Mędrcy, trefnisie, dyplomaci, ochroniarze. Wielka rola karłów w dziejach Polski

Czytaj dalej
Mariusz Grabowski

Mędrcy, trefnisie, dyplomaci, ochroniarze. Wielka rola karłów w dziejach Polski

Mariusz Grabowski

Modę na posiadanie na dworze karłów przywiozła do Polski królowa Bona. W Europie panowała ona znacznie wcześniej, już w starożytności i średniowieczu

W wydanych we Lwowie w maju 1826 r. „Rozmaitościach”, w rozdziale trzecim, poświęconym rozprawom naukowym, literackim, moralnym i satyrycznym, znajdziemy tekst „O Potworach, Karłach i Olbrzymach”. Czytamy w nim: „Od naydawnieyszych czasów, opinia albo raczy przesądy, korzeniły wiarę w bytność narodów, z karłów się składaiących. Homer, Hezyod i Arystoteles, czynią o nich wzmiankę. A. X. Banier napisał w tey mierze uczoną rozprawę, w którey dowodzi: że prawdziwie karły na górach Etyiopii naród tworzyły, od Historyków i Jeografów zwany Fenicyianami; gdzie razem utrzymuje, że ci mali ludzie, nie wiele od Lapończyków byli niższemi (…). Miłośnicy osobliwości, zapewne przyymą z uniesieniem wiadomość o półludziach czyli karłach, zamieszkuiących szczyty gór, wewnątrz wyspy Madagaskar i tworzących ciało znacznego narodu zwanego Kimos”.

Trudno dziś powiedzieć, czy autor tekstu w „Rozmaitościach”, podpisujący się inicjałem A.N., wiedział, że karły odegrały w kulturze i historii renesansowej i barokowej Europy znaczną rolę. Przyjrzyjmy się temu obyczajowemu fenomenowi.

Powaga Arystotelesa

Sporo ciekawostek na ten temat znajdziemy w wydanej niedawno książce Anny Brzezińskiej „Córki Wawelu. Opowieść o jagiellońskich królewnach”. Rzecz jest o tyle ciekawa, że bohaterką dzieła jest Dosia, jedna z najbardziej znanych karlic ówczesnych czasów. Brzezińska pisze: „Karły zaliczano wówczas do szeroko definiowanej kategorii potworów, co dla większości teoretyków znaczyło, że są dziwne, ale należą do Bożego planu i stanowią dowód na obfitość oraz różnorodność boskiej kreacji. Nieodłączną częścią świty monarchów stały się w XV w., lecz i wcześniej sporadycznie pojawiały się na dworach, a znano je od starożytności i już wówczas debatowano nad ich pochodzeniem”.

To prawda, widok małych ludzi musiał niezwykle intrygować naszych antenatów. Ojciec nauk - Arystoteles - uważał, że karły, podobnie jak zwierzęta i dzieci, są głupsze od zwyczajnych ludzi, czego dowodzą zniekształcone proporcje ich ciał. W starożytnej Grecji wierzono, że karzeł jest małym, psotnym człowieczkiem z wyjątkowo dużym libido. To dlatego karły odgrywały szczególnie dużą rolę podczas rytuałów związanych z kultem Dionizosa - boga dzikiej natury. Żyjący w VII w. chiński cesarz Hsuan Tsung miał na punkcie karłów prawdziwą fiksację. „Kolekcjonował” karłowatych niewolników i zamykał ich w specjalnym haremie.

Filozofowie z powagą spekulowali przez wieki, że zapewne karły mają taki wygląd dlatego, że w czasie stosunku płciowego tylko część nasienia ojca wniknęła do kobiecego łona. W XV i XVI w. ustalił się nawet swoisty kanon estetyczny wśród karłów - najbardziej ceniono te, które osiągały zaledwie dziewięćdziesiąt centymetrów wzrostu. Karły, jak sądzono, nie rozumiały do końca tego, co czynią. Dlatego pozwalano im na więcej, a odpowiedzialność za ich czyny ponosili ich panowie. „W Augsburgu w roku 1500 - pisze Brzezińska - uchwalono nawet prawo, że ci, którzy trzymają w domach głupców lub karły, mają zadbać, żeby nie nagabywali oni przechodniów”.

