Co nam zostało po Krzyżakach?

Czytaj dalej
Fot. Wikimedia Commons
Agaton Koziński

Co nam zostało po Krzyżakach?

Agaton Koziński

Zakonni rycerze nie byli aniołkami. Ale to właśnie im Polska zawdzięcza wielki skok cywilizacyjny. Bez panów z czarnymi krzyżami na płaszczach nie byłoby naszego złotego wieku

Co dali nam Krzyżacy? Więcej, niż byśmy się spodziewali. W filmie "Żywot Briana" nakręconym przez grupę Monty Python jest fragment, w której Narodowy Front Wyzwolenia Judei wzywa do powstania przeciw Rzymianom. Przywódca frontu - grany przez niezastąpionego w takich scenach Johna Cleese'a - mobilizuje jego członków, wymieniając krzywdy, jakich doznali od okupantów. Ci mu przytakują.

Wtedy pada klasyczne już pytanie: Co dali nam Rzymianie? Chwila ciszy. Nagle z tłumu pada krótkie: wodociąg. I urządzenia sanitarne - dorzuca ktoś po sekundzie. I jeszcze nawadnianie. Medycynę. Bezpieczeństwo. Publiczne łaźnie. Także wino. - Tak, jego rzeczywiście by nam brakowało, gdyby Rzymianie odeszli - konkluduje ktoś z tłumu.

Krzyżak przyjacielem Polski...

Gdyby w Polsce nakręcono film o historii kraju w XIII-XIV w. i znalazłyby się w nim sceny z Narodowym Frontem Wyzwolenia Prus w roli głównej, to scenarzysta mógłby skopiować listy dialogowe z "Żywotu Briana" niemal bez zmian. Właściwie potrzebna byłaby tylko jedna - Rzymian trzeba by zastąpić Krzyżakami. Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie to w Polsce synonim wszelkiego zła. Od pokoleń matki straszą małe dzieci, że jak będą niegrzeczne, to przyjdzie straszny Krzyżak i je zabierze ze sobą. Ten sposób myślenia nie wziął się znikąd. Krzyżacy nie byli święci - przyjechali do Prus zaproszeni przez Konrada, księcia mazowieckiego, w 1230 r., ale zgodnie z umową mieli szybko wyjechać. Tak się nie stało.

Krzyżacy bez wyrzutów umowę złamali i zaczęli w Prusach budować własne państwo. Nie mieli też skrupułów, by ogniem i mieczem narzucać swoje reguły Prusakom, nie zawahali się też przed wyrżnięciem w 1308 r. dużej części mieszkańców Gdańska, mimo że w większości byli to ich niemieccy pobratymcy. Ale w czarnej legendzie, jaka w Polsce otacza Krzyżaków, umyka jedno - fakt, że dzięki nim nasz kraj wykonał duży krok w rozwoju.

"Głównym motywem działania zakonu krzyżackiego było pragnienie pokuty przez ofiarę. Metoda, jaką wybrali, może wydać się dziwna, zwłaszcza gdy ją porównać z posługą miłości franciszkanów. Ale Krzyżaków i franciszkanów łączy to, że starali się osiągnąć odkupienie i świętość bez odcinania się od rzeczywistego świata" - Norman Davies w "Europie" zacytował fragment książki "Krzyżowcy z Północy" autorstwa Erica Christiansena. A od siebie skomentował je następująco: "Tak oto dokonywał się postęp cywilizacji".

Oceniając na chłodno spuściznę, jaką pozostawili w Polsce Krzyżacy, trudno odmówić Daviesowi racji. Co więcej, ta prawda znajduje swe potwierdzenie w skali makro i mikro. Makro - czyli na płaszczyźnie geopolitycznej, na której udało się umocnić pozycję Rzeczypospolitej, wylać fundamenty pod jej późniejsze sukcesy znane jako złoty wiek. Mikro - czyli na płaszczyźnie cywilizacyjnej poprzez różnego rodzaju udogodnienia i wynalazki znacząco poprawiające jakość życia w kraju. Najpierw kwestia geopolityczna. Konrad Mazowiecki zaprosił Krzyżaków, by ci pomogli mu zaprowadzić porządek w Prusach. W XIII w. ten rejon był cały czas pogański - ale tamtejsze plemiona zdołały się na tyle umocnić, że zagrażały Mazowszu (wtedy było to samodzielne państwo luźno powiązane z Koroną).

Z powierzonych zadań Krzyżacy wywiązali się perfekcyjnie. Problem w tym, że nie respektowali ustaleń z Konradem, według których mieli opuścić Prusy po wykonaniu misji. Zamiast tego zbudowali tam własne państwo zagrażające bezpieczeństwu sąsiadów. I - paradoksalnie - właśnie w ten sposób mocno przysłużyli się sprawie polskiej. W średniowiecznej dyplomacji obowiązywała zasada: wróg mego wroga jest moim przyjacielem. Krzyżacy najbardziej zagrażali Polsce i Litwie - w naturalny więc sposób bardzo szybko ożywiły się kontakty dyplomatyczne między Krakowem i Wilnem. Z Giedyminem negocjował już Władysław Łokietek. Jego syn Kazimierz (późniejszy król znany jako Wielki) ożenił się z jedną z córek litewskiego władcy.

Po wygaśnięciu dynastii Piastów Polska i Litwa połączyły się unią personalną, a władze w nowym państwie objęli Jagiellonowie. Ten ruch przysporzył Krakowowi mnóstwo splendoru w całej Europie oraz poparcie w Watykanie. W tamtym okresie papiestwo znajdowało się w dużym kryzysie, od dziesiątków lat nie zanotowało żadnego sukcesu. Natomiast za taki na pewno można uznać chrystianizację największego wtedy pogańskiego państwa w Europie, jakim była Litwa. Ponieważ dokonała tego Polska, siłą rzeczy zyskała dużą przychylność papiestwa. W takiej sytuacji Krzyżacy nie mogli liczyć na poparcie europejskich chrześcijan, wspierały ich tylko nieformalnie niektóre dwory, z którymi łączyły ich personalne więzi.

