Powstanie Wielkopolskie 1918-1919 przywróciło Polsce Wielkopolskę

Grzegorz Okoński
Grzegorz Okoński
Zwycięskie Powstanie przywróciło Polsce Wielkopolskę, bez niego na pewno części ziem nie można byłoby odzyskać.
Zwycięskie Powstanie przywróciło Polsce Wielkopolskę, bez niego na pewno części ziem nie można byłoby odzyskać. Archiwum kolor. Głos Wielkopolski
Udostępnij:
Zwycięstwo trzeba było wywalczyć, nikt nam go nie dał. Gdyby nie powstanie, część ziem przyznanych Polsce, i wielu czekających na niepodległość Polaków, na pewno pozostałoby poza granicami II Rzeczypospolitej.

Historia nasza obfituje w cały szereg powstań i zrywów ludu polskiego do walki o wolność, które towarzyszyły dziejom naszym w ostatnich dwóch wiekach, toteż z pewną dumą powiedzieć możemy, że dopiero Powstanie Wielkopolskie w 1918-19 roku było pierwszym udanym zwycięskim porywem zbrojnym w długim okresie naszej ponurej i mrocznej niewoli – pisał w 1947 roku Kazimierz Lisiecki, prezes Zarządu Głównego Związku Powstańców Wielkopolskich z 1918-19 roku. I dodawał – „gdy skutki innych powstań, zakończonych przeważnie klęską, długo ciążyły na życiu narodowym, Powstanie Wielkopolskie było wspaniałym triumfem, którego nie zdołał unicestwić wróg”. Jego efekty wykorzystano przy zajęciu Pomorza, powstaniach śląskich i wojnie polsko – bolszewickiej 1920 r.

Dzieje Powstania Wielkopolskiego związane są ściśle z końcem pierwszej wojny światowej. Gdy 11 listopada 1918 roku, o godzinie 5.20 w wagonie kolejowym w lesie Compiegne delegacje Ententy i Cesarstwa Niemieckiego podpisywały rozejm kończący wojnę, Polacy mogli spodziewać się, że po 123 latach zaborów wreszcie odzyskają swój kraj. Okazało się, że nie wszyscy – rozejm mówił, że pokonane wojska pruskie wycofają się z dawnych ziem polskich zajętych ongiś przez Cesarstwo Austro – Węgierskie i Cesarstwo Rosyjskie, ale nie z Wielkopolski. Wielkopolanie nie łudzili się zatem, że niepodległość będzie im podarowana. Przygotowywali się do tej chwili wcześniej i wiedzieli co robić.

Dlatego w Poznaniu szybko przygotowania do przejęcia władzy wykroczyły poza konspiracyjne ramy - choć z zachowaniem ostrożności: utworzony 14 listopada Komisariat Naczelnej Rady Ludowej z jednej strony uświadamiał Polaków, że nadciąga czas, że trzeba wykorzystać niemiecką rewolucję, a do Rad Robotniczych i Żołnierskich trzeba wprowadzać żołnierzy – Polaków (którzy mieliby stopniowo dominować w nich, do tego rejestrować i mieć kontakt z demobilizowanymi lub dezerterującymi rodakami w niemieckich mundurach), a z drugiej – uspokajał władze pruskie, że wszystko jest pod kontrolą, panuje porządek, a pogłoski o zrywie zbrojnym są tylko plotkami.

A że Komisariat działał skutecznie, to ulice Poznania i wielkopolskich miast przemierzały coraz liczniejsze patrole wojskowej formacji o charakterze porządkowym – Służby Straży i Bezpieczeństwa. Jej batalion w przeddzień wybuchu Powstania liczył sobie trzy tysiące żołnierzy w dziewięciu kompaniach (ale niestety tylko co trzeci miał broń). Do tego wyszkoleni wojskowo Polacy trafiali także do szeregów Straży Ludowej – składającej się wg różnych źródeł z około od 2650 aż do 4800 osób w samym tylko Poznaniu.
Tymczasem w mieście Niemcy utrzymywali trzy pułki piechoty, dwa pułki artylerii, pułk kawalerii, pułk lotniczy, nie licząc jednostek transportowych, taborowych, saperów, pomocniczych, czy pospolitego ruszenia – Landsturmu. Wojna zmniejszyła załogę, ale można oszacować, że w ostatnich dniach grudnia, twierdza Poznań miała 5 tys. żołnierzy.

