Dyrektor z AK, którego władza tolerowała

Redakcja
Franciszek Edmund Prędki był wiele razy odznaczany, m.in. za działalność w AK. W maju br. otrzymał medal "Pro Patria"
Franciszek Edmund Prędki był wiele razy odznaczany, m.in. za działalność w AK. W maju br. otrzymał medal "Pro Patria" Alina Bosak
Udostępnij:
Franciszek Prędki ma 102 lata i dawno odszedł na emeryturę. Ale w Łukawcu wciąż go pamiętają. Bo czasy były podłe, a on przyzwoity

- Parę lat temu już to było - żartuje Franciszek Edmund Prędki. Setka lat na karku swoje zrobiła. Trudniej mu chodzić, z pamięci niełatwo wydobyć niektóre nazwiska, ale humor wciąż dopisuje, a pogoda ducha nie słabnie.

Od czasu, kiedy kierował szkołą w Łukawcu, minęło już ponad 40 lat. Pracował tam od 1950 do 1973 roku. Zarządzał szkołą i uczył historii oraz języka polskiego. Jego uczniowie dziś niańczą wnuki i chętnie wspominają dawnego nauczyciela, chociaż niewiele wiedzą o jego kombatanckiej przeszłości.

O włos od NKWD

Urodził się w Kielnarowej, w rodzinie bogatego chłopa, był najmłodszy z czwórki rodzeństwa. Jego ojciec musiał dużą wagę przykładać do edukacji, bo i starszego syna, i dwie córki posłał na dalsze nauki po szkole podstawowej. Co do Franciszka, chciał poprzestać na szkole w Tyczynie.

Ale najmłodsza latorośl miała zapał do nauki. Prośby Franciszka, także swoimi oszczędnościami, wsparła mama - i tak młodzieniec został uczniem seminarium nauczycielskiego w Sokalu niedaleko Lwowa. Po jego ukończeniu mógł być nauczycielem. Jedną z pierwszych posad dostał w szkole podstawowej w Korolówce.

Wybuchła II wojna światowa i Franciszek, któremu właśnie skończyły się wakacje, spróbował wrócić do nauczycielskiego mieszkania po swoje rzeczy. Z bratem i szwagrem przedzierał się do Korolówki przez drogi, po których już krążyło radzieckie wojsko. Sowiec- ki oficer kazał im zgłosić się po przepustkę pod wskazany adres.

Uwierzyli; gdyby nie ostrzeżenie żydowskiego chłopca, który w ostatniej chwili kazał im zawrócić, pewnie już nigdy domu by nie zobaczyli. Jak wspominają bliscy pana Franciszka, za to ocalenie potem się odwdzięczył, ukrywając przed Niemcami Żydówkę z dwójką synów.

Z pistoletem za pasem

Po powrocie domu młody nauczyciel cicho nie usiedział. Zajął się działalnością konspiracyjną. Zapisał się do Służby Zwycięstwu Polski, potem został żołnierzem Związku Walki Zbrojnej, a w końcu - Armii Krajowej (był dowódcą plutonu w Hyżnem).

Wspólnie z sołtysami oszukiwał Niemców, którzy zarządzali obowiązkowe dostawy. Prędki trochę znał niemiecki i - jak stwierdzają bliscy - był bezczelny, więc wiele mu się udawało. Miał pseudonim "Mściciel", chodził z pistoletem ukrytym za pasem i jeździł z przesyłkami do Krakowa. Raz z pociągu musiał wyskakiwać w ucieczce przed Niemcami. Strzelali, ale nie trafili. Ludzie Franciszka szanowali już wtedy. Bo organizował także tajne nauczanie, od Zarzecza po Tyczyn i Błażową. Sam także uczył i egzaminował młodzież.

Za to po wojnie nie mógł spać w domu, bo jeden z jego kolegów z oddziałów AK przeszedł do UB i zrobił sobie na niego polowanie. Prędki siedział w areszcie UB, ale udało mu się uniknąć dłuższego więzienia. Partyzancką przeszłość, chociaż wcale się nią nie chwalił, władza mu pamiętała. Także wtedy, kiedy wysłała go do pracy w szkole w Łukawcu.

Dobrze nas pan uczył

- Miałem "opiekunów" - wspomina pan Franciszek czasy pracy na stanowisku kierownika szkoły. - Ale trzeba podkreślić, że sekretarz partii bronił mnie na terenie powiatu. Oni byli zadowoleni z nauczania. Pamiętam, to już było później, spotkałem w mieście swoje dwie dawne uczennice. Mówię im: "No to wy pewnie macie teraz więcej wiadomości, bo poszłyście do następnej szkoły", a one powiadają: "Panie, dzięki temu, co pan nas nauczył w szkole, przeszłyśmy przez następne".

Rzeczywiście, kierownik Prędki, który na placówkę zjechał z żoną Stefanią (matematyczka) i dwójką dzieci, dbał o poziom nauczania. - Lubiłem uczyć. Bardzo - uśmiecha się dziś. - Ile to żeśmy pracy włożyli, aby rozbudować szkołę...

Wówczas dzieci dwie pierwsze klasy kończyły w mniejszych szkółkach, usytuowanych na przeciwległych końcach wsi. Potem spotykały się na dalszą naukę w budynku, w którym dziś mieści się Zespół Szkół w Łukawcu. Kierownik Prędki postarał się także o uruchomienie szkoły przysposobienia rolniczego, by ułatwić swoim uczniom przejmowanie gospodarstw po rodzicach.

Prędcy żyli blisko z sąsiadami. Dzielili się z nimi miodem ze swoich uli, organizowali pomoc dla najbiedniejszych mieszkańców wsi. I chociaż były to czasy, kiedy udział w obchodach 1-majowych był obowiązkowy, kierownik Prędki ludzi do uczestnictwa w nich nie namawiał.

Alina Bosak
NOWINY

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasza Historia
Dodaj ogłoszenie