Złoto Kiszczaka. Jak pułkownicy szukali skarbów

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Gdesz
Katarzyna Kaczorowska

Złoto Kiszczaka. Jak pułkownicy szukali skarbów

Katarzyna Kaczorowska

W PRL swoistym hobby oficerów kontrwywiadu okazało się poszukiwanie skarbów III Rzeszy. Słynęli z tego płk Stanisław Siorek i jego wysoko postawiony patron gen. Czesław Kiszczak

Złoto. Obiekt marzeń i pożądania. Nie tylko kobiet, ale też władzy. Tej komunistycznej, z nazwy robotniczej, również. Nie należy się więc dziwić, że żądza złota co jakiś czas opanowywała tych, którzy z racji wykonywanej profesji mieli dostęp do tzw. wiedzy tajnej (łamanej przez poufne). Bardziej zdumiewające jest, że owa gorączka nawet - wydawałoby się - odpornym na mitomanów służbom specjalnym odbierała zdolność racjonalnego myślenia.

Pułkownik Stanisław Siorek. Po demokratycznym przełomie jeden z założycieli Polskiego Towarzystwa Eksploracyjnego i guru poszukiwaczy skarbów wszelkiej maści, którzy wierzyli, że to właśnie on jest właścicielem wiedzy tajemnej o tym, co hitlerowcy pod koniec II wojny światowej zdołali ukryć na Dolnym Śląsku z grabieży nie tylko w Generalnej Guberni. Nic dziwnego, że były oficer kontrwywiadu, który w szczycie stanu wojennego - w 1982 r. - zdołał uwieść swoimi opowieściami samego generała Czesława Kiszczaka, korzystał później z owej sławy. Ale zacznijmy od początku.

Stanisław Siorek pracę w kontrwywiadzie zaczął w latach 60. ubiegłego stulecia - w Wydziale II Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych we Wrocławiu. Kontrwywiad na Śląsku miał dość sprecyzowane zadania: inwigilowanie autochtonów, którzy nie wyjechali na Zachód, i nadzorowanie turystów z RFN. Siorek musiał być autentycznym pasjonatem, bo w swojej pracy wywiadowcy zbierał nie tylko informacje czysto polityczne, interesowała go też historia. Wojenna. Z racji miejsca zatrudnienia miał dostęp do - wydawało się - bezcennych zeznań Herberta Klosego, Niemca po wojnie pracującego jako weterynarz pod Złotoryją, który opowiedział przesłuchującym go oficerom nie tylko o ostatnich tygodniach Festung Breslau, ale przede wszystkim o tzw. złocie Günthera Grundmanna - konserwatora zabytków prowincji Breslau, odpowiedzialnego za dzieła sztuki zdeponowane w mieście, które pod koniec 1944 r. zostało ogłoszone twierdzą, a którego kapitulacja została podpisana po upadku Berlina.

Pod zamkiem Książ rozciągają się rozległe podziemia. Część z nich drążono nawet 50 m pod powierzchnią dziedzińca
EAST NEWS/Wojtek Laski Kiszczak interesował się historiami o skarbach jeszcze jako szef WSW we Wrocławiu. Jako minister postanowił spełnić dawne marzenia o złocie

Siorek zbierał strzępy informacji, choć - z czego chyba specjalnie nie zdawano sobie sprawy - nie znał niemieckiego i do wszystkich dokumentów i świadectw potrzebował tłumacza. Budował jednak ze zbieranych opowieści coraz bogatszą historię o tym, gdzie hitlerowcy ukryli nie tylko depozyty mieszkańców upadającego miasta - ich kosztowności i pieniądze - ale też skradzione w okupowanej Generalnej Guberni dzieła sztuki. Te skarby, które do dzisiaj obrosły niewyobrażalną wręcz legendą, czego najlepszym przykładem jest tzw. złoty pociąg poszukiwany w okolicach Wałbrzycha, Gründmann ukrył w kilkudziesięciu skrytkach na terenie prowincji śląskiej, kiedy stało się jasne, że Rosjanie skutecznie maszerują na Berlin.

Decyzja Gründmanna była sensowna - Dolny Śląsk był spokojny i działania wojenne omijały go do jesieni 1944 r. Kryjówki starannie wybrane przez konserwatora zabytków prowincji Breslau ulokowano w różnych miejscach - również w tajnych skrytkach w zamkach i pałacach, takich jak na przykład Czocha niedaleko Leśnej. Spis około 80 kryjówek konserwator zabytków zaszyfrował na tajnej liście. Po wojnie odnaleziono ją w ruinach jego urzędu, a szyfr złamał już w 1945 r. profesor Józef Gębczak z Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

Specjalna komisja Ministerstwa Kultury sprawdziła wszystkie miejsca. Wiele nosiło ślady grabieży świadczące o tym, że Polacy się spóźnili. Odzyskano jednak 19 skrzyń z dziełami sztuki zrabowanymi między innymi z Wawelu, Muzeum Czartoryskich, a także Wilanowa i Łazienek. Ale już na przykład kolekcja książąt Czartoryskich z Ordynacji Gołuchowskiej wróciła do kraju w 1956 r. - z Moskwy. 444 skrzynie Niemcy ukryli w północnej części podziemi Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego. Większość z nich odnalazł w 1945 r. major Siergiej Sidorow z tajnej brygady gen. Andrieja Biełokopytowa, której zadanie było proste: odnaleźć co cenniejsze dzieła sztuki i je wywieźć. Co ciekawe jednak, jeden z najcenniejszych eksponatów z gołuchowskiej kolekcji księżnej Izabelli Elżbiety Działyńskiej - pochodzący z XII w. krzyż z Limoges - odnaleziono w 2007 r. w Salzburgu w... kontenerze na śmieci.

Pod zamkiem Książ rozciągają się rozległe podziemia. Część z nich drążono nawet 50 m pod powierzchnią dziedzińca
Materiały prasowe Potężny pocysterski kompleks klasztorny w Lubiążu rozpala do dziś wyobraźnię swymi rozległymi podziemiami

W pierwszym piśmie do przełożonych, dotyczącym rozpoczęcia poszukiwania ukrytych na Śląsku skarbów, Stanisław Siorek pisał pod koniec marca 1972 r.:

po 27 latach naszej obecności na tych ziemiach nie powinno być tutaj miejsc, które kryją jakąś tajemnicę.

Te tajemnice tak naprawdę wzięły się z rozpracowywania środowisk ziomkowskich i antyniemieckich obsesji Polski Ludowej. W 1970 r. władze komunistyczne podpisały układ z Republiką Federalną Niemiec sankcjonujący zachodnią granicę PRL na Odrze i Nysie. Na dawne ziemie niemieckie zaczęli przyjeżdżać ich wysiedleni po 1945 r. mieszkańcy. Wielu z nich przyjeżdżało do Trzebnicy i Lubiąża, z którymi związana była postać św. Jadwigi śląskiej. Ale ich przyjazdy oznaczały nie tylko nowy rozdział w relacjach polsko-niemieckich, ale też intensywniejszą pracę kontrwywiadu. Zaczęło się zadaniowanie.

Pozostało jeszcze 78% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Katarzyna Kaczorowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.