Wet za wet. Polsko-litewska wojna na Wileńszczyźnie

Czytaj dalej
Fot. ipn.gov.pl
Wojciech Rodak

Wet za wet. Polsko-litewska wojna na Wileńszczyźnie

Wojciech Rodak

Litewscy kolaboranci III Rzeszy prześladowali żywioł polski w Wilnie i okolicach. AK nie mogła stać bezczynnie - w 1944 r. region spłynął krwią

Dochodziła godzina 23 13 maja 1944 r. Siły pięciu brygad partyzanckich okręgu AK „Wiano” (Wilno) - 3., 8., 9., 12. i 13. - zajęły pozycje wokół leżących obok wsi Murowana Oszmianka i Tołminowo (dziś północno-zachodnia Białoruś). W obu tych miejscowościach kwaterowało przeszło 750 żołnierzy z kolaboracyjnej litewskiej LVR (Lietuvos vietinė rinktinė, pol. Litewski Korpus Lokalny), oddelegowanych do oczyszczenia Oszmiańszczyzny z polskiej partyzantki. 600 akowców pod dowództwem mjr. Czesława Dębickiego ps. Jarema miało im to zadanie definitywnie uniemożliwić. Atak przygotowano z wielką starannością: odcięto linie telefoniczne, zniszczono most na rzece Wojgieta (by uniemożliwić szybkie nadejście odsieczy z niemieckiego garnizonu w Oszmianie), przy drodze Wilno - Oszmiana rozstawiono silne ubezpieczenie. Tymczasem Litwini - pewni, że Polacy nie ośmielą się ich „ruszyć” w sąsiedztwie oddziałów hitlerowskich - nie patrolowali nawet przedpola swoich kwater, a jedynie rozstawili nieliczne czujki w pobliżu zabudowań. To ich zgubiło. Partyzanci podeszli bardzo blisko. Gdy o godz. 23.05 padły pierwsze strzały, a „Jarema” wypalił z rakietnicy, dając sygnał do ataku, dla wielu z nich nie było już ratunku.

Tak wspominał pierwsze chwile bitwy o Murowaną Oszmiankę mjr Edmund Banasikowski ps. Jeż:

8. Brygada ruszyła do natarcia. Pierwszym plutonem otarła się o cmentarz, z którego padły pierwsze strzały alarmowe placówki litewskiej. Błyskawiczny skok i Polacy siedzieli już na karkach przerażonych plechavičiusów [tak nazywano żołnierzy LVR; od nazwiska dowódcy ich formacji gen. Povilasa Plechavičiusa - red.]. Placówka przestała istnieć. Nasi ruszyli dalej. Dalsze jednak parcie Brygady zostało zablokowane ogniem ryglowym spoza murów kościoła. Plutony „Tura” [por. Witold Turonek, dowódca 8. Brygady - red.] były już w miasteczku, ale przygwożdżone przybierającym na sile ogniem Litwinów daremnie próbowały przełamać opór nieprzyjaciela. Goniec od „Tura” zameldował, że położenie 8. Brygady stało się groźne.

Ostatecznie jednak linie LVR w zachodniej części wsi udało się przełamać po zastosowaniu prostego fortelu. Znów oddajmy głos „Jeżowi”:

„Nagle z przedpola walki 8. Brygady doszły do nas odgłosy wybuchających granatów. Strzelanina przycichła i rozległo się głośne »hurra!«. To trzyosobowy patrol w niemieckich mundurach przedostał się poza kościół i granatami zaczepnymi obrzucił od tyłu stanowiska broni maszynowej Litwinów. Wykorzystując zamieszanie, plutony poderwały się gotowe do walki wręcz. Zaskoczeni Litwini poddawali się, rzucając broń i ekwipunek. Część osiedla była w rękach »Tura«”.

