Francuski spisek w Słupsku

Redakcja
Bronisław "Sokół” Klimczak – przedwojenny oficer kontrwywiadu, rezydent francuskiego wywiadu w Słupsku
Bronisław "Sokół” Klimczak – przedwojenny oficer kontrwywiadu, rezydent francuskiego wywiadu w Słupsku archiwum
Udostępnij:
Polskie Radio podało: "Wczoraj w Polsce została zlikwidowana groźna siatka szpiegowska Andre Robineau". Posypały się drakońskie wyroki

Pierwszy raz spotkali się na dworcu w Bydgoszczy. Był rok 1945. Ona - Genowefa Wiśniewska, piękna kobieta. On - Bronisław Klimczak, przystojny mężczyzna, były akowiec, przedwojenny oficer kontrwywiadu.

- Patrzyłam nerwowo na zegarek - opowiadała Zielińska. - Podszedł do mnie i powiedział: "Niech pani uważa, bo tu jest pełno zegarmistrzów".
W pierwszej chwili nie wiedziała, o co chodzi. Potem matka wyjaśniła jej - "zegarmistrz" to złodziej.

Drugie spotkanie - jak w romantycznej powieści - mieli też Słupsku. Zielińska stała z matką na dzisiejszej ulicy Wojska Polskiego, gdy pojawił się on. Podszedł, zapytał: "Przepraszam, czy my się przypadkiem nie znamy?".

I zwrócił się do matki Genowefy:
- Czy mogę zaprosić pani córkę na ciastka do "Warszawianki".

- Ależ tak, oczywiście - usłyszał w odpowiedzi.
"Warszawianka" była najsłynniejszą ciastkarnią w Słupsku. Mieściła się tam, gdzie dziś jest "Karczma Słupska". Prowadził ją Julian Żółtowski, znany w mieście społecznik, mistrz cukiernictwa. Żółtowski był znajomym Klimczaka z czasów okupacji. Tam Genowefa i Bronisław rozmawiali po raz pierwszy. Zakochali się.

Francuz z Niemką pod słupskim dachem

Zielińska urodziła się w 1919 roku w Pasku Nowym w powiecie radzymińskim. Niedługo potem rodzice zabrali ją do Francji, gdzie szukali pracy. Do Polski wróciła w 1938 roku. Ojciec zmarł na obczyźnie od ran w ciężkim wypadku.

Okupację przeżyła w Warszawie, przeszła gehennę powstania warszawskiego. W 1945 roku znalazła się w Słupsku. Zamieszkały przy dzisiejszej ulicy Prusa. Bronisław Klimczak - na ulicy Pankowa (dzisiejszej Paderewskiego). Był przyjacielem domu.

Któregoś dnia Bronisław zaproponował, by Genowefa zameldowała się u niego. Chodziło o to, by nikt nie został urzędowo dokwaterowany do jego sporego mieszkania. Zgodziła się. I tak zostali parą.

Pod koniec 1946 roku Genowefa zobaczyła zbiegowisko w sklepie przy ratuszu. W środku był Francuz, który usiłował się dogadać ze sprzedawczynią. Pomogła mu, bo świetnie znała francuski.

Francuz nazywał się Gaston Druet. Był jeńcem, którego Niemcy przywieźli do Słupska podczas wojny. Został w Polsce. Mieszkał z Niemką - Vildebrandt Valeską.
Druet był mistrzem w naprawianiu lampowych odbiorników radiowych. Pół Słupska chodziło do niego reperować stare radia. - Zaprzyjaźniliśmy się. Zaczęliśmy u siebie bywać na obiadach - wspominała Genowefa.

Podczas obiadów mówiło się, że nie wszyscy Polacy cieszą się z rządów komunistów. Wedy Druet zaproponował, by Bronisław pracował dla francuskiego wywiadu.

Klimczak się zgodził.
- Chcieliśmy coś robić, by ratować Polskę - tłumaczyła Zielińska. - Zresztą czasy były takie, że wielu siedziało wtedy jak na szpilkach, czekało na trzecią wojnę światową.

