Zabili dyrektora tej fabryki

Mirosław Dragon
Leon Piekoszewski mieszkał w Kluczborku zaledwie przez półtora roku. Do poniemieckiego Kreuzburga przyjechał z rodzinnego Sosnowca 18 marca 1945 roku wraz ze Śląsko-Opolską Grupą Operacyjną, której zadaniem było zagospodarowania Ziem Odzyskanych.
Leon Piekoszewski mieszkał w Kluczborku zaledwie przez półtora roku. Do poniemieckiego Kreuzburga przyjechał z rodzinnego Sosnowca 18 marca 1945 roku wraz ze Śląsko-Opolską Grupą Operacyjną, której zadaniem było zagospodarowania Ziem Odzyskanych. NTO
Udostępnij:
Kiedy 10 października 1946 roku Leon Piekoszewski wrócił nocnym pociągiem do miasta z pieniędzmi na wypłaty dla pracowników, bandyci już na niego czekali. Zabili go trzema strzałami z pistoletu.
- Morderstwa dokonała typowa banda rabunkowa, a nie bojówka organizacji Wolność i Niezawisłość, jak napisano w książce pod tytułem "Polegli
- Morderstwa dokonała typowa banda rabunkowa, a nie bojówka organizacji Wolność i Niezawisłość, jak napisano w książce pod tytułem "Polegli w Walce o Władzę Ludową”, wydanej w 1970 roku NTO

- Morderstwa dokonała typowa banda rabunkowa, a nie bojówka organizacji Wolność i Niezawisłość, jak napisano w książce pod tytułem "Polegli w Walce o Władzę Ludową", wydanej w 1970 roku
(fot. NTO)

- Zadaniem mojego ojca było przejęcie i uruchomienie zakładów obróbki drewna znajdujących się na terenach powiatów Kluczborek i Oleśno, bo tak wówczas brzmiały nazwy tych miast - mówi Andrzej Piekoszewski, syn Leona.

Początkowo Leon Piekoszewski mieszkał razem z innymi członkami Grupy Operacyjnej. Zajmowali dwie wille przy ówczesnej ulicy Ogrodowej, obecnie Waryńskiego.

Po sprowadzeniu z Sosnowca rodziny: matki Józefy, żony Izabeli oraz synów Andrzeja i Macieja przeniósł się do okazałej kamienicy przy ulicy Zamkowej 7.

- Kluczborek był w tym czasie jeszcze niemal opustoszałym miastem, ale szybko zaludniał się przybyszami z Górnego Śląska, Wielkopolski, Zagłębia Dąbrowskiego, a przede wszystkim repatriantami z Kresów - opowiada Andrzej Piekoszewski. - Ludzie z autentycznym entuzjazmem brali udział w odbudowie kraju, a komuniści zachowywali jeszcze pozory budowy państwa demokratycznego.

W Kluczborku istniały do 1945 roku trzy zakłady fabryki branży drzewnej:

- Maszyny z wszystkich tych fabryk zostały zdemontowane i wywiezione do Związku Radzieckiego jako łupy wojenne, a zadaniem mojego ojca było wyposażenie fabryk w maszyny zdemontowane z okolicznych, opuszczonych przez Niemców warsztatów stolarskich - opowiada Andrzej Piekoszewski.

Nie było to łatwe zadanie, ponieważ w Kluczborku w budynku obecnego starostwa mieściła się komendantura Armii Czerwonej. Sowieci nadzorowali wywóz do Związku Radzieckiego poniemieckich łupów.

W końcu jednak zakłady udało się uruchomić. Tylko najmniejsza fabryka, Scholtz i Neuman została zamknięta.

Biuro nowo utworzonych Zakładów Przemysłu Drzewnego w Kluczborku mieściło się przy ulicy Pułaskiego 8. Jego szefem był właśnie Leon Piekoszewski.

- Pierwszym powojennym produktem w fabryce przy ulicy ks. Dzierżonia były skrzynki do transportu półlitrowych butelek wódki - dodaje Andrzej Piekoszewski.

Po pieniądze na wypłaty dla pracowników Leon Piekoszewski jeździł pociągiem do banku do Katowic. Przywoził ze sobą duże ilości gotówki, o czym dowiedzieli się bandyci.

Kiedy 10 października 1946 roku dyrektor Zakładów Przemysłu Drzewnego wrócił nocnym pociągiem do miasta z pieniędzmi na wypłat, bandyci już na niego czekali. Zabili go trzema strzałami z pistoletu.

- Morderstwa dokonała typowa banda rabunkowa, a nie bojówka organizacji Wolność i Niezawisłość, jak napisano w książce pod tytułem "Polegli w Walce o Władzę Ludową", wydanej w 1970 roku - dodaje Andrzej Piekoszewski.

Banda ta dokonała jeszcze kilku napadów rabunkowych w okolicy Kluczborka, aż wpadła w ręce milicji dzięki awanturze przy podziale łupów, po jednym z napadów w Kuniowie.

Kłótnia o łupy zakończyła się strzelaniną i aresztowaniem członków bandy. Na początku 1947 roku rozpoczął się ich proces przed Sądem Powiatowym w Kluczborku. Sąd orzekł surowe kary, w tym dwa wyroki śmierci.

- Do bandy należało m.in. dwóch pracowników ojca - dodaje Andrzej Piekoszewski.

Pierwszym był lubiany powszechnie młody mężczyzna, który kilka miesięcy wcześniej zwolnił się z pracy, mówiąc, że wstępuje do Urzędu Bezpieczeństwa, co było kłamstwem.

Drugim był ciągle pracujący w zakładzie stolarz, który informował bandę o terminie powrotu dyrektora z Katowic.

- Obaj kilka miesięcy wcześniej byli w mieszkaniu Piekoszewskich na Wigilii dla samotnych pracowników firmy, zorganizowanej przez moją mamę Izabelę - dodaje Andrzej Piekoszewski.

Pogrzeb zamordowanego dyrektora odbył się 13 października. Trumnę złożono w grobie na cmentarzu komunalnym, a uroczystości pogrzebowe celebrował proboszcz, ks. Ernest Grzesik.

Po tragicznej śmierci dyrektora pracę w Zakładach Przemysłu Drzewnego podjęła 10 lutego 1947 roku owdowiała Izabela Piekoszewska. Pracowała w biurze aż do momentu przejścia na emeryturę w 1968 roku. Zmarła w 1982 roku i została pochowana obok swojego męża. W rodzinnym grobowców pochowana jest także Józefa Piekoszewska, matka Leona.

Starszy syn Leona Piekoszewskiego Andrzej mieszka w Sosnowcu, młodszy syn Maciej nadal mieszka w Kluczborku.

MIROSŁAW DRAGON, Nowa Trybuna Opolska

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasza Historia
Dodaj ogłoszenie