Auto, które wygrało największy wyścig świata. Cud techniki Siemensa

Redakcja
Wyścig Nowy Jork - Paryż. Protos z porucznikiem Koeppenem za kierownicą w mieście Rochester
Wyścig Nowy Jork - Paryż. Protos z porucznikiem Koeppenem za kierownicą w mieście Rochester archiwum
Udostępnij:
Były ulubionymi samochodami kajzera Wilhelma II, a jego brat, książę Henryk, chętnie siadał za kierownicą sportowego Protosa z silnikiem o mocy 100 KM

Jeśli marka Siemens kojarzy się państwu z różnymi dziedzinami energetyki, łącznością, kolejnictwem, urządzeniami gospodarstwa domowego czy też informatyką - są to skojarzenia poprawne. Ten tekst piszę posługując się laptopem Fujitsu-Siemens "Made in Germany", choć zdaje się, że z tej sfery aktywności przemysłowej Niemcy już się zdążyli wycofać. Są też niestety skojarzenia inne, wynikające z udziału tego przemysłowego giganta w budowaniu potęgi militarnej III Rzeszy. Wyposażenie i broń, w tym rakiety V1 i V2, wytwarzano w zakładach Siemensa, wykorzystując pracę robotników przymusowych i więźniów obozów koncentracyjnych.

A czy koncern Siemensa ma coś wspólnego z samochodami, oczywiście poza produkcją elektrycznych i elektronicznych podzespołów dla motoryzacji? Dziś już nie - ale w przeszłości…

Założyciel firmy Werner von Siemens był zafascynowany możliwościami, które przed ludzkością otwierała energetyka. Wynaleziony przez niego generator prądu stałego napędzany kołem wodnym posłużył do zasilania elektrycznych latarń w angielskim miasteczku Godalming. W 1879 roku Siemens zaprezentował w Berlinie pierwszy elektryczny pojazd szynowy, a na przełomie stuleci uruchomił w Saksonii pionierską linię trolejbusową. W tym samym czasie rozpoczął prace nad samochodami elektrycznymi. Pierwsze prototypy pojawiły się na stoisku Siemensa na wystawie samochodowej w Berlinie w roku 1906.

Testy drogowe ochłodziły jednak nieco entuzjazm wynalazcy. Na dystansach do 30 km bardziej ekonomiczny był transport konny, a powyżej 70 km taniej i wygodniej było przewozić ludzi i towary samochodami z silnikiem spalinowym. W dodatku przy niższych temperaturach, na zaśnieżonych drogach czy w terenie górzystym, zasięg pojazdów elektrycznych znacznie malał. Były to więc te same problemy, które i dziś psują humor entuzjastom napędu elektrycznego. Wyjścia z impasu upatrywano zresztą w podobnych rozwiązaniach: wówczas nazywano je "systemem mieszanym", dziś napędem hybrydowym. Koniec końców wytwarzająca te pojazdy firma Siemens-Schuckertwerke, ulokowana w kompleksie przemysłowym zwanym "Miastem Siemensa" w berlińskiej dzielnicy Spandau, zaczęła produkować… zwykłe samochody z napędem spalinowym.

W starej anegdocie pytano pewnego milionera, jak doszedł do fortuny. - Za ćwierć dolara kupiłem pięć bułek, zrobiłem z nich sandwicze, ładnie opakowałem i sprzedałem po dwadzieścia centów - opowiada bogacz. - Za dolara kupiłem dwadzieścia bułek, zrobiłem sandwicze, sprzedałem… - A potem? - przerywa mu zniecierpliwiony rozmówca. - A potem… dostałem duży spadek. Trochę podobnie było z samochodami u Siemensa.

