Agnieszka Gałczyńska

Kapral miś z Armii generała Andersa

Miś Wojtek tak jak inni żołnierze Armii Andersa walczył o wolność, by po wojnie ją stracić... Fot. Archiwum Miś Wojtek tak jak inni żołnierze Armii Andersa walczył o wolność, by po wojnie ją stracić...
Agnieszka Gałczyńska

Uwielbiał jeść. Nie stronił od piwa i papierosów. Kochał kobiety, a szczególnie ich bieliznę. Pod Monte Cassino nosił skrzynki z pociskami dla walczących żołnierzy. Ważył 250 kg i miał 180 cm wzrostu. Szeregowy Wojtek. Niedźwiedź, który został żołnierzem.

Miś Wojtek tak jak inni żołnierze Armii Andersa walczył o wolność, by po wojnie ją stracić...
Archiwum

(fot. Archiwum)

Oto niespodziewanie spomiędzy drzew wyszedł wielki, poruszający się na tylnych łapach, niedźwiedź. Wyglądało na to, że zwierzę taszczyło coś w swych łapach. Obaj z Vincentem zaczęliśmy krzyczeć, chcąc ostrzec kanonierów o zbliżającym się do nich niedźwiedziu. Nikt jednak nie zareagował na nasze wrzaski.

Tego niedźwiedzia nie bał się żaden z polskich żołnierzy. Każdy wiedział, że dobry z niego szeregowiec. 22 Kompania Transportowa Artylerii nie uczestniczyła w walkach, wyjątkiem było Monte Cassino. W kwietniu 1944 roku Polacy zaatakowali wzgórze. Było to poprzedzone intensywnym ostrzałem artyleryjskim. Żołnierze uwijali się jak mogli, żeby nadążyć z dostawami pocisków. Na pomoc przyszedł im miś Wojtek. Niedźwiedź stanął na tylnych łapach, a przednie wyciągnął do żołnierza podającego skrzynie. Kiedy ten mu ją oddał, Wojtek zaniósł pociski na stanowisko i wrócił po następną paczkę. Tego dnia niedźwiedź spisał się znakomicie.

Kupiony za żołnierską konserwę

Miś Wojtek tak jak inni żołnierze Armii Andersa walczył o wolność, by po wojnie ją stracić...
Wikipedia Commons

(fot. Wikipedia Commons)

Kiedy polscy żołnierze zobaczyli małego niedźwiadka prowadzonego przez perskiego chłopca w drodze z Pahlevi do Palestyny w 1942 roku, wiedzieli, że muszą go odkupić. Tak też się stało. Niedźwiadek został kupiony za… dużą puszkę konserwy mięsnej i dość małą sumę pieniędzy.

Zwierzę nie umiało jeszcze jeść, dlatego żołnierze karmili go rozcieńczonym skondensowanym mlekiem z butelki po wódce i skręconego ze szmatek smoczka. Jak potem twierdzili, to dlatego miś upodobał sobie picie prosto z butelek. Zwierzę szybko stało się pupilem polskich żołnierzy.

Wojtek, bo tak nazwał niedźwiedzia Piotr Prendysz, który zajmował się nim od małego, szczególnie upodobał sobie jazdę wojskowymi ciężarówkami (w szoferce lub na pace). Lubił także zapasy z żołnierzami, co najczęściej kończyło się jego zwycięstwem i lizaniem przegranego oficera po twarzy. Ku uciesze opiekunów, nie stronił także od cyrkowych sztuczek.

Niedźwiedź wchodził na dźwig, podciągał się w górę, zwisając na jednej łapie, kołysał się i zjeżdżał okrakiem z maszyny. Został także solidnie wyszkolony przez swoich opiekunów. Na odpowiednią komendę stawał na baczność lub wykonywał rozkaz "na prawo patrz".

