Angielscy lotnicy pod nosem gestapo

Angielscy lotnicy pod nosem gestapo Fot. archiwum DZ

Angielscy lotnicy spadli na akowców z okolic Rybnika jak grom z jasnego nieba. Jak ukryć i przerzucić zbiegów z obozu, którzy nie znają ani słowa po polsku?

Keith Chisholm, Erwin Carter, Charles Mac Donald i Geoffrey Hickman nie mają pojęcia o warunkach życia w okupowanej Polsce. Wysocy, z żołnierską postawą, młodzi, od razu rzucają się w oczy.

Dla akowców są groźni jak odbezpieczone granaty. Za pomoc takim uciekinierom grozi kara śmierci. Alianckich zbiegów, którzy nawiązali kontakt z polskim podziemiem, nazywa się "dorszami". Wiadomo, że ryby szybko się psują. Nie mogą długo leżeć, trzeba szybko coś z nimi zrobić.

Pozostało jeszcze 87% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.