Mimo postępów w natarciu sytuacja stawała się dla Polaków niebezpieczna. Nieprzyjaciel miał nad nimi sporą przewagę liczebną i przygwoździł ich do ziemi huraganowym ogniem z cekaemów. Wtedy, około godz. 23.30, „Jarema” nakazał 12. Brygadzie, będącej do tej pory w odwodzie, rozpoczęcie szturmu Murowanej Oszmianki od południa. Żołnierze por. Hieronima Romanowskiego ps. Cerber, niszcząc po drodze gniazda kaemów, wdarli się na centralny plac wsi.

Dowódca szwadronu kawalerii por. Władysław Kitowski ps. Grom (po lewej), dowódca 3. Brygady AK por. Gracjan Fróg ps. Szczerbiec (w środku), adiutant
ipn.gov.pl Dowódca szwadronu kawalerii por. Władysław Kitowski ps. Grom (po lewej), dowódca 3. Brygady AK por. Gracjan Fróg ps. Szczerbiec (w środku), adiutant dowódcy por. Edward Dziemieszkiewicz ps. Bem. Wileńszczyzna, 1944 r.

Jednocześnie od zachodu zaatakowała Litwinów mocno spóźniona 3. Brygada z por. Gracjanem Frógiem ps. Szczerbiec na czele. Napotkali tu silny opór, ponieważ Litwini spodziewali się szturmu z tego kierunku. Jednak impet brawurowej szarży z marszu wykonanej przez partyzantów, w tym słynnego Romualda Rajsa ps. Bury, był zbyt silny dla kolaborantów. Choć mocno wykrwawieni - mieli ośmiu zabitych i 20 rannych - zdołali utorować sobie drogę na rynek, gdzie połączyli się z 8. i 12. Brygadą. Obrońcy Murowanej Oszmianki skapitulowali.

Tymczasem również o godz. 23.05 do szturmu na Tołminowo ruszyła stuosobowa 13. Brygada. Oto jak przebieg natarcia zapamiętał jej dowódca Adam Walczak ps. Nietoperz:

„Plutony poderwały się i jak burza wpadły do wsi. Rozległy się strzały alarmowe czujek litewskich. Drużyny jednym skokiem osiągnęły zabudowania Tołminowa. Żołnierze wpadają z granatami do szkoły, gdzie kwaterowali oficerowie litewscy. Zaskoczeni, nie zdążyli wydać jakichkolwiek rozkazów. Pod groźbą polskich automatów podnosili ręce w górę. Z innych pomieszczeń budynku wychodzili na wpół umundurowani Litwini. Pozbawieni dowódców, nie okazywali chęci do walki, poddawali się masowo. W głębi wsi trwała walka. Drugi pluton zaatakował zabudowania wskazane przez przewodnika z konspiracji. Poszły w ruch granaty. Litwini zdezorientowani, wyskakiwali z domów wprost pod lufy broni partyzantów. Ogłuszeni wybuchami granatów, zastraszeni strzelaniną w całej wsi, przypomnieli sobie język polski. Poddając się, prosili o zaprzestanie ognia. Rozbrojonych przy świetle księżyca grupowano na ulicy”.

Około godz. 1 14 maja obie miejscowości były zdobyte. Żołnierze „Jaremy” mogli odtrąbić pełen sukces. Zginęło 50 Litwinów, a 60 odniosło rany. Przeszło 300 kolaborantów (części udało się uciec) dostało się do niewoli. Akowcy postanowili ich upokorzyć. Kazano im zdjąć mundury i buty, po czym w samej bieliźnie, gaciach z poobcinanymi guzikami, nakazano im iść w kierunku Wilna.

Polacy stracili jedynie 13 żołnierzy i mieli ponad 20 rannych. Ich spektakularny triumf pod Murowaną Oszmianką zasiał defetyzm w szeregach LVR. Dla Niemców, już wtedy mocno skłóconych z litewskim dowództwem formacji, był to kolejny argument za jej likwidacją. Ostatecznie w ciągu miesiąca, z całą charakterystyczną dla nazistów brutalnością, korpus rozwiązano. Oszmiańszczyzna została tymczasowo ocalona przed represjami.