Współpracę zawiązano nieco później, gdy do Słupska przyjechał Rene Bardet, wicekonsul francuski z Gdańska, znajomy Drueta. Był 1948 rok.
Bardet przyjeżdżał do Słupska kilkakrotnie. Samochód zostawiał w bocznej uliczce na peryferiach miasta. Stamtąd szedł do mieszkania Drueta. Do Słupska przyjeżdżał też Andre Robineau, pracownik Instytutu Francuskiego, również związany z wywiadem.

Klimczak często wyjeżdżał ze Słupska. Od czasu do czasu do jego mieszkania na ulicy Pankowa przychodzili jacyś ludzie. Zostawiali dokumenty. Pani tłumaczyła je z polskiego na francuski i odwrotnie.

Aż do19 listopada 1949 roku. Tego dnia o godzinie szóstej rano obudziło ją pukanie w drzwi.
- Kto tam?.
- My od Bronisława - usłyszała odpowiedź.
Otworzyła. W progu stało trzech mężczyzn ubranych w skórzane płaszcze, oficerki, bryczesy i kapelusze. Urząd Bezpieczeństwa.

Rewizja trwała cały dzień. Zrywali nawet tapety. Zielińska nie usłyszała żadnych zarzutów. O przyczynie aresztowania dowiedziała się dopiero nazajutrz. Ci z UB, którzy pilnowali ją przez noc, kazali włączyć radio. Usłyszała. "Wczoraj w Polsce została zlikwidowana groźna siatka szpiegowska Andre Robineau".

Kazali się ubrać i wyjść. Zawieźli Zielińską do siedziby Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego przy ulicy Kilińskiego. W pokoju siedział młody mężczyzna. Był niezwykle uprzejmy. Zamknął drzwi od środka.

- Była kiedyś pani bita?
- A co to pana obchodzi?!

Nazajutrz zawieźli ją do szczecińskich kazamatów bezpieki.
- Niech się pani przygotuje na najgorsze.

Tego samego dnia aresztowano w Słupsku Gastona Drueta (pseudonim "Radio"), Stanisława Kosowicza, Antoniego Duchnowskiego, Rocha Wojtasa, Franciszka Jachuna, Vildebrandt Valeską.

Według komunistycznej propagandy, wszyscy byli członkami francuskiej siatki wywiadowczej. Zbierali informację o radzieckich bazach, ruchach wojsk, nastrojach ludności, składzie urzędów bezpieczeństwa publicznego, aparatu politycznego.

Rezydentem wywiadu, który zbierał informacje i wiózł je do Szczecina, był Bronisław "Sokół" Klimczak, pseudonim "Venaigure". Aresztowano go w Szczecinie 26 listopada 1949 roku.
André Robineau został aresztowany 18 listopada 1949 roku na lotnisku Okęcie w Warszawie, gdy wybierał się na urlop do Francji.

W Słupsku UB aresztowało także: Juliana Żółtowskiego, Henryka Kamińskiego (kupiec), brata Antoniego Duchnowskiego i innych. W sumie 20 osób.

Wszyscy, podobnie jak Zielińska, trafili do Szczecina na śledztwo UB. Genowefa przed wyjazdem usłyszała od oficera bezpieki:
- Niech pani zachowuje się spokojnie. Ja nic pani nie zrobię. Tylko niech się pani przygotuje na najgorsze. Na bicie też - uśmiechnął się.
Ubek kupił jej ciastka. Na drogę.

Dla Bronisława Klimczaka wojskowy prokurator zażądał kary śmierci. Dla Robineau, Droueta i Rachtana - długoletniego więzienia.

4 lutego 1950 roku sąd uznał oskarżonych winnymi zarzucanych czynów. Bronisław Klimczak dostał karę śmierci, Andre Robineau - 12 lat więzienia, Gaston Druet - 10 lat więzienia.

Bronisław Klimczak napisał prośbę o ułaskawienie. Ale prezydent Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski.
Wyrok śmierci wykonano 12 grudnia 1950 r. o godzinie 18.15 w Kielcach.

Andre Robineau został ułaskawiony przez Radę Państwa w grudniu 1953 r. i wymieniony za innego szpiega.

GŁOS POMORZA

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasza Historia
Dodaj ogłoszenie