
8. Ozorki w sosie chrzanowym
Ohyda! Jedno z flagowych dan garmażeryjnych. Pokażcie nam chociaż jedną osobę, która dziś z własnej woli zje szare ozory.
Z drugiej strony trudno się dziwić, że w PRL ludzi jedli co musieli. Znana była taka przyśpiewka:
„Jeszcze Polska nie zginęła
I zginąć nie musi
Jak nas Niemcy nie wybiły
To nas głód wydusi”

9. Pasta jajeczna
Jaja, majonez, musztarda, szczypior, sól i pieprz. Jak ktoś lubi… Dostępna w każdym barze mlecznym!
Jajka były w miarę dostępne, a jak ktoś miał zaprzyjaźnioną „babę”, o jaja martwić się nie musiał. Przy okazji warto przytoczyć anegdotę o jajkach i kurach za czasów Gomułki z książki „Prywatne smaki PRL-u” Andrzeja Fiedoruka.
„Odbywała się inspekcja kurzych ferm. W pierwszej kontroler z centrali pyta:
- Ile macie kur?
- Około tysiąca.
- Czym je karmicie?
- Ziarnem pszenicy.
Ależ to sabotaż! Takie marnotrawstwo! Państwowe zboże niszczeje!
W następnej fermie – uprzedzony przez kolegę z pierwszej fermy – kierownik odpowiada, że kury karmi odpadkami ze stołówki. Ale też dostaje reprymendę, bo odpadki należy oddawać do chlewni.
W trzeciej fermie, gdzie kierownik też został uprzedzony o wizycie, kontroler słyszy:
- Wcale nie karmię! Każda kura dostaje parę groszy i sama musi się wyżywić”.

10. Ciepłe lody
Gumowa, słodka breja. Kolejny wynalazek PRL. Niejadalny. Choć trzeba przyznać, że cukiernicy w PRL robili co mogli!