„Polski Nobel” z podkrakowskiego Prokocimia

Czytaj dalej
Fot. Archiwum Nauki PAN i PAU
Kamil Stasiak

„Polski Nobel” z podkrakowskiego Prokocimia

Kamil Stasiak

Moskali bił w 1863 roku, Prusaków w 1870. Potem wzbogacił się w USA. Dla Erazma Jerzmanowskiego najważniejsza była sprawa polska. Poświęcił jej większość majątku.

W 1896 roku w położonej na prawym brzegu Wisły ówczesnej podkrakowskiej wsi Prokocim osiedliła się niezwykła persona: Erazm Józef Jerzmanowski - filantrop w nowoczesnym stylu, powstaniec styczniowy, emigrant, przedsiębiorca powracający ze Stanów Zjednoczonych. Człowiek, który dzięki licznym wynalazkom i poświęceniu majątku, przemyślanemu wspieraniu m.in. kultury i edukacji oraz ustanowieniu pośmiertnej nagrody własnego imienia, zasłużył na przydomek „polskiego Nobla”.

Urodzony 2 czerwca 1844 r. należał do jednego z najstarszych polskich rodów, identyfikujących się herbem Dołęga. Jego rodzice - Franciszek i Kamila z Kossowskich - mieszkali w Tomisławicach w powiecie kaliskim, w zaborze pruskim. Rodzina szczyciła się zasłużonymi przodkami. Był wśród nich stryjeczny dziadek Erazma, Paweł Jan Jerzmanowski. W 1799 r. rozpoczął on służbę w Legii Naddunajskiej i uważany jest za jednego z najwybitniejszych oficerów okresu napoleońskiego. Jak pisał o nim Waldemar Łysiak:

„Był Jerzmanowski najznakomitszym szwoleżerem polskim doby napoleońskiej - winno się pisać: Jerzmanowski i inni, zamiast (jak się to czyni na skutek niczym nieusprawiedliwionego mitu): »Kozietulski i inni«. (…) Jerzmanowski zyskał sobie kolosalny mir w armii swymi brawurowymi wyczynami, spośród których wystarczy wymienić osłanianie odwrotu Wielkiej Armii spod Moskwy”.

Paweł Jerzmanowski brał też udział w przygotowaniu ucieczki Napoleona z Elby. W uznaniu zasług otrzymał od cesarza tytuł barona, co zresztą było jedną z przyczyn, dla której wiele lat później do jego stryjecznego wnuka Erazma przylgnął przydomek „polskiego barona”. Wróćmy jednak jeszcze na moment do Pawła Jerzmanowskiego. Po przejściowym epizodzie w armii Królestwa Polskiego wyjechał do Francji. W czasie powstania listopadowego, działając w Komitecie Polskim, zbierał pieniądze i uzbrojenie dla walczących. Wyruszył nawet z transportem z Londynu na Żmudź, lecz misja okazała się spóźniona. Trzeba przyznać, że postać wybitnego krewnego musiała wywrzeć wpływ na bohatera naszego tekstu.

Pozostało jeszcze 91% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Kamil Stasiak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.