Nie stronił od słodyczy i piwa

Miś Wojtek tak jak inni żołnierze Armii Andersa walczył o wolność, by po wojnie ją stracić...
Wikipedia Commons

(fot. Wikipedia Commons)

Ulubionym daniem niedźwiadka były owoce, słodkie syropy, marmolada, miód i piwo. Ostatnie dobrodziejstwo dostawał jedynie za dobre zachowanie. Zawsze pił z butelki i do dna. Z miłości do jedzenia i nie mniejszej sympatii do napojów wyskokowych niedźwiadkowi udało się nawet zdemolować magazyn żywnościowy.

W Wigilię Bożego Narodzenia podchmielony zawędrował do pomieszczenia, gdzie z rozkoszą zaspokoił swój głód, robiąc przy tym niezły bałagan. Zwierzę zniszczyło wiele cennych produktów m. in. olej i mąkę, za co musiało odpokutować aresztem na łańcuchu. To nie jedyny wybryk Wojtka. Prawdziwy łakomczuch wiedząc, że puszki najczęściej skrywają smakowite konserwy pewnego dnia natknął się na pastę do butów, którą…zjadł całą. Na szczęście specyfik mu nie zaszkodził.

Fortele Wojtka "kobieciarza"

Miś Wojtek tak jak inni żołnierze Armii Andersa walczył o wolność, by po wojnie ją stracić...
Archiwum

(fot. Archiwum)

"Jego ulubioną sztuczką było podpływanie po kryjomu pod wodą do grup kąpiących się kobiet i niespodziewane wynurzanie się pośród nich. Fortel ten zawsze powodował wybuch ogromnej paniki. Piski kobiet przerażonych pojawieniem się w niewielkiej odległości ogromnego niedźwiedzia były dla uszu Wojtka najpiękniejszą muzyką."

Kobieciarz. Tak można powiedzieć o tym nietypowym niedźwiedziu, który szczególnie upodobał sobie imponowanie damom. Ku uciesze swoich kompanów, którzy musieli ratować piękne panie przed na pozór groźnym zwierzęciem. Dzięki czemu zyskiwali nowe znajomości, kobiety swoich wybawców, a niedźwiedź? Świetną zabawę.

Kobiety miały do niego słabość, nawet jeśli okazało się, że miś zachwycony damską bielizną zabierał ją ze sobą, aby poznać ją lepiej. Nie raz zdarzyło się niedźwiadkowi zerwać sznurek z praniem i już go nie oddać. Na szczęście zawsze przepraszał za swoje wybryki.

"Podczas tej wizyty sprawca całego zajścia miał osobiście przeprosić osoby poszkodowane wskutek jego nierozważnego postępowania. Był to chyba najprzebieglejszy pretekst o jakim miałam okazję słyszeć, którym młodzi mężczyźni posłużyli się w celu zaaranżowania towarzyskiego spotkania z kobietami. Wojtek posłusznie odgrywał swoją rolę, przykrywając wielkimi przednimi łapami swe niedźwiedzie oblicze i kwiląc przy tym żałośnie."

Miś oprócz kąpieli w morzy lubił pluskać się pod prysznicem. Spryciarz nawet sam potrafił odkręcić kurek z wodą, która dla żołnierzy była bardzo cenna. Dlatego przy wejściu do pomieszczenia zamontowano kłódkę. Kiedy pewnego dnia zabezpieczenia zniknęły z drzwi uradowany niedźwiadek postanowił się wykąpać. Pod prysznicem jednak zastał arabskiego szpiega, który zbierał informacje na temat obozu przed planowanym na następny dzień atakiem. Wojtek swoim wrzaskiem zaalarmował wszystkich o obecności wroga. W nagrodę mógł wziąć najdłuższy w swoim życiu prysznic.

