[BENEDYKT POLAK] [WYPRAWA BENEDYKTA POLAKA] Szpieg w habicie. Pierwszy polski podróżnik na dworze chanów

Czytaj dalej
Wojciech Rodak

[BENEDYKT POLAK] [WYPRAWA BENEDYKTA POLAKA] Szpieg w habicie. Pierwszy polski podróżnik na dworze chanów

Wojciech Rodak

U progu XIII w. europejska wiedza o Azji składała się głównie z legend. Polski franciszkanin Benedykt Polak brał udział w szpiegowsko-dyplomatycznej misji, która pokazała Europie prawdę o Mongołach

Za jednego z największych podróżników doby pełnego średniowiecza zwykło się uważać wenecjanina Marco Polo. Przypomnijmy, że w latach 1271-1295, wraz z ojcem i stryjem, przebywał on w dalekiej Azji. Pokłosiem wyprawy była słynna księga „Opisanie świata”, w której przedstawił barwnie, acz nie do końca rzetelnie ludy i krainy kontynentu, ze szczególnym uwzględnieniem podbitych przez Mongołów Chin. Nie umniejszając jego dokonań, należy stwierdzić, o czym wciąż niewielu ludzi wie, że nie był na tym polu pionierem. Już niemal pół wieku przed jego powrotem z wieloletnich wojaży do Wenecji zakończyła się misja, która w istocie zapoczątkowała nowożytną europejską eksplorację Azji. Brał w niej udział franciszkanin rodem z naszej ojczyzny Benedykt Polak. Oto jakie były tło historyczne i przebieg tej ekspedycji.

Nacja szatana
Od czasów najazdu Hunów w IV w. n.e. Europa była co rusz nękana przez kolejne inwazje nomadycznych ludów z Azji. Wschodnią część kontynentu pustoszyli m.in. Awarowie, Protobułgarzy, Węgrzy i Połowcy. Natomiast chrześcijańskie państwa Zachodu i Południa przez stulecia ustępowały pod naporem nacierających przez Afrykę Północną Saracenów, jak wtedy nazywano wyznające islam arabskie i berberyjskie plemiona. Jednak na przełomie X i XI w. zagrożenie ze strony azjatyckich ludów stopniowo zanikło. Węgrzy przeistoczyli się w lud osiadły, przyjęli chrześcijaństwo i przystąpili do budowy własnej państwowości. Potencjał gospodarczy i ludnościowy chrześcijańskiej Europy, mimo licznych wojen, wszedł w fazę intensywnego wzrostu, co przełożyło się na wzrost siły militarnej i ekspansjonistyczne nastroje. Za Pirenejami rozpoczęła się rekonkwista. Do Ziemi Świętej ciągnęły kolejne wyprawy krzyżowe. Nikt na Starym Kontynencie wówczas nie przeczuwał, że ze stepowych przestworów środkowej Azji nadciągają siły nie mniej niszczycielskie niż legendarni Hunowie.

Na początku XIII w. wódz Temudżyn, który przeszedł do historii jako Czyngis-chan, zjednoczył plemiona mongolskie i wyruszył na podbój świata. Bitni i świetnie zorganizowani jeźdźcy zajmowali kolejno Chiny, Koreę i część Bliskiego Wschodu. Następnie wkroczyli do Europy Wschodniej. Najpierw, w latach 1237-1240, złupili większość księstw ruskich, paląc dziesiątki grodów i zabijając tysiące ludzi.

Wojownicy Złotej Ordy, pochodzący z zachodniej części mongolskiego imperium, nie zamierzali na tym poprzestawać. Ruszyli dalej na zachód Europy. Mniejsza część zagonów - około 10 tys. konnych z Ordu-chanem, wnukiem Czyngis-chana, na czele - natarła na Polskę. Podzielony wówczas pomiędzy piastowskich książąt kraj był dla nich łatwym celem. Tatarzy, nie napotykając większego oporu, spustoszyli południe kraju. W kwietniu 1241 r. pokonali też polsko-niemieckie rycerstwo w walnej bitwie pod Legnicą. Porażka ta była dla sił europejskich tym dotkliwsza, że na polu chwały poległ książę wielkopolsko-śląski Henryk II Pobożny.

Równocześnie brat Ordu, Batu, z liczniejszą grupą Tatarów uderzył w kierunku Kotliny Panońskiej. Rozgromił na równinie Mohi armię węgierską. Nie zatrzymał się. Jego zagony siały śmierć i zniszczenie nawet w tak wysuniętych na zachód krainach jak Dalmacja, północne Włochy czy okolice Wiednia.

Cała Europa odetchnęła z ulgą, gdy w 1242 r. niepokonane zastępy Mongołów nagle wycofały się przez Węgry, Serbię i Bułgarię na wschód - w kierunku ojczystego stepu. Co było tego powodem? Według najpopularniejszej wśród historyków teorii ich odwrót nastąpił pod wpływem wydarzeń w centrum imperium. W 1242 r. zmarł syn Czyngis-chana Wielki Chan Ugedaj. A ponieważ Ordu i Batu chcieli aktywnie uczestniczyć w sporze o sukcesję, więc nie mogli kontynuować podboju w Europie.

Misja zamiast krucjaty
Ówczesny świat łaciński nie miał nawet mglistego pojęcia, skąd Mongołowie przybywali i dlaczego nagle zniknęli. Okrucieństwa, których się dopuszczali, sprawiły, że Europejczycy nie dostrzegali w nich cech ludzkich. Tak też odmalował ich wizerunek, zapewne na podstawie krążących po kontynencie złowrogich opowieści, angielski mnich Mateusz z Paryża w swojej kronice. Jak to u średniowiecznych autorów bywało, jego związek z realiami jest momentami dość luźny:

„Obmierzła nacja szatana wyrwała się ze swego domostwa, wylała z Tartaru. Rozlazłszy się jak szarańcza po ziemskim obliczu, (…) zjawili się u granic chrześcijaństwa jak grom z jasnego nieba, pustosząc i mordując, siejąc wokół terror i nieopisane przerażenie. Są nieludzcy i okrutni, potwory łaknące krwi, rozdzierające i pożerające ciała psów i ludzi. Odziani w wołowe skóry, uzbrojeni w żelazne tarcze, niscy, krzepcy, niepokonani, z lubością piją krew zwierząt, a ich wielkie, silne konie pożerają nawet drzewa całe”.

Opis ten świadczy wyraźnie, że Tatarów postrzegano niemal jak biblijnych jeźdźców apokalipsy. Od najazdu z 1241 r. mieszkańcy Starego Świata z trwogą oglądali każdy tuman kurzu na horyzoncie, obawiając się powrotu barbarzyńskich ordyńców. A ponieważ europejscy władcy nie chcieli utworzyć przeciwko Mongołom wspólnego frontu w formie krucjaty, papież Innocenty IV, który czuł się odpowiedzialny za swoja strefę wpływów, sięgnął do środka z arsenału „soft power”. Zdecydował się wysłać do Wielkiego Chana poselstwa.

Dalej dowiesz się:

- kto dowodził papieską misją do chana

- kim był Benedykt Polak

- jak chan Gujuk podejmował wysłanników papieża

Pozostało jeszcze 62% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Wojciech Rodak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.