Chcieli być jak włoscy faszyści. Pogotowie Patriotów Polskich

Czytaj dalej
Fot. archiwum
Tomasz Plaskota

Chcieli być jak włoscy faszyści. Pogotowie Patriotów Polskich

Tomasz Plaskota

Członkowie tajnej organizacji Pogotowie Patriotów Polskich przysięgali na krzyż, który przed egzekucją miał ucałować Eligiusz Niewiadomski, zabójca prezydenta Gabriela Narutowicza.

Przy blasku świec składali przysięgę w podziemiach kościoła Kapucynów w Warszawie. Za zdradę tajemnic organizacji mieli być karani śmiercią. Planowali krwawy zamach stanu i przejęcie władzy w Polsce. Brzmiało groźnie i strasznie, skończyło się groteskowo. Puentę do ich planów dopisała historia, kiedy zapadały ostatnie wyroki w ich „spisku”, w Warszawie trwał prawdziwy zamach.

Początki I Rzeczypospolitej to okres walki o władzę różnych organizacji politycznych. Szukano nowych dróg i idei. W Polsce, gdzie wszelkie zagraniczne prądy ideowe są modne, na prawicy i lewicy, inspirowano się także faszyzmem, co było wówczas powszechne w całej Europie.

„Wielu z nas, także w naszych własnych krajach demokratycznych, zdarzało się czasem mówić, że to, czego nam trzeba, to jakiś inny Mussolini. Były to czasy, w których turyści i obserwatorzy powracający z Włoch ośmielali się wskazywać, że pociągi chodzą tam zgodnie z rozkładem, ustały strajki, a Włosi przestali podpalać budynki i rozbijać sobie głowy w ulicznych walkach”

- pisał po II wojnie światowej H.L. Matthews, bogatszy o wiedzę, której nie mogli mieć ludzie na początku lat dwudziestych, kiedy władza Duce była odbierana jako rządy spokoju, ładu, zdobyczy socjalnych dla robotników.

Późna jesień 1922 r. nad Wisłą była niezwykle gorąca, emocje polityczne sięgały zenitu. Dzisiejszy spór o Trybunał Konstytucyjny nie jest nawet namiastką tamtej atmosfery. Na początku grudnia 1922 r. Sejm, głównie głosami lewicy i mniejszości narodowych, wybrał na prezydenta Polski Gabriela Narutowicza. Przeciwko temu wyborowi protestowała prawica, w mieście dochodziło do walk ulicznych z policją i przeciwnikami politycznymi. 16 grudnia w warszawskiej Zachęcie Narutowicz zginął od kuli malarza Eligiusza Niewiadomskiego. Strony politycznego konfliktu doszły do wniosku, że należy ostudzić nastroje, bo może dojść do wojny domowej.

Pozostało jeszcze 88% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Tomasz Plaskota

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.