Nazistowski diabeł ubierał się u Bossa

Adolf Hitler, gen. Gunther von Kluge i (pierwszy z lewej) i Wilhelm Keitel (pierwszy z prawej). Wszyscy w mundurach od Bossa Fot. NAC, 2-273 Adolf Hitler, gen. Gunther von Kluge i (pierwszy z lewej) i Wilhelm Keitel (pierwszy z prawej). Wszyscy w mundurach od Bossa

"Jeśli ktoś wie co nieco o historii mody, wie również, że Hugo Boss produkował mundury dla nazistów"

- Trzeba jednak przyznać, że wyglądały fantastycznie - tymi słowami angielski komik Rusell Brand wywołał skandal na gali magazynu "GQ" w 2013 roku. Dodajmy, że jej głównym sponsorem była marka Hugo Boss. Szef "GQ", wyrzucając Branda z imprezy, stwierdził, że jego zachowanie było bardzo obraźliwe dla firmy Hugo Boss.

Komik odpowiedział: "To co Hugo Boss robił, było bardzo obraźliwe dla Żydów".

A kto wtedy nie pracował dla hitlerowskiej armii?

Niemiecka firma jest dziś jedną z najbardziej znanych modowych marek na świecie. Jej perfumy reklamują m. in. aktor Orlando Bloom, Kuba Błaszczykowski czy aktorka Sienna Miller. Garnitury tej marki noszą znani piłkarze i trener reprezentacji Niemiec - Jochim Löw. I tylko od czasu do czasu ktoś przypomina, że zanim powstały perfekcyjnie skrojone garnitury, Boss produkował mundury dla nazistów.

W 1997 r. jego nazwisko pojawiło się na liście kont związanych z nazistami, ujawnionych przez szwajcarskich bankierów.

"Oczywiście, mój ojciec należał do partii nazistowskiej - przyznał wówczas 83-letni Siegfried Boss w austriackim tygodniku "PROFIL". - Ale kto wtedy nie należał? Cały przemysł pracował dla hitlerowskiej armii" - dodał.

Od sklepu z bielizną do brunatnych koszul

Wizyta Hermann Goringa w Wiedniu po Anschlussie Austrii
(fot. NAC, 1-E-1416-2)

Boss urodził się 8 lipca 1885 roku w Metzingen w Królestwie Wirtembergii jako syn Luise (z domu Münzenmayer) i Heinricha Bossa. Był najmłodszym z pięciorga dzieci. Podobno nie był specjalnie ambitny, wiedział, że odziedziczy po rodzicach sklep z bielizną.

Zrobił staż jako subiekt, potem odbył służbę wojskową i pracował w tkalni w Konstancji. W końcu przejął rodzinny biznes w Metzingen i ożenił się z Anną Kathariną Freysinger. W 1914 roku wstąpił do armii i służył podczas pierwszej wojny światowej w stopniu kaprala.

Miał 39 lat, kiedy założył własną firmę odzieżową w Metzingen (przy wsparciu dwóch innych partnerów), a rok później fabrykę, która produkowała koszule, kurtki, odzież pracowniczą, sportową i płaszcze przeciwdeszczowe. Pod koniec lat 20. podczas światowego kryzysu gospodarczego firma stanęła w obliczu bankructwa. Udało się ją uratować dzięki zawarciu ugody z wierzycielami i zdobyciu kontraktu na szycie mundurów dla SS, a później także Wehrmachtu oraz Hitlerjugend. Jedno z pierwszych większych zleceń zostało złożone w 1932 r. na brunatne koszule dla NSDAP.

"Kiedy zaczęły napływać duże zamówienia, odetchnęliśmy z ulgą. W końcu się udało" - mówiła po wojnie była krawcowa Bossa - Edith Poller.

Z pewnością w zdobyciu kontraktu pomógł fakt, że Hugo Boss w 1931 r. wstąpił do nazistowskiej partii (otrzymał legitymację o numerze 508889) i - jak twierdził autor jego biografii, Roman Koester, szef firmy naprawdę wierzył w idee Hitlera.

"Jest jasne, że Hugo F. Boss wstąpił do partii nie tylko dlatego, że prowadziło to do kontraktów na produkcję mundurów, ale również dlatego, że był zwolennikiem narodowego socjalizmu" - pisał Koester. Jego książka "Hugo Boss, 1924-1945" ukazała się w 2011 r. i została napisana na zlecenie firmy Hugo Boss, co - jak zapewniał autor - nie miało wpływu na jej treść.

Karl Diebitsch - projektant mundurów SS

Słynne czarne mundury SS zostały zaprojektowane przez Karla Diebitscha i Waltera Hecka (grafik). Ten ostatni na początku lat 30. wymyślił charakterystyczne insygnia SS.

Diebitsch był współpracownikiem Himmlera do spraw artystycznych i odpowiadał za wygląd wielu przedmiotów związanych z Trzecią Rzeszą. Zaprojektował m.in. pochwę na sztylet oficerów SS, znaczki Trzeciej Rzeszy i porcelanę z runami SS w fabryce w Allach (zatrudniano w niej więźniów z obozu koncentracyjnego w Dachau).

Był też autorem logotypu Ahnenerbe - instytucji, która zajmowała się badaniem historii rasy aryjskiej. Organizacja założona w 1935 roku przez Heinricha Himmlera, Hermana Wirtha i Richarda Waltera Darré wspierała eksperymenty medyczne przeprowadzane na więźniach obozów koncentracyjnych i prowadziła grabieże dzieł sztuki w państwach okupowanych przez Trzecią Rzeszę.

