krześle jak struna. Zupełnie jakby się go czas nie imał. Po głębszym oddechu zaczyna opowiadać:

„To była jedna z wielu piwnic w ogarniętej powstaniem stolicy. W strachu, niepewni tego, czy ocaleją, na workach, skrzynkach, krzesłach siedzieli lokatorzy kamienicy. Kiedy nagle otworzyły się drzwi piwnicy i stanął w nich niemiecki oficer, wszystkich sparaliżowało.

Cioteczna babka siedziała na skrzynce czy jakimś krześle. Elegancka warszawianka, na kolanach trzymała elegancką, choć pewnie nieco sfatygowaną torebkę. Ten oficer podszedł do niej. Wyjął torebkę z rąk, otworzył i zaczął przeglądać zawartość. W środku była oczywiście biżuteria, którą babka schowała na czarną godzinę. Niemiec wyciągał kolejno precjoza. Łańcuszki, pierścionki, bransoletki. Rodzinne pamiątki przekazywane z pokolenia na pokolenie. Nad każdą z tych rzeczy kiwał głową, cmokał »schön, schön«, po czym wkładał do kieszeni munduru. I na oczach kilkunastu ludzi okradł moją cioteczną babkę z rodzinnych pamiątek”.

Tragiczną kartą w historii polskiej nauki była „Sonderaktion” w lipcu 1941 r. we Lwowie - Niemcy po zajęciu miasta, wraz z Ukraińcami, aresztowali polskich profesorów i zamordowali ich na Wzgórzach Wuleckich. Jednym z pierwszych aresztowanych był prof. Kazimierz Bartel, świetny matematyk, były premier Rzeczypospolitej, który w swojej willi zgromadził pokaźną kolekcję antyków, obrazów, mebli i sreber. Padły łupem gestapowców, którzy po niego przyszli, a którym pomagał Holender Pieter Nikolaas Menten polujący też na co cenniejsze trofea w Krakowie.

Tomasz Maria Cieszyński, syn zamordowanego prof. Antoniego Cieszyńskiego, kierownika Zakładu Stomatologii Uniwersytetu Jana Kazimierza, obrońcy Lwowa w 1918 r., zeznawał po wojnie, opisując zachowanie Niemców, którzy przyszli po jego ojca:

Oficer ten przeszukał szafę, (…) wyjął z niej kasetkę zawierającą złoto dentystyczne i złote monety. (…) Obydwaj oficerowie z pośpiechem ładowali do swoich kieszeni złote monety oraz pudełka i próbówki ze złotem. (…) Kiedy spostrzegli się, że ojciec, matka i ja patrzymy na nich z wyrazem niesmaku i pogardy, twarz gestapowca (…) zaczerwieniła się.

W styczniu 2017 r. media w Polsce przyniosły sensacyjną informację - wnuk niemieckiego oficera, który w 1940 r. stacjonował w pałacyku myśliwskim prezydenta RP w Spale, zdecydował się oddać to, co ukradł jego dziadek.

Tak po kilku miesiącach do kraju wrócił namalowany na przełomie lat 20. i 30. ubiegłego stulecia obraz Franciszka Mrażka „Na przypiecku” - przedstawiający kobietę przygotowującą posiłek, której towarzyszy dziecko siedzące na przypiecku. Wnuk oficera, najpewniej Bawarczyka, przekazał też skany fotografii żołnierzy niemieckich rezydujących w Spale, przedstawiające grabione dzieła sztuki. Analiza przedwojennych zdjęć pałacu jednoznacznie potwierdziła, że fotografie te wykonano w rezydencji w Spale. W trakcie uroczystości stronie polskiej wypożyczono również dwa albumy zawierające przeszło 700 zdjęć z okresu 1939-1941, które zostaną poddane badaniom naukowym. Podczas II wojny światowej w Spale mieściło się Naczelne Dowództwo Wojskowe „Wschód” (Ober-ost). W 1945 r. do miejscowości wkroczyła Armia Czerwona. Pałacyk myśliwski został obrabowany i całkowicie spalony, ale - jak widać - coś z niego ocalało...

Dalej dowiesz się:

- jak wyglądałą niemiecka "polityka grabieży"

- do jakich podstępów uciekali się, by wydusić z podbitych krajów więcej dóbr

- jakie słynne polskie dzieła sztuki zagrabili

Pozostało jeszcze 71% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Katarzyna Kaczorowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.