Powódź 1997 we Wrocławiu. Wielka woda bezlitośnie zmierzała do stolicy Dolnego Śląska. Mija właśnie 27 lat. Zobaczcie zdjęcia

red
Wideo
od 7 lat
Latem 1997 roku walczyliśmy z powodzią tysiąclecia we Wrocławiu i na całym Dolnym Śląsku. Kulminacyjna fala powodziowa dotarła do stolicy Dolnego Śląska 12 lipca. Przypomnijmy sobie, jak było 27 lat temu we Wrocławiu. Zobaczcie unikatowe zdjęcia w naszej galerii, klikając w fotografię powyżej.

Powódź 1997 we Wrocławiu

Powódź z 1997 roku nierozerwalnie związała się z historią współczesnego Wrocławia. Wielka woda została nie tylko w pamięci wrocławian. Przypomina też o niej m.in. pomnik Powodzianki przy mostach Uniwersyteckich odsłonięty w pierwszą rocznicę powodzi. Na krzyżu przy mostach Trzebnickich na niebiesko zaznaczono poziom wody w lipcu 1997 roku. Tablicę upamiętniającą walkę z żywiołem wmurowano też w mosty Młyńskie.

Zobacz też: Powódz tysiąclecia we Wrocławiu - dzień po dniu

W pierwszym tygodniu lipca 1997 r. fala powodziowa na Odrze przekraczała nawet o 2-3 metry najwyższe notowane w historii stany wód. Pod wodą znalazło się niemal 40 proc. stolicy Dolnego Śląska. Wrocław zalała też woda z Oławy i Nysy Kłodzkiej.

10 lipca 1997 r. Bogdan Zdrojewski, ówczesny prezydent, zaapelował o gromadzenie zapasów wody pitnej. Mieszkańcy podwrocławskich wsi nie dopuścili do przerwania wałów przeciwpowodziowych w Łanach i Jeszkowicach. Woda miała rozlać się przed rogatkami miasta, chroniąc centrum i Ostrów Tumski poprzez obniżenie wysokości fali. Do dziś mieszkańcy wspominają, że ładunki wybuchowe były już zamontowane, nad głowami latały śmigłowce, a ludzie siedzieli na wałach. We wsi stoi pomnik, a mieszkańcy uważają, że wygrali wówczas z dwoma żywiołami: powodzią i urzędnikami.

Do obrony Wrocławia przed wodą wykorzystano, według szacunków, niemal pół miliona worków z piaskiem. I to nie tylko tym przywożonym z piaskowni, ale i przeznaczonym do remontu ulic. Opróżniano piaskownice dla dzieci, a nawet rozkopywano trawniki.

Woda jednak wdarła się do centrum Wrocławia. Zalała m.in. ulice:

  • Traugutta,
  • Kościuszki,
  • część Świdnickiej,
  • Pułaskiego,
  • okolice Dworca Głównego,
  • Opolską,
  • Strachocin i Opatowice.

Powódź we Wrocławiu nie miała litości

Kilka godzin później była m.in. na ulicy Brücknera, Szczepinie i Kozanowie. Właśnie to ostatnie osiedle poniosło ogromne straty. Woda sięgała tam do pierwszego piętra bloków. Na Rakowcu ucierpiały przedwojenne kamienice, których konstrukcja nie wytrzymała - kilka z nich zawaliło się, część trzeba było wyburzyć.

Woda powodziowa w niektórych częściach miasta utrzymywała się przez ponad 8 dni. Wodę pitną, żywność i lekarstwa dostarczano mieszkańcom amfibiami i łodziami albo zrzucano z wojskowych śmigłowców na dachy budynków. W mieście, po którym nie jeździły tramwaje, najlepszym środkiem komunikacji okazywały się ponton, kajak i zwykły, dmuchany materac.

Po powodzi rozpoczęła się trwająca kilkanaście lat odbudowa Wrocławia. Na Dolnym Śląsku ucierpiały też inne miasta. Znaczne straty poniosło Kłodzko - nawet 25 proc. miasta znalazło się pod wodą. Zalana była również część Głogowa, gdzie woda miejscami sięgała 1,5 metra.

W całym kraju wskutek olbrzymiej powodzi dach nad głową straciło 7 tys. ludzi, zginęło ponad 50 osób, a straty oszacowano na ponad 12,5 mld zł.

Przypomnijmy sobie tamte wydarzenia, oglądając zdjęcia:

Wrocław 16-07-1997.  Amfibia na zalanym osiedlu Kozanów

Powódź 1997 we Wrocławiu. Wielka woda bezlitośnie zmierzała ...

