Tomasz Jefimow

Sikawki przetrwały, tylko koni brak...

Przez dziesiątki lat stały zapomniane, zakurzone, zdezelowane. Dziś błyszczą znów jak nowe. A jak trzeba, to i pożar ugaszą. Fot. Tomasz Jefimow/Nowiny Przez dziesiątki lat stały zapomniane, zakurzone, zdezelowane. Dziś błyszczą znów jak nowe. A jak trzeba, to i pożar ugaszą.
Tomasz Jefimow

Co roku pojawiają się nowe drużyny, którym udaje się przywrócić stare sikawki do dawnej świetności. To znak, że tradycja nie ginie.

Wypolerowane, odmalowane, lśniące charakterystyczną dla strażackich wozów czerwienią sikawki konne są dziś dumą strażaków - ochotników. Raz w roku mogą pokazać, że to sprzęt nie od parady.

- Kilka lat temu, dokładnie z początkiem roku 2008, zastanawialiśmy się, co można zrobić, aby uatrakcyjnić regulaminowe zawody strażackie - opowiada st. kpt. Grzegorz Oleniacz. Zawodowo - naczelnik wydziału operacyjno-rozpoznawczego w KP PSP w Sanoku. Hobbystycznie - sędzia główny Międzyregionalnych Pokazów i Zawodów Konnych w Rudawce Rymanowskiej.

Pozostało jeszcze 91% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Tomasz Jefimow

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.