Ale... jedna czwarta – jedna piąta tej załogi, to żołnierze polskiego pochodzenia, którzy niejednokrotnie już należeli do Polskiej Organizacji Wojskowej i następnie – do kompanii Służby Straży i Bezpieczeństwa. Sukcesywnie przejmowali wpływy w kancelariach, szpitalach, a nawet na Cytadeli, gdzie mimo oporu niemieckiej załogi… mieli dostęp do radiostacji i nawet nadali kilka depesz do Francji! Coraz częściej dochodziło też do jawnego przejmowania uzbrojenia przez Polaków, a POW w Poznaniu miała w listopadzie 1918 r. kilkanaście karabinów maszynowych z amunicją, około 3,5 tysiąca karabinów ręcznych i sto kilkadziesiąt skrzyń granatów.

13 listopada 1918 r., kilka dni po tym, jak do władzy w mieście doszła Rada Żołnierska – a następnie Rada Żołnierska i Robotnicza, jej przedstawiciele – złożony z Niemców Wydział Wykonawczy - obradowali właśnie w poznańskim ratuszu. Usłyszeli krzyki i odgłosy karabinowych strzałów. Na rynku kilkudziesięcioosobowy oddział POW pod dowództwem Wincentego Wierzejewskiego zaczął imitować rozruchy. I na to przed obliczem zaniepokojonych członków Rady pojawia się grupa Polaków prowadzona przez podporuczników Bohdana Hulewicza (oficera niemieckiej piechoty morskiej, współorganizatora Sekcji Wojskowej Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej) i ambitnego, choć niezbyt karnego jak na wojskowego – Mieczysława Palucha. Oznajmili oni, że na terenie Poznania gospodarzami są Polacy i, że powinni oni mieć swoją delegację w radzie. A że akurat odbywają się jakieś rozruchy, to Polacy mogą wykazać swoją przydatność we władzach – i tak oto członkowie grupy „uciszyli” hałasujących przed ratuszem ludzi. Po takiej demonstracji, do Rady przyjęto czterech z nich. Byli to Bohdan Hulewicz, Mieczysław Paluch, Henryk Śniegocki, Zygmunt Wiza, przy czym pierwszy z nich został zastępcą przewodniczącego Wydziału Wykonawczego Rady, Augusta Twachtmanna. Wpływ Polaków na organizację oddziałów wojskowych w Poznaniu stawał się coraz większy…

Wydarzenia toczyły się już bardzo szybko: 25 grudnia 1918 roku do Gdańska przypłynął z Londynu Ignacy Jan Paderewski, światowy autorytet, gorący orędownik sprawy polskiej. Podążał do Warszawy, by doprowadzić do porozumienia między Komitetem Narodowym Polski Romana Dmowskiego, popieranym przez państwa zachodnie, a Józefem Piłsudskim. Po drodze chciał zatrzymać się w Poznaniu, zatem władze pruskie zabroniły mu wjeżdżać do miasta. Paderewski jednak przyjechał pociągiem do Poznania, z żoną i oficerami alianckimi 26 grudnia 1918 roku. Poznaniacy zgotowali mu gorące powitanie i w świetle pochodni (jako że Niemcy specjalnie wyłączyli prąd w mieście) odprowadzili do Hotelu Bazar. Tu Ignacy Paderewski wygłosił przemówienie z okna hotelu.

Euforia spowodowana przyjazdem uwielbianego polityka spowodowała, że 27 grudnia Polacy masowo podążali przed Bazar. W mieście wywieszano flagi polskie, brytyjskie, francuskie i amerykańskie – co nie spodobało się Niemcom. Żołnierze niemieccy zorganizowali zatem butny kontrpochód, a z domów zrywali flagi i prowokowali incydenty. Na ulice wyszły zatem kompanie Straży Ludowej i Służby Straży Bezpieczeństwa. Padły pierwsze strzały, a z ulic zniknęła ludność cywilna.

Polacy bardzo szybko opanowali miasto, aresztując niemieckie władze wojskowe i zajmując strategiczne obiekty. Broniły się koszary 6 Pułku Grenadierów, jednak i ci niemieccy żołnierze przerwali walkę, gdy uzyskali gwarancję, że z bronią w ręku będą mogli opuścić Poznań. Ostatnim punktem oporu była baza lotnicza w podpoznańskiej Ławicy. W nocy z 5 na 6 stycznia 1919 roku polskie siły pod dowództwem podporucznika Andrzeja Kopy, przystąpiły do szturmu, w wyniku którego opanowano bazę i przejęto będące tu samoloty. W tym samym dniu powstańcy zajęli magazyny sprzętu lotniczego w hali Zeppelina na Winiarach, a w nich ponad dwieście rozmontowanych samolotów w różnym stanie i trzy balony. W efekcie sprzęt lotniczy z Wielkopolski stanowił połowę statków powietrznych lotnictwa polskiego.

