Felieton IPN. Od „zebrania na beczkach” do „lubelskiego Oxfordu”, czyli o rozbudowie dzielnicy uniwersyteckiej w Lublinie

Paweł Sokołowski, IPN
IPN
25 października 1944 r. odbyło się pierwsze zebranie profesorów i asystentów powstałego 2 dni wcześniej Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Uczeni zgromadzili się w nieczynnym wówczas budynku gimnazjum im. Stanisława Staszica w Lublinie (UMCS nie miał jeszcze żadnego własnego gmachu). Nie zasiedli na krzesłach (bo ich też nie było), lecz na deskach położonych na beczkach z cementem. Zebranie to przeszło do historii pod nazwą „zebrania na beczkach”.

Wkrótce sytuacja lokalowa „bezdomnego” uniwersytetu zaczęła się zmieniać. Stało się tak za sprawą uchwały podjętej 3 kwietnia 1946 r. przez Miejską Radę Narodową w Lublinie. Zarządzenie przekazywało uczelni „pod chwalebną i pomyślną rozbudowę” 17 hektarów ziemi leżących między ul. Głęboką, cmentarzem przy ul. Lipowej oraz częścią ówczesnej ul. gen. Gustawa Orlicz-Dreszera (obecnie I. Radziszewskiego). Do owych 17 hektarów dodano jeszcze kolejne 2. Z upływem czasu pierwotne nadanie zwiększyło się do blisko 80 hektarów.

W 1947 r. rozpisano konkurs na rozplanowanie dzielnicy uniwersyteckiej (tak zaczęto określać tereny otrzymane przez UMCS), a w 1948 r. konkurs na projekt szkicowy domów akademickich. Powołany do życia uniwersytet posiadał bowiem cztery wydziały, które potrzebowały sal wykładowych, ćwiczeniowych, laboratoriów i klinik (Wydział Lekarski i Weterynaryjny), a także hal dla obsługi maszyn (Wydział Rolny) oraz uprawy i wegetacji roślin (Wydział Przyrodniczy). Na konkurs dot. rozplanowania wpłynęło siedem prac, a zwycięzcą został lubelski architekt Czesław Gawdzik. W drugim zaś, tym na projekt szkicowy domów akademickich pierwszej nagrody nie przyznano, natomiast drugie miejsce zajęła praca Krystyny Tołłoczko-Różyskiej i Anny Tołwińskiej-Górskiej.

Kolejny problem „stwarzali” uniwersytetowi sami profesorowie – nie mieli mieszkań. Jeden z nich, Ludwik Hirszfeld, wybitny hematolog, odkrywca m.in. przyczyny konfliktu serologicznego oraz twórca przyjętego na całym świecie systemu oznaczeń grup krwi (0, A, B, AB), późniejszy pierwszy prorektor UMCS, zgłosił się na uniwersytet w samym tylko płaszczu. Nie mniejsze problemy trapiły studentów, którzy przybywali do Lublina z różnych miasteczek i wsi województwa lubelskiego.

Okazało się jednak, że przekazany przez miasto teren, choć znajdował się 1,5 km od centrum miasta nie był uzbrojony w sieć wodociągową, kanalizacyjną, energetyczną ani telefoniczną. Ponadto wywożono tu śmieci miejskie, część terenu stanowiło pastwisko, z kolei po 1863 r. dokonywano na tym obszarze egzekucji powstańców styczniowych (rejon ul. Langiewicza). W 1948 r. zaczęto niwelować teren (m.in. zasypano rowy, będące pozostałościami po wojnie), a także wytyczono główne ulice. Prace przerwano z powodu braku środków finansowych. Ratunkiem okazało się wpisanie budowy dzielnicy uniwersyteckiej na listę planu 6-letniego, obejmującego lata 1950-1955.

W 1952 r. – z rocznym opóźnieniem – oddano do użytku pierwsze domy akademickie „A” („Amor”) i „B” („Babilon”). W 1954 r. – z dwuletnim opóźnieniem – zakończyła się budowa gmachu Fizyki i Matematyki oraz Chemii Nieorganicznej (tzw. Małej Chemii).

