Pani Witecka, szkoda, że będzie pani musiała wyjechać z Wrocławia

Czytaj dalej
Fot. Edmund Witecki
Hanna Wieczorek

Pani Witecka, szkoda, że będzie pani musiała wyjechać z Wrocławia

Hanna Wieczorek

Kiedy wysiedli z pociągu, pomyślał, że Wrocław śmierdzi. Nad miastem unosił się wszechobecny odór spalenizny.

To był czas, kiedy pociągi dojeżdżały tylko do Nadodrza, Główny był jeszcze w ruinie. Kolejarze szukali mieszkań niedaleko dworca. Początkowo państwo Witeccy zamieszkali przy Vinzentstrasse (dzisiejszej ulicy św. Wincentego). Potem przeprowadzili się, niedaleko, bo na Trebnitzer Strasse, pod numer 50., naprzeciwko gazowni. Blisko dworca Wrocław Nadodrze, bo pan Witecki najpierw był konduktorem, a potem kierownikiem pociągu. Jego syn, Edmund, doskonale wszystko pamięta, choć miał wtedy jakieś sześć-siedem lat.

Pozostało jeszcze 97% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Hanna Wieczorek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.