Ta nocna batalia stanowiła punkt kulminacyjny wojny polsko-litewskiej, która przetoczyła się przez północno-wschodnie kresy okupowanej Rzeczypospolitej w pierwszej połowie 1944 r. Konflikt dojrzewał powoli. Oto jak narastał.

Zimna wojna

Przez całe dwudziestolecie międzywojenne stosunki pomiędzy II Rzeczpospolitą a Litwą były napięte. W centrum sporu znajdowała się przynależność państwowa Wileńszczyzny. W październiku 1920 r. zajęły ją „zbuntowane” wojska gen. Lucjana Żeligowskiego. Utworzoną w ten sposób „niezależną” Litwę Środkową w 1922 r. przyłączono do Polski. Rząd kowieński nie pogodził się z utratą swojej historycznej stolicy wraz z przyległościami, pomimo że to właśnie Polacy byli nacją dominującą w tym regionie.

Zimna wojna pomiędzy Warszawą a Kownem utrzymywała się do marca 1938 r. Wtedy to Rydz-Śmigły, grożąc inwazją, zmusił Litwę do nawiązania stosunków dyplomatycznych z II RP. Wymuszona gwałtem normalizacja przetrwała tylko do klęski Polski we wrześniu 1939 r.

Wtedy to na podstawie paktu Ribbentrop-Mołotow Wileńszczyzna dostała się pod okupację Litwy. Już wówczas tamtejsi Polacy poczuli ciężką rękę żądnych rewanżu sąsiadów. Jednak radość Kowna nie potrwała długo.

Wspólnicy zbrodni

W czerwcu 1940 r. Litwę zajęli Sowieci. Ich terror chwilowo pogodził obie zwaśnione nacje. NKWD prowadziło masowe aresztowania przedstawicieli litewskich elit. Kilkadziesiąt tysięcy Litwinów wywieziono na Sybir. Tymczasem pod egidą III Rzeszy w listopadzie 1940 r. powstał w Berlinie Front Litewskich Aktywistów. Skupiał on polityków, od lewa do prawa, którzy zbiegli spod komunistycznej okupacji. Liczyli oni na rychły wybuch wojny niemiecko-sowieckiej. Sądzili, że u boku Hitlera uda im się odbudować niepodległą Litwę. Zarzucali więc okupowaną ojczyznę tonami antysowieckich ulotek i rozbudowywali w ojczyźnie ruch oporu, który - gdy przyjdzie czas - miał rozpocząć insurekcję.

Dowódca szwadronu kawalerii por. Władysław Kitowski ps. Grom (po lewej), dowódca 3. Brygady AK por. Gracjan Fróg ps. Szczerbiec (w środku), adiutant
Żołnierze Litewskiego Korpusu Lokalnego (LVR). Ponieśli w Murowanej Oszmiance sromotną klęskę

22 czerwca 1941 r., wraz z rozpoczęciem operacji „Barbarossa”, na terenie Litwy wybuchło powstanie. Około 100 tys. bojowników ruszyło do walki z Sowietami, wspierając blitzkrieg Wehrmachtu. Niestety ofiarami litewskich partyzantów, oprócz czerwonoarmistów, padali także Żydzi. W samym Kownie w ciągu raptem kilku dni zamordowano ich 3,8 tys. Jak się później okazało, był to dopiero początek współudziału Litwinów w zbrodniach Holokaustu.

Tuż po zajęciu Litwy przez Niemców cały kraj wpadł w nacjonalistyczną euforię. Powołano nawet Rząd Tymczasowy z Juozasem Ambrazevičiusem na czele. Pośpieszono się. Naziści oznajmili, że nie uznają tego tworu. Litwini doznali srogiego zawodu. Część do niedawna proniemieckich polityków przeszła do konspiracji. Niemniej wśród tamtejszych elit znalazła się spora grupa chętnych do kolaboracji z Niemcami. Postrzegały one Rzeszę jedynie jako wroga numer dwa, po Sowietach, i liczyły, że w zaistniałej sytuacji politycznej będą mogły coś dla swego kraju ugrać.