Sukces wyścigu Pekin - Paryż zachęcił redakcję paryskiego dziennika "Le Matin", by w roku 1908 zorganizować imprezę na jeszcze większą skalę. Partnerem Francuzów w tym przedsięwzięciu stał się "New York Times". Z Nowego Jorku uczestnicy mieli pojechać przez Chicago do San Francisco, drogą morską dotrzeć do Valdez na Alasce, przez zamarzniętą Cieśninę Beringa pojechać na Syberię i dalej przez Moskwę i Berlin do stolicy Francji. Do rywalizacji zgłosiły się trzy ekipy z Francji i po jednej z Niemiec, Włoch i USA. Trzyosobowa ekipa niemiecka pod wodzą porucznika Hansa Koeppena jechała samochodem Protos wyprodukowanym w fabryce założonej w 1898 roku w Berlinie przez inżynierów Alfreda Sternberga i Oscara Heymanna. Samochody powstawały w niej od roku 1905. Dodajmy: świetne samochody.

Dowodem był właśnie Protos porucznika Koeppena, który pokonując niewyobrażalne dla dzisiejszych automobilistów przeszkody dotarł do Paryża jako pierwszy z trzech samochodów pozostałych na trasie, pokonując w pięć i pół miesiąca dystans 21 278 kilometrów. Wprawdzie przy "zielonym stoliku" zwycięstwo przyznano spóźnionemu o cztery dni amerykańskiemu Thomasowi Flyer z George'em Schusterem za kierownicą, ale i tak Protos zyskał swym wyczynem szeroki rozgłos. Manufaktura Sternberga i Heymanna popadła jednak w kłopoty finansowe i za niewielkie pieniądze kupił ją właśnie Siemens.

Oprzyrządowanie przeniesione zostało do Siemens-Schuckertwerke, gdzie pod nazwą Protos Automobil GmbH rozwinęła się produkcja samochodów z cztero- i sześciocylindrowymi silnikami opracowanymi jeszcze przez byłych właścicieli. Samochody Protos stały się ulubionymi pojazdami dworu cesarskiego. Protosami wożony był kajzer Wilhelm II, a jego brat, książę Henryk, wielki miłośnik motoryzacji (przy okazji - wynalazca wycieraczek przedniej szyby) chętnie siadał za kierownicą sportowych aut tej marki o mocy 100 KM. Następca tronu, książę Wilhelm, jeździł wyłącznie Protosami. Ze względu na solidną konstrukcję auta z "Miasta Siemensa" chętnie kupowali klienci z Rosji oraz południowej Ameryki. Protos eksponowany dziś w Narodowym Muzeum w Rio de Janeiro był pierwszym samochodem w Brazylii! Meksyk sprowadzał opancerzone Protosy dla swej armii, a podczas I wojny światowej dużą partię ciężarówek tej marki sprzedano Turcji sprzymierzonej z państwami centralnymi.

Po wojnie program produkcyjny ograniczono do jednego modelu. Protos typ C miał silnik o pojemności 2,6 litra i mocy 30, a później 45 KM. Oferta obejmowała sześć wariantów nadwozia. Wszystko szło dobrze do roku 1925, gdy zniesiono obowiązujące od zakończenia wojny ograniczenia importowe. Rynek niemiecki zalały tanie samochody z USA. Dyrektorzy Siemens-Schuckertwerke, którym podlegała marka Protos, próbowali ją ratować, podejmując kosztowny program inwestycyjny. Bez rezultatu. Wynik finansowy za rok 1926 wykazał stratę w wysokości 3 milionów marek. W pół roku później zapadła decyzja o sprzedaży fabryki firmie N.A.G. (Nationale Automobil-Gesellschaft). Do roku 1934 produkowała ona samochody osobowe pod marką Protos-NAG. Nie miały one jednak konstrukcyjnie nic wspólnego z dawnymi Protosami.

Choć przez 22 lata istnienia marki Protos powstało ponad 20 tysięcy aut osobowych i ciężarówek, przetrwały zaledwie cztery! Odnalezienie przed kilkoma laty pod Krakowem Protosa G2 z roku 1913 było więc sensacją, o której donosiły niemal wszystkie niemieckie media.

Marek Ponikowski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasza Historia
Dodaj ogłoszenie