Rozpacz po Matello

Historyk Kamil Janicki pisze: „Karły fascynowały władców od niepamiętnych czasów. Nazywano je pigmejami, niziołkami, niedorostkami czy guzami. Już w starożytnym Egipcie pełniły funkcję błaznów. Swoich pigmejów miał podobno Karol Wielki. Szczególną popularność zyskały w epoce renesansu. Doszło do tego, że królowa francuska Katarzyna Medycejska rozmnażała karły niczym rasowe konie. Z dumą opowiadała, że kojarzy je w pary, »by hodować potworki na podziw dla swoich lekarzy i całego otoczenia«. Niezależnie od epoki i miejsca karły łączyło jedno: traktowano je jak kurioza, wybryki natury”.

Przenieśmy się do Włoch przełomu XV i XVI w. Księżna Isabella d’Este, znana wśród badaczy dziejów jako Pierwsza Dama Renesansu, rządząca Mantuą jako regentka, kazała zbudować na dworze miniaturowe apartamenty dla karłów, wyposażyć je w meble i stworzyć w ten sposób swoiste muzeum dla oglądających. Karły pojawiały się na turniejach rycerskich, podczas nabożeństw, wnosiły potrawy podczas uczt, wyskakiwały z pasztetów, śpiewały sprośne piosenki, a nawet stanowiły prezenty dyplomatyczne dla innych monarchów.

Niektórzy z władców - zaznacza Brzezińska - podejmowali nawet próby hodowlane, co byśmy nazwali dziś eksperymentami eugenicznymi. O jednym z karlątek, owocu takiego związku, księżna d’Este pisała, że „dorosło już” do wysłania w podarunku. Innego karła, zwanego Matello, osobiście pielęgnowała w czasie choroby, a następnie kazała pochować w rodzinnej krypcie. Z kolei kiedy córce elektora brandenburskiego Barbarze rozkazano powrócić do Ansbach, ta zabrała ze sobą ulubionych karlicę i karła.

Na XVI- i XVII-wiecznym dworze w Eskurialu, Aranjuez czy Sewilli można było spotkać karły i błazny w otoczeniu króla. Były nimi karły przyboczne dzieci królewskich, ale także karły w świcie królowej. Kształtne i inteligentne, jak również te pokraczne i budzące śmiech.

Pierwsze karły nad Wisłą

O pierwszych karłach nad Wisłą słychać było już w czasach Kazimierza Jagiellończyka, ale własnego małego człowieka miał chyba dopiero Jan Olbracht. Jego brat Aleksander trzymał ponoć na swoim dworze już dwóch karłów, a prawdziwa lawina zainteresowania małymi ludźmi spadła na Polskę razem z Boną Sforzą. I to właśnie królowa z włoskiego rodu była też chyba odpowiedzialna za nowe spojrzenie na karły. Pełniły one rolę błaznów, dostarczycieli dworskiej rozrywki. Karzeł mógł być też kosztownym prezentem - parę karłów Bona wysłała habs-burskiemu cesarzowi.

Królowa Bona. To ona wprowadziła w Polsce modę na karłów na dworach. Szybko podchwycili ją również magnaci
Diego Velázquez, „Don Sebastian de Morra”, 1644 r. Słynny, bynajmniej nie radosny portret karła służącego na hiszpańskim dworze

Niepostrzeżenie karły weszły także do gry politycznej. Bona zabierała bowiem swoich zaufanych karłów na narady o wadze państwowej. Brały udział nawet w poufnych spotkaniach w cztery oczy - bo rozmówcy królowej rzadko traktowali karła jak człowieka. Wiadomo, że mała ulubienica władczyni była przy niej podczas jednej z najtrudniejszych rozmów z synem Zygmuntem Augustem - pierwszej od śmierci Barbary Radziwiłłówny. Bona wyznała wtedy młodemu królowi, że pragnie wyjechać z Polski.

Dalej dowiesz się:

- jak karzeł uratował życie królowej Bonie

- który polski król był największym miłośnikiem karłów

- jakie były najsłynniejsze karły w historii Polski 

Pozostało jeszcze 63% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Mariusz Grabowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.