Ze względu na zmiany, jakie zachodziły na UMCS, zmianie uległa koncepcja budowy dzielnicy uniwersyteckiej. W 1950 r. z uczelni wyodrębniono Wydziały Lekarski i Farmaceutyczny, tworząc Akademię Lekarską (późniejszą Akademię Medyczną, a od 2008 r. Uniwersytet Medyczny). Z kolei w 1955 r. powstała Wyższa Szkoła Rolnicza (późniejsza Akademia Rolnicza, a od 2008 r. Uniwersytet Przyrodniczy), obejmująca Wydziały Rolniczy i Weterynaryjny. Co istotne, na terenie dzielnicy uniwersyteckiej pozostała tylko ta druga uczelnia.

W ramach planu 6-letniego oddano do użytku jeszcze dwa budynki akademickie: „C” („Cebion”) oraz „D” („Dodek”) – pierwszy z nich w 1954 r., a drugi w 1955 r. W 1955 r. zakończono też prace budowlane przy Domu Profesora. W 1956 r. wybudowano kolejny dom akademicki – „E” („Eskulap”).

Istotne piętno odcisnął na dzielnicy uniwersyteckiej partyjny rektor UMCS Grzegorz Leopold Seidler, którego marzeniem stało się zbudować „lubelski Oxford”. Mawiał on:

„Uniwersytet to ludzie i mury, i dwa te elementy muszą równocześnie wzrastać, aby uczelnia mogła się prawidłowo rozwijać”.

Za jego kadencji oddano do użytku gmachy Biologii i Nauk o Życiu (1963 r.), Wydziału Humanistycznego (1964 r.), „Chatki Żaka” (1964 r.) czy Biblioteki Międzyuczelnianej (1968 r.). Z tym ostatnim budynkiem związana jest pewna historia. Otóż w 1963 r. przewodniczący Rady Państwa Aleksander Zawadzki przebywał z wizytą w Lublinie. Fakt ten postanowił wykorzystać rektor Seidler, który zaprosił gościa do wmurowania kamienia węgielnego pod gmach biblioteki. Choć nie było pełnej dokumentacji budowlanej ani wszystkich wymaganych zezwoleń, to jednak obecność Zawadzkiego spowodowała włączenie budowy biblioteki do rządowego planu inwestycji.

Ponadto za kadencji rektora Seidlera przystąpiono do realizacji kilku dalszych inwestycji. W 1966 r. rozpoczęto budowę gmachu „Chemii Dużej”, oddanej do użytku w 1970 r., a w 1969 r. zaczęto prace przy budynku Fizyki Doświadczalnej, zakończone trzy lata później.

Rektor Seidler wystąpił z jeszcze jedną inicjatywą. Swój „lubelski Oxford” chciał uzupełnić o pomnik patronki uczelni. Ale w tamtym okresie obowiązywał zakaz wykonywania odlewów z brązu. Rektor zorganizował więc zbiórkę metali kolorowych, z której uzyskano 800 kg surowców. Projekt pomnika wykonał Marian Konieczny, uwzględniając przy tym uwagi Seidlera, który chciał, by patronka miała podwinięte rękawy, „jakby uczona właśnie coś badała w swojej pracowni”. Wybór miejsca dla monumentu poprzedziło przygotowanie kopii rzeźby z dykty, którą przenoszono następnie po całym placu części dydaktyczno-naukowej UMCS. W końcu rektor Seidler wybrał punkt najlepiej nadający się do usytuowania pomnika. Rzeźbę odsłonił 23 października 1964 r. przewodniczący Rady Państwa Edward Ochab – na 20-lecie istnienia UMCS.

Rozwój dzielnicy uniwersyteckiej niósł istotny przekaz ideowy i polityczny – rozbudowa UMCS kontrastowała z mizernymi warunkami lokalowymi Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. „Boom inwestycyjny”, jaki dokonywał się na pierwszej z tych uczelni, miał wskazywać na jej znaczenie i siłę. KUL, ledwo wiążąc koniec z końcem, miał stawać się synonimem zacofania nie tylko światopoglądowego, ale także materialno-bytowego.

AC

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Lewandowski i Szczęsny zatrzymają Argentynę?

Materiał oryginalny: Felieton IPN. Od „zebrania na beczkach” do „lubelskiego Oxfordu”, czyli o rozbudowie dzielnicy uniwersyteckiej w Lublinie - Kurier Lubelski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszahistoria.pl Nasza Historia
Dodaj ogłoszenie