Litwę włączono do Reichskommissariatu Ostland, podporządkowanego ministrowi Alfredowi Rosenbergowi. Komisarzem odpowiedzialnym za ten obszar mianowano Hinricha Lohse. U jego boku utworzono obsadzone przez litewskich kolaborantów dwa ciała doradcze: Zarząd Krajowy i instytucję Radców Generalnych, którym liderował gen. Petras Kubiliunas. Miały one realny wpływ na obsadzanie stanowisk w okupacyjnej administracji. Ich poczynania wkrótce obróciły się przeciwko Polakom.

Dowódca szwadronu kawalerii por. Władysław Kitowski ps. Grom (po lewej), dowódca 3. Brygady AK por. Gracjan Fróg ps. Szczerbiec (w środku), adiutant
IPN Major Zygmunt Szendzielarz ps. Łupaszka. Przeprowadził kontrowersyjną operację odwetową w Dubinkach

Poza tym Litwini utworzyli wiele formacji zbrojnych. Składające się z 30 batalionów Litewskie Oddziały Ochronne miały za zadanie zabezpieczać szlaki komunikacyjne przed dywersantami (stacjonowały głównie na Białorusi). Licząca 400-funkcjonariuszy Sauguma, policja polityczna, ściśle współpracowała z gestapo w zwalczaniu m.in. AK. Szczególnie złą sławą okryli się strzelcy ponarscy, którzy podlegali SD i Sipo. To oni odpowiadali za wymordowanie w podwileńskich Ponarach przeszło 70 tys. Żydów i Polaków.

Co prawda w 1943 r. próba utworzenia litewskiego oddziału SS skończyła się fiaskiem (zgłosiło się wówczas jedynie 200 osób), to jednak na początku 1944 r., gdy popularny gen. Povilas Plechavičius ogłosił nabór do przeciwpartyzanckiego Litewskiego Korpusu Lokalnego (LVR), w punktach werbunkowych stawiło się już przeszło 20 tys. ochotników. Po weryfikacji przyjęto 11,5 tys., dzieląc ich na 14 batalionów.

Wszystkie te instrumenty litewscy kolaboranci wykorzystywali do zwalczania Polaków i lituanizacji Wileńszczyzny. Warto podkreślić, że opisane w dalszej części poczynania były również popierane przez litewskie podziemie antynazistowskie jako zgodne z interesem narodowym.

Rugi i mordy

Gdy tylko organy władz okupacyjnych na terenie Wilna i okolic się ukonstytuowały, litewscy współpracownicy hitlerowców zaczęli realizować antypolską politykę. Oto kilka przykładów ich działań.

Dowódca szwadronu kawalerii por. Władysław Kitowski ps. Grom (po lewej), dowódca 3. Brygady AK por. Gracjan Fróg ps. Szczerbiec (w środku), adiutant
Album 3 Brygady - koło kresowe ŚZŻ AK w Szczecinie Pluton Franciszka Gradziewicza „Bosego” z 1. Kompanii Szturmowej ppor. Romualda Rajsa „Burego” (pierwszy z lewej). Był to pododdział 3. Wileńskiej Brygady AK „Szczerbca” (Turgiele, kwiecień 1944 r.)

Tysiące Polaków usunięto z urzędów, zastępując ich Litwinami. W 1942 r. litewscy księża przejmowali kontrolę nad polskimi kościołami. Setki duchownych i zakonników internowano w obozie w Saltupe. Kolaboracyjni urzędnicy wysłali na roboty do Niemiec 22 tys. Polaków z Wileńszczyzny.

Podjęto także nieudaną próbę lituanizacji szkolnictwa. Polacy i Białorusini, w ramach kampanii biernego oporu, po prostu nie posyłali dzieci do litewskich placówek.