Komentarze 116

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rok 1997
Powódź z 97 r była dla większości tragedią lecz gdyby nie wielka woda Wrocław nigdy by tak nie wyglądał jak teraz.Przyszla kasa na remonty dróg i całego miasta no i ten zryw wszystkich ludzi którzy sobie pomagali bezinteresownie.
s
szuwarek
7 lipca, 20:46, gość:

Artykuł z 12 lipca 2015r. co rok wskrzeszany przez leniwego matoła z tego brukowca. Brawo!

Sam jesteś brukowcem i to zapewne lewackim

Skoro oglądasz to cię interesuje

c
c-2
26 czerwca 2020, 20:25, Pismaki!!!!!!!!!!!:

Ktoś z matmy matury nie zdawał, co widać w tytule! Dlatego MATMA powinna być obowiązkowa, bo to królowa nauk. Bez niej jesteśmy tumanami i wypisujemy głupoty!

W tym kraju 2 2 wcale nie musi oznaczać cztery tylko ile ktoś daje jurgieltu zza Odry czy z Kremla. Taka to logika.

n
nec
Teraz zakończono już budowę zbiornika "Racibórz" co minimalizuje powtórkę takiej sytuacji.
g
gość
Artykuł z 12 lipca 2015r. co rok wskrzeszany przez leniwego matoła z tego brukowca. Brawo!
g
gość
Teraz przynajmniej jest susza dzięki samochodom spalinowym i nie ma już powodzi :)
Z
Zdzich
Pamiętam. Pływało się pontonem po kozanowie
T
Towarzysz
Trzeba się było ubezpieczać. Tow. Carex.
E
Egon

Pierwsze komentarze są z 2015 roku więc autor po prostu przekleił stary artykuł nie zmieniając nawet tytułu i dlatego pierwotnie było "18 lat temu".

Niniejszym ustanowiony został nowy szczyt lenistwa w dziennikarstwie.

No ale czego można spodziewać się po piszących artykuły uczniach podstawówki (bo gimnazjum już przecież nie ma).

b
beti

Nie wiem czy dzisiaj to obecne pokolenie wgapione w smartfony potrafiłoby tak bezinteresownie stanąć w łopatami i workami i bronić miasta przed żywiołem. Gdy się wspomina te starsze Panie przynoszące kilka worków z piwnicy, razem z kanapkami kompotami i wekami na wały. Gości bezinteresownie jakimiś żukami-busami wożących worki z piaskiem. Pamiętam że gdy przyjechała ciężarówka z jakiegoś młyna a Wielkopolski z workami to w 20 minut były worki rozładowane i rozwiezione. Nie było nikogo to dowodzenia a robota szła migiem.Wywrotka piasku w 30 minut zamieniała się worki na wałach. Atmosfera pikniku z z Kozanowa znikła z dnia poprzedniego. Pozdrawiam każdego kto wtedy pomagał

G
Gość

Trochę się łezka kręci w oku. Miałem 23 lata i myślę teraz ze na w sobotę wieczorem i Niedzielną noc przy Zawalnej i przy mostach Trzebnickim i Osobowickim zrobiłem tyle ile się dało. Chociaż to nie moje osiedle było

P
Pismaki!!!!!!!!!!!

Ktoś z matmy matury nie zdawał, co widać w tytule! Dlatego MATMA powinna być obowiązkowa, bo to królowa nauk. Bez niej jesteśmy tumanami i wypisujemy głupoty!

G
Gość
14 lipca 2015, 08:26, Broniący:

Doskonale pamiętam jak całą sobote pracowalismy za kościołem NMP na Piaskach i budynkiem bibloteki na Ostrowu Tusmskim. Atmosfera wśród pomagających ratować to miejce była świetna. Wojsko i młodzi ludzie.Film z tego miejsca był pokazany nawet w jakimś klipie. Jedzenie przywoziła Pizzeria Pan Smak. A od strony Hali Targowej gromady spacerowiczów.Tacy ludzie też byli.

Niedziela to barykada na Komandorskiej pod wiaduktem i Dworzec Głowny.To był czas.Pozdrawiam wszytskich, którzy ze mną bronili Ostrowa Tusmkiego w tamten czas!

Do dziś mnie boli kręgosłup

M
Mariusz

No szanowna gazeto ale od powodzi tysiaclecia z 1997 roku milelo 23 LATA aNIE 18 jak sugeruje autor tejstu... Mamy teraz 2020 rok... Jakby nie patrzec 2020 minus 1997 daje jak nic 23 LATA

K
K.
Moja i Twoja nadzieja... :D
Polecane oferty
Wróć na naszahistoria.pl Nasza Historia