Sam Karl Diebitsch przeżył wojnę i zmarł w 1985 roku w Niemczech.

Wołali na nas "polskie świnie"

W 2011 roku firma Hugo Boss zamieściła na swojej stronie internetowej przeprosiny dla tych, którzy "ucierpieli w fabryce kierowanej przez Hugo Ferdinanda Bossa pod rządami narodowych socjalistów". Okazało się bowiem, że do szycia mundurów SS firma wykorzystywała przymusowych pracowników z Polski i jeńców wojennych z Francji.

Wiosną 1940 roku przedstawiciele Bossa jeździli do Polski, by tam rekrutować pracowników przy pomocy gestapo. W sumie zatrudniono ok. 150 robotników przymusowych z Polski (w większości były to kobiety w wieku 20 - 25 lat) oraz 40 francuskich jeńców. Pracowali po 12 godzin dziennie, ale zdarzało się, że i dłużej. W 1943 roku umieszczano ich w obozie niedaleko fabryki, w którym - jak napisał Koester - "poziom higieny i zaopatrzenia w żywność był momentami wybitnie niepewny".

Elżbieta Kubala trafiła do Bossa z ulicznej łapanki w 1940 roku. W fabryce pracowała jako szwaczka, po 12 godzin dziennie.

"Szefowie byli bardzo nieuprzejmi i zarozumiali. Dla kobiet w ciąży i dzieci nie było żadnych ulg - wspominała po wojnie (relacje przymusowych pracowników zebrała Fundacja Polsko-Niemieckie Pojednanie). - Nie było również żadnej możliwości skorzystania z jakiejkolwiek opieki medycznej, w przypadku choroby trzeba było radzić sobie samemu".

Gdy dowiedziała się o chorobie matki, postanowiła uciec. Gestapo odnalazło ją w Polsce i ściągnęło z powrotem do fabryki w Metzingen.

Maria Klima miała 14 lat, kiedy trafiła do fabryki Bossa. Na początku mieszkała w prywatnym domu, a później na terenie obozu dla pracowników ze Wschodu. Pracowała po 12 godzin dziennie, szyła mundury wojskowe. Potwierdziła, że w gronie kierownictwa fabryki było wielu nazistów.

"Nazywali nas: »polskimi świniami« - opowiadała po wojnie. - Hugo Boss też był nazistą, ale dla młodych ludzi był przyjazny".

Józef Kondak z Wadowic musiał pracować u Bossa od listopada 1942 roku do kwietnia 1945. Czyścił maszynę w fabryce, gdzie szyto mundury. Początkowo mieszkał w szopie z innymi robotnikami, później przeniesiono ich do obozu. "W barakach były wszy, brakowało jedzenia, a podczas nalotów nie pozwalano nam schodzić do bunkra - wspominał. - Pracowaliśmy dla Bossa pod przymusem, za darmo i on powinien się za to wstydzić. Dzięki nam się wzbogacił".

Pod koniec wojny Boss starał się poprawić warunki bytowe robotników przymusowych. Kiedy Metzingen zostało zajęte przez wojska alianckie, Boss został osądzony i skazany za współpracę z nazistami. Stracił prawa wyborcze, dostał też karę grzywny - 100 tys. marek. Zmarł w 1948 roku z powodu powikłań związanych z ropnym zapaleniem zęba. Miał 63 lata.

Rocky promuje garnitury Bossa

Po wojnie firma starała się wykorzystać koniunkturę i produkowała mundury dla francuskich sił okupacyjnych oraz Czerwonego Krzyża. Po śmierci Bossa firmę przejął mąż jego córki Gertrudy - Eugen Holy.

Początkowo zaczął produkować ubrania dla przedsiębiorców i urzędników wyższego szczebla. W 1950 roku postawił na garnitury. 10 lat później zatrudniał już blisko 700 osób. To wtedy firmę przejęli wnukowie Bossa - Jochen Holy i Uwe i zrobili z niej jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie.

W drugiej połowie lat 70. Bossa promował m. in. Sylwester Stallone, wówczas gwiazda filmu "Rocky" oraz kierowcy Formuły 1 (firma była sponsorem wyścigów). W latach 80. zaczęła produkować perfumy i okulary przeciwsłoneczne. Postawiła też na golf. Twarzą marki został czołowy zawodnik tego sportu - Bernhard Langer.

Kiedy w 1999 roku amerykańscy prawnicy złożyli pozwy w New Jersey przeciwko firmom wykorzystującym robotników przymusowych w czasie wojny, powstał specjalny fundusz na rzecz ofiar. Firma Hugo Boss wpłaciła na jego konto ponad milion dolarów. Przeszła też kolejną metamorfozę - wypuściła na rynek pierwszą kolekcję dla kobiet, co znów okazało się strzałem w dziesiątkę.

Dziś markę promują największe gwiazdy, z Jaredem Leto i Gwyneth Paltrow na czele. Boss jest symbolem elegancji i przebojowości. W 2013 roku firma zanotowała ponad 2,4 mld euro przychodów i 330 mln euro zysku. Całkiem nieźle jak na 91-latkę z tak mroczną przeszłością.

Mariola Szczyrba

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.