W 1942 r. Litwini rozpoczęli także akcję wysiedleńczą na Wileńszczyźnie. W jej ramach kilka tysięcy polskich chłopów brutalnie wyrzucono z ich gospodarstw, rabując mienie i inwentarz żywy. Ich domy i pola były za darmo oddawane rolnikom litewskim.

Jednocześnie Sauguma mocno angażowała się w zwalczanie polskiej konspiracji. Tylko w maju 1942 r. w Ponarach rozstrzelano 90 zatrzymanych przez nich działaczy.

Jednak do incydentu, który istotnie przyczynił się do późniejszej eskalacji przemocy, doszło w maju 1942 r. w Święcianach. Wtedy to sowieccy partyzanci zastrzelili trzech niemieckich dygnitarzy. W reakcji na zamach hitlerowcy nakazali litewskiej policji przeprowadzenie na miejscu akcji odwetowej, w wyniku czego, na podstawie przygotowanej listy proskrypcyjnej, rozstrzelano około 400 przedstawicieli polskiej inteligencji i duchowieństwa.

Gdy niemiecko-litewski terror narastał, wileńska Armia Krajowa formowała pierwsze brygady partyzanckie. W 1943 r. okrzepły one na tyle, że mogły odpłacić kolaborantom pięknym za nadobne. Tragedia na miarę Święcian miała się nigdy nie powtórzyć.

Za Glinciszki

Pod koniec 1943 r. ataki oddziałów AK na litewskie posterunki, urzędy, szkoły i osadników nasiliły się. Na ogół kończyły się one rozbrojeniem i wypuszczeniem na wolność pojmanych jeńców. Niekiedy jednak emocje i chęć rewanżu brały górę. Wtedy litewskich kolaborantów mordowano. Oto tylko niektóre udane akcje wileńskich brygad.

28 grudnia 1943 r. 3. Brygada, wspomnianego już Gracjana Fróga, zaatakowała miasteczko Turgiele i po krótkiej walce zdobyła posterunek policji litewskiej. Spalono dokumentację urzędową, a kolaborantów rozbrojono i puszczono wolno. Ten sam oddział - pod dowództwem „Burego”, który zastępował nieobecnego „Szczerbca” - w styczniu 1944 r. starł się pod Mikuliszkami z litewsko-niemiecką ekspedycją karną. Polacy zwyciężyli, ale tym razem, wbrew instrukcjom dowództwa AK, dziewięciu jeńców zastrzelono. Mieli być oni odpowiedzialni za masakrę święciańską. Szczerbcowcy stoczyli także zwycięskie bitwy m.in. w Trokach, Graużyszkach i Pawłowie, gdzie rozbili batalion LVR sposobiący się do pacyfikacji wsi.

Duży sukces w walce z podkomendnymi Plechavičiusa odnieśli także żołnierze brygad 8., 12. i 13. pod majorem „Jaremą”. 6 maja 1944 r. pod Graużyszkami zdziesiątkowały 308. batalion LVR, który palił w okolicach zagrody i mordował cywilów. W starciu poległo aż 37 Litwinów. 30 ciężej rannych kolaborantów odwieziono do szpitala w Oszmianie. 24 rozmundurowanych jeńców wypuszczono. Warto podkreślić, że straty własne akowców wynosiły raptem trzech zabitych.

Swoją niską wartość bojową żołnierze LVR potwierdzili następnie w dokładnie opisanej na wstępie batalii o Murowaną Oszmiankę i Tołmiłowo. Jej pokłosiem było wycofanie korpusu z Wileńszczyzny i jego rozwiązanie. Niemcy aresztowali i rozstrzelali część jego kadry dowódczej. Resztę plechavičiusów wcielono do różnych oddziałów pomocniczych.