To pozwoliło osiągnąć przewagę Polsce i Litwie już przed decydującym starciem pod Grunwaldem. A zwycięstwo w tej bitwie stało się aktem cementującym więź Polski i Litwy, a także sposobem na rozładowanie kompleksów wobec Zachodu. Mimo że w XIV w. Kraków i Wilno dzieliło bardzo wiele, to wspólny przeciwnik pozwolił te różnice przełamać i zbudować państwo, które wkrótce zaczęło się zaliczać do najpotężniejszych w Europie. Zawsze najłatwiej się samookreślać poprzez jasne wyznaczenie swego wroga.

...Mazur...

O ile w skali makro Krzyżacy przysłużyli się Polsce, wywołując zdecydowaną kontrreakcję na ich działania, to w skali mikro ich wpływ na nasz kraj był bardzo bezpośredni i zdecydowany. "Krzyżacy, ubrani w białe płaszcze z czarnymi krzyżami, parli nieustępliwie naprzód, budując po drodze kolejne forty i placówki handlowe - w Toruniu (1231), Kwidzynie (1233), Elblągu (1237)" - pisał Norman Davies w "Europie".

Łącznie Krzyżacy zbudowali w Prusach ok. 200 zamków, z których zdecydowana większość znajduje się na terenie dzisiejszej Polski. I są wspaniałym dziedzictwem historycznym oraz dużą atrakcją turystyczną. Zamek w Malborku jest wzorowym przykładem średniowiecznej architektury obronno-rezydencyjnej w Europie wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Budowane przez Krzyżaków zamki były bardzo nowoczesne - stawiano je w modnym w tamtym okresie stylu gotyckim, posiadały nieznane wcześniej w Polsce rozwiązania technologiczne, jak skuteczne systemy ogrzewania ciepłym powietrzem czy efektywne urządzenia sanitarne pozwalające na odprowadzanie nieczystości do fosy.

Krzyżacy przywieźli do Polski nie tylko nowoczesne rozwiązania architektoniczne, ale także urbanistyczne. Najważniejsze z nich to reguły zakładania miast na prawie chełmińskim. Było ono modyfikacją prawa magdeburskiego, które pozwalało efektywniej rozwijać miasta, przede wszystkim poprzez precyzyjne określenie systemu podatkowego oraz rozdział kompetencji i uprawnień pomiędzy poszczególne szczeble władzy. Na prawie chełmińskim ulokowano 255 miast - wszystkie te, które znajdują się na terenie dawnych Prus, ale także wiele miast na Kujawach i Mazowszu, m.in. Płock, Toruń, Ciechanów, Łomżę, Warszawę.

"Warszawę zbudowano według wzorów urbanistycznych stosowanych w państwie krzyżackim. Zresztą nie tylko architektura, lecz także mazowieckie prawo miejskie to było krzyżackie prawo chełmińskie. Kiedykolwiek Warszawa miała problemy z interpretacją, zwracała się z prośbą o radę do miast pruskich, a konkretnie do Torunia" - tłumaczył prof. Henryk Samsonowicz w wywiadzie dla "Polityki".

...i szlachty

"Polska za pośrednictwem Krzyżaków zaczęła mieć ścisły kontakt z rycerską kulturą Europy Zachodniej" - podkreślał w tym samym wywiadzie prof. Samsonowicz. Jeszcze w XII w. Polska była głębokim peryferium Europy. Dopiero przybycie w nasze sąsiedztwo Krzyżaków zwróciło na nas uwagę Europy, a jako że na początku działania zakonu zyskały duże poparcie w świecie chrześcijańskim, ciągnęły do nas duże grupy rycerstwa chcącego wziąć udział w wyprawach krzyżowych przeciw poganom w Prusach. W ten sposób Polacy mieli od kogo nauczyć się zwyczajów rycerskich, takich jak na przykład pasowanie na rycerza.

To też zasługa cywilizacyjna Krzyżaków. Z ich powodu doszło też do dużego rozrostu szlachty. "W Polsce szlachta stanowiła aż ok. 10 proc. ogólnej populacji, a w dzielnicy mazowieckiej nawet 20-25 proc., co stanowiło absolutny wyjątek w skali europejskiej" - pisał prof. Jerzy Kłoczowski w książce "Historia Europy Środkowo-Wschodniej". Trzeba pamiętać, że w średniowieczu tylko osoby stanu szlachetnego miały prawo stawać do boju. A ponieważ Polska musiała walczyć z Krzyżakami, musiała ciągle rozwijać swą armię - stąd tak liczny rozrost liczby osób szlachetnych. Szczególnie na Mazowszu, które wtedy graniczyło z Prusami i było najbardziej narażone na ich ataki.

Tak duży odsetek szlachty pomógł jednak ustabilizować sytuację polityczną w kraju - właściwie do XVIII w. demokracja szlachetna zdawała egzamin, także dzięki temu, że czyniła współodpowiedzialnym za losy kraju co dziesiątego jego mieszkańca. Dopiero po śmierci Jana III Sobieskiego jasnym okazało się, że Polska wymaga reform - a sprzeciw szlachty uniemożliwiał jakiekolwiek zmiany. Za to jednak, że polska szlachta nie umiała wprowadzić niezbędnych zmian w kraju na przełomie XVII/XVIII w. winić Krzyżaków nie można.

Agaton Koziński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.