Maciej Myga

Bydgoska bestia. Bez cienia skruchy

Balicki podczas pierwszego procesu w Bydgoszczy. Fot. archiwum Gazety Pomorskiej Balicki podczas pierwszego procesu w Bydgoszczy.
Maciej Myga

Dawida zabijał dwadzieścia minut. Dominikę dziesięć minut dłużej. Ale wszyscy mówili, że był cichym, miłym chłopcem. Z pierwiastkiem zła.

Kiedy Jacek Balicki jechał do swojego kuzyna l października 1996 roku już wiedział, że zabije Dawida. Od jakiegoś czasu wzbierała w nim wielka agresja. Wiedział, że musi ją wyładować na Dawidzie. Był przygotowany, miał ze sobą dwa noże, jeden komandoski, drugi sprężynowy.

Dwie twarze zabójcy

Przez jakiś czas w mieszkaniu rodziców Dawida rozmawiali o niczym. Jacek zaatakował, kiedy chłopiec zaczął zbierać się do wyjścia do szkoły. Najpierw uderzał go nożem komandoskim. Później sprężynowym. Dawid nie ruszał się już, kiedy zabójca podciął mu gardło.

Pozostało jeszcze 92% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Maciej Myga

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.