Na emeryturę do szkockiego ZOO

Miś Wojtek tak jak inni żołnierze Armii Andersa walczył o wolność, by po wojnie ją stracić...
Archiwum

(fot. Archiwum)

Miś w nieznajomych budził strach i respekt. Chętnie chodził na dwóch łapach, co jeszcze bardziej dziwiło tych, którzy widzieli go po raz pierwszy. Dla swoich kompanów był oazą spokoju i prawdziwym przyjacielem. Niedźwiadek nawet kiedy dorósł i dostał własne legowisko, wolał sypiać w namiocie razem z żołnierzami, a właściwie pomiędzy nimi, przytulając się raz do jednego, raz do drugiego opiekuna.

Wojtek pracował jak inny żołnierz. Chodził na warty, pilnował sprzętu i całego obozu. Za dobre sprawowanie otrzymał stopień służbowy kaprala oraz kartki na żywność i papierosy. Te, zapalone najczęściej zjadał, trzymając w pysku dopóki nie zgasną. Wciągnięty do 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii, przeszedł z nią z Iraku przez Irak, Syrię, Palestynę, Egipt do Włoch, a następnie do Wielkiej Brytanii.

Po wojnie kompania została przetransportowała do Glasgow w Szkocji, razem z nią zabrano niedźwiedzia. Szybko stał się on ulubieńcem miejscowej ludności. Nawet Towarzystwo Polsko - Szkockie mianowało go swoim członkiem, a na uroczystości przyjęcia do towarzystwa obdarzono go buteleczką piwa.
15 listopada 1947 roku, po demobilizacji jednostki wojskowej zapadła decyzja o oddaniu zwierzęcia do ogrodu zoologicznego w Edynburgu.

Dyrektor placówki obiecał, że nie odda niedźwiedzia nikomu bez zgody majora Antoniego Chełkowskiego. Żołnierze regularnie odwiedzali dawnego kompana i nie bacząc na ostrzeżenia przekraczali ogrodzenie, by pobawić się z niedźwiedziem.

Został najbardziej znanym polskim niedźwiedziem

Miś Wojtek tak jak inni żołnierze Armii Andersa walczył o wolność, by po wojnie ją stracić...
Wikipedia Commons

(fot. Wikipedia Commons)

Kapral Wojtek odszedł 2 grudnia 1963 roku, w wieku 22 lat. To o nim opowiadały filmy: "Piwko dla niedźwiedzia" i "O niedźwiedziu, co poszedł na wojnę". Pisano także piosenki: "Wojtek", "Voytek The Soldier Bear" i "Wojtek, the Bear soldier". Jego służba wojskowa została uhonorowana licznymi tablicami pamiątkowymi i pomnikami m.in. w Edynburgu, Ottawie, Londynie, Szymbarku i Żaganiu. Brytyjski browar Beartown Brewery z Conglenton w 2012 roku wprowadził nawet piwo o nazwie "Wojtek" na cześć zwierzęcego bohatera.

Niedźwiedź Wojtek wyróżniał się nie tylko zaskakująco łagodnych charakterem, ale także niezwykłą odwagą. Kochał ludzi, którzy go wychowali, oczywiście ze wzajemnością. Jego historia obiegła cały świat, a najbardziej dumni są z niej Polacy.

AGNIESZKA GAŁCZYŃSKA, Moje Miasto

Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Niedźwiedź Wojtek. Niezwykły żołnierz Armii Andersa" Aileen Orr.

Bibliografia:
1. A. Orr, Niedźwiedź Wojtek. Niezwykły żołnierz Armii Andersa, Replika, Zakrzewo 2011.
2. A. Zaprutko, Niedźwiedź szeregowym Polskich Sił Zbrojnych? Czemu nie!, "Ciekawostki historyczne", 4 kwietnia 2011.
3. Film "Wojtek, niedźwiedź który poszedł na wojnę", reż. W. Hood, A. Lavis
4. Komiks "Jak niedźwiedź Wojtek został polskim żołnierzem" (www.zsth.home.pl/etwinning/nasz_komiks.html)
5. www.niedzwiedzwojtek.pl

Agnieszka Gałczyńska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.