Powstanie Wielkopolskie rozpoczęło się w Poznaniu, ale bardzo szybko jego ogień ogarnął Wielkopolskę. Już w 1918 roku powstańcy zajęli Gostyń, Grodzisk, Kłecko, Wielichowo, Witkowo, Gołańcz, Śrem, Wągrowiec i Wronki. Doszło do bitwy pod Zdziechową k. Gniezna, gdzie powstańcy pokonali około 400 żołnierzy niemieckich, dobrze uzbrojonych w broń maszynową i artylerię.

Już 5 stycznia Polacy odnieśli kolejne ważne zwycięstwo – w bitwie pod Inowrocławiem, 8 stycznia – pod Ślesinem, a 11 stycznia rozpoczęły się krwawe walki pod Szubinem, Żninem, Łabiszynem i Złotnikami. 8 stycznia głównodowodzącym po polskiej stronie został generał Józef Dowbor – Muśnicki, który oficjalnie objął stanowisko 18 stycznia. Dotychczasowy dowódca, kapitan Stanisław Taczak podpisał ostatni dzienny rozkaz w tej roli 13 stycznia.

W dniu 16 stycznia w czasie walk pod Kamionną, Niemcy wykorzystali przeciw powstańcom na duża skalę artylerię i lotnictwo. 1 lutego rozpoczęły się ciężkie walki pod Rynarzewem, a 3 lutego Polacy zwyciężyli pod Kcynią i weszli do Rynarzewa.

Jednocześnie ogłoszono pobór do Armii Wielkopolskiej, która stała się profesjonalnie wyszkoloną i świetnie wyposażoną częścią Wojska Polskiego, która nie tylko utrzymała fronty Powstania Wielkopolskiego, ale także przysłużyła się do odzyskania Pomorza i poniosła ciężar walk na froncie wschodnim – pod Lwowem i w czasie wojny polsko – bolszewickiej.

16 lutego w Trewirze podpisano przedłużenie rozejmu z 11 listopada, który objął również front wielkopolski. W praktyce walki jeszcze tu trwały, m.in. pod Krotoszynem i pod Rynarzewem, gdzie powstańcy zdobyli pociąg pancerny. Walki – pod Kąkolewem, Rawiczem i Miejską Górką toczyły się jeszcze w dniach 1-3 lipca, mimo że 28 czerwca Niemcy podpisali w Wersalu traktat pokojowy. Ostatecznie Powstanie Wielkopolskie zakończyło się, a Wielkopolska wróciła do Polski.

27 grudnia przypada 103 rocznica wybuchu Powstania Wielkopolskiego. To pierwszy raz, gdy obchodzona jest jako święto państwowe. Z tej okazji 26 grudnia odbyła się inscenizacja historycznego przyjazdu Ignacego Jana Paderewskiego do Poznania. Kolejne zdjęcie --->

Paderewski znów przyjechał do Poznania! Obchody rocznicy wyb...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Powstanie Wielkopolskie 1918-1919 przywróciło Polsce Wielkopolskę - Głos Wielkopolski

Komentarze 4

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
27 grudnia, 11:27, Gość:

Dokładnie,

PISoBOLSZEWICKIE zlodzieje świętują coś do czego nie mają najmniejszego prawa.

Gdyby marszałek nie uderzył pięściął w stół nic by nie dało kolejny zryw.

A tu bez zmian. Dyżurny idiota piszący o Pisobolszewikach bez względu na temat, na posterunku.

G
Gość
Dokładnie,

PISoBOLSZEWICKIE zlodzieje świętują coś do czego nie mają najmniejszego prawa.

Gdyby marszałek nie uderzył pięściął w stół nic by nie dało kolejny zryw.
G
Gość
27 grudnia, 8:42, obiektywny:

Gdyby nie Francuzi to jedna liniowa dywizja niemiecka rozpędziłaby to wielkopolskie pospolite ruszenie. Więc dziękujmy Francji na równi z powstańcami

Jest i "murzyńskość" jak to mawiał RadSik.

o
obiektywny
Gdyby nie Francuzi to jedna liniowa dywizja niemiecka rozpędziłaby to wielkopolskie pospolite ruszenie. Więc dziękujmy Francji na równi z powstańcami
Przejdź na stronę główną Nasza Historia
Dodaj ogłoszenie