Włodzimierz Lechowicz. Komunistyczny superszpieg w szponach bezpieki

Czytaj dalej
Wojciech Rodak

Włodzimierz Lechowicz. Komunistyczny superszpieg w szponach bezpieki

Wojciech Rodak

Był sowieckim agentem w „Dwójce”, a potem we władzach Państwa Podziemnego . Mimo tych „zasług” Włodzimierza Lechowicza latami torturowano w kazamatach UB

Pod koniec 1945 r. Włodzimierz Lechowicz zakończył swoją agenturalną karierę. Wielce zasłużył się Sowietom i Polskiej Partii Robotniczej. Przez poprzednich kilkanaście lat pracował na pierwszej linii komunistycznego wywiadu, najpierw w II Rzeczypospolitej, a potem w strukturach podziemia. W PRL mógł wreszcie konsumować frukta wieloletniego zaangażowania. Jego patroni, Władysław Gomułka i Marian Spychalski, błyskawicznie wciągnęli go na szczyty władz. W 1947 r. Lechowicz był już wiceprezesem koncesjonowanego Stronnictwa Demokratycznego, posłem do Krajowej Rady Narodowej i ministrem aprowizacji. Wyglądało na to, że przez długie lata będzie kręcił się na karuzeli najwyższych państwowych stanowisk. Tymczasem z dnia na dzień trafił w polityczny niebyt. A nawet gorzej - na dno ziemskiego piekła.

13 października 1948 r. Lechowicz został aresztowany przez dwóch ubeków w swoim mieszkaniu w alei Róż. Oskarżono go o działanie na szkodę ustroju i zatrzymano bez postanowienia prokuratora i sądu. Po kilku godzinach przewieziono go z opaską na oczach do tajnego więzienia UB w Miedzeszynie o kryptonimie „Spacer”. Zdezorientowany dygnitarz znalazł się w wilgotnej, zatęchłej celi 2x3 metry, z małym okienkiem w suficie.

Niebawem Lechowicz spotkał się oko w oko z legendarnym sadystycznym oprawcą z MBP płk. Józefem Różańskim. Już w czasie pierwszego przesłuchania pobito go i ostrzeżono, że za brak współpracy zostanie „zastrzelony pod płotem jak pies”, tak jak cała jego rodzina. „Będziemy wypruwać z ciebie żyły i łamać ci kości, a w drugim pokoju obok będziemy je składać na nowo - aż do skutku i jak długo zechcemy” - zapowiedział mu ubek. I dotrzymał słowa.

Włodzimierz Lechowicz ps. Zych / Tomaszewski. Zdjęcie wykonano w latach 70.
Włodzimierz Lechowicz ps. Zych / Tomaszewski. Zdjęcie wykonano w latach 70.

Włodzimierz Lechowicz był przez siedem lat poddawany nieludzkim torturom. Podczas przesłuchań był bity kablami i stalowymi prętami. Sadzano go „na kołku”, czyli nodze odwróconego taboretu. Zamykano nagiego w betonowym karcerze, czasem polewając zimną wodą. W celi także nie dawano mu ani chwili spokoju. Głodzono go. Zakazywano mu siadać. Przez półtora roku ani razu nie pozwolono mu się wykąpać. Zmuszano go, by klęczał godzinami na ceglanej podłodze z rękami do góry. Próbowano go także zadręczyć psychicznie. Na przykład godzinami puszczano mu zza ściany jednostajny ciąg zdań: „patrz, jak on często przełyka ślinę”, „o, znów przełknął ślinę”, „w prawym kąciku warg pokazała mu się ślina”. W efekcie u doprowadzonego do granic obłędu Lechowicza pojawiała się dokuczliwa reakcja fizjologiczna. Potok śliny z ust zalewał go przez kilka dni i nocy.

Po kilkunastu miesiącach w ubeckim więzieniu były minister został doprowadzony do kresu wytrzymałości. Był ludzkim wrakiem. Brudny, w łachmanach, pokryty zaropiałymi ranami na udach, pośladkach i kolanach, próbował sprostać oczekiwaniom swoich oprawców. Gotów był zeznać każdą bzdurę, byle tylko usatysfakcjonować prześladowców i zmniejszyć swoje cierpienia. W pewnym momencie, kompletnie załamany, „odwrócił” swój życiorys. Samooskarżał się. Zmyślił, że był „dwójkarskim prowokatorem” i niemieckim agentem, a potem, w czasie wojny, współpracował z gestapo i denuncjował komunistów. W końcu zaczął obciążać swoich kolegów z Gwardii Ludowej, w tym Mariana Spychalskiego. Śledczy dali mu do zrozumienia, że zmierza w dobrym kierunku i... zaczęli go mocniej dręczyć.

O co chodziło w upiornej grze ubeków z ofiarą? Dlaczego komunistyczny bohater nagle był traktowany gorzej niż niejeden z byłych akowców? Żeby w pełni zrozumieć dramat Lechowicza, musimy cofnąć się o kilkanaście lat.

Dalej dowiesz się:

- kiedy Lechowicz został sowieckich szpiegiem

- jak Lechowicz szkodził akowskiemu Podziemiu

- dlaczego po wojnie trafił do ubeckiego lochu

Pozostało jeszcze 80% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Wojciech Rodak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.