Ostatni rozdział polsko-litewskiej wojny był szczególnie krwawy. 20 czerwca 1944 r. 258. batalion litewskiej policji, w odwecie za akcję 5. Brygady mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, zamordował we wsi Glinciszki 38 Polaków, w tym pięcioro dzieci i dwanaście kobiet. Na reakcje akowskiej konspiracji nie trzeba było długo czekać.

23 czerwca oddział „Łupaszki” napadł i zdobył ufortyfikowaną wieś Dubinki. To z niej mieli się wywodzić litewscy policjanci odpowiedzialni za masakrę w Glinciszkach. Zaczęto przesłuchiwać jej mieszkańców. Osoby, które znajdowały się na posiadanej przez partyzantów liście kolaborantów, oraz ich rodziny rozstrzelano. Taki sam los spotkał mieszkańców domostw, z których strzelano do nacierających akowców. Ogółem podczas operacji zamordowano 27 osób, głównie litewskiego pochodzenia. Po dokonaniu masakry partyzanci rozlepili w Dubinkach ulotki z napisem „Za Glinciszki”.

Następnie, na rozkaz szefa okręgu AK „Wilno” płk Aleksandra Krzyżanowskiego ps. Wilk, 4. Brygada ppor. Longina Wojciechowskiego ps. Ronin, 23. Brygada Brasławska i oddział „Żemijana” przeprowadziły karny rajd na pograniczu dawnej Litwy Kowieńskiej. Miał on odstraszyć kolaborantów od dalszych antypolskich działań. W dniach 25-27 czerwca spacyfikowano kilka wsi, rozstrzeliwując, według różnych danych, od kilkunastu do stu osób pochodzenia litewskiego. Oto jak wspominał ją Leon Cis z 23. Brygady, jeden z uczestników akcji:

Wkroczyliśmy na Litwę szerokim 15-kilometrowym pasem. Na południe od naszej brygady posuwały się pozostałe. We wsiach, dość zamożnych, zastawaliśmy przeważnie kobiety i małe dzieci (…). Wszystko mówiło po polsku, a my nie byliśmy przecież bandytami. Kobiet nie gwałcono, dzieci nie zabijano, natomiast nielicznych złapanych mężczyzn rozstrzeliwano. Na południe od nas niebo nocami czerwieniło się łunami - to używały pozostałe brygady, które trafiły na ludność rdzennie litewską.

Tę spiralę zbrodni przerwali w lipcu 1944 r. Sowieci, którzy zajęli Wileńszczyznę.

Pojednanie

Równolegle do trwających starć Armia Krajowa kilkakrotnie nawiązywała dialog z litewskim podziemiem antynazistowskim, które miało swoje wtyki wśród kolaborantów. Wszystkie negocjacje szybko utykały w martwym punkcie już na wstępie. Litwini chcieli, by Polacy wyrzekli się roszczeń do Wileńszczyzny. Akowcy domagali się z kolei, by Litwini wywarli presję na swoich rodaków służących w kolaboracyjnych formacjach policyjnych i skłonili ich do wstrzymania antypolskich akcji eksterminacyjnych. Dla obu stron były to warunki nieakceptowalne. Droga do porozumienia była zamknięta. Polacy musieli się bronić przed agresją kolaborantów. Wileńszczyzna spłynęła krwią.

Zwaśnione strony ostatecznie pogodził znów wspólny wróg - Sowieci. W marcu 1945 r. obie partyzantki, polska i litewska, działające na Wileńszczyźnie porozumiały się w sprawie wspólnej walki z okupantem. Wyklęci obu nacji stawiali opór NKWD co najmniej do 1954 r. a

Bibliografia:

  1. E. Banasikowski, Na zew Ziemi Wileńskiej,
  2. A. Karbowiak, Konflikt polsko-litewski na Wileńszczyźnie w latach 1941-1944, w: „Glaukopis” 9/10,
  3. J. Wołkonowski, Starcie polsko-litewskie, w: „Karta” nr 32,
  4. K. Krajewski, Na straconych posterunkach.
  5. Archiwum Ośrodka „Karta”.
Wojciech Rodak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.