Rok 1863. Szkice z powstania styczniowego. Tak Polacy walczyli o wolność 160 lat temu

OPRAC.: Jędrzej Lipski, Janusz Strzelczyk
arc
Powstanie styczniowe, największy i najdłużej trwający polski zryw niepodległościowy, wybuchło 160 lat temu, 22 stycznia 1863 r. Objęło swym zasięgiem Królestwo Polskie i część wschodnich kresów dawnej Rzeczypospolitej. Miało charakter wojny partyzanckiej, w której stoczono ok. 1200 bitew i potyczek. Przez oddziały powstania styczniowego przewinęło się około 200 tys. osób. W niektórych rejonach, np. na Żmudzi i na Białorusi zryw przybrał charakter masowy.

„[...]narodzie polski[...] Po straszliwej hańbie niewoli, po niepojętych męczarniach ucisku, Centralny Narodowy Komitet, obecnie jedyny legalny Rząd twój Narodowy, wzywa cię na pole walki już ostatniej, na pole chwały zwycięstwa, które Ci da i przez imię Boga na niebie dać poprzysięga[...]”

Powstanie styczniowe, największy i najdłużej trwający polski zryw niepodległościowy, wybuchło 160 lat temu, 22 stycznia 1863 r. Objęło swym zasięgiem Królestwo Polskie i część wschodnich kresów dawnej Rzeczypospolitej. Miało charakter wojny partyzanckiej, w której stoczono ok. 1200 bitew i potyczek. Przez oddziały powstania styczniowego przewinęło się około 200 tys. osób. W niektórych rejonach, np. na Żmudzi i na Białorusi zryw przybrał charakter masowy.

„Odwilż”, „Biali” i „Czerwoni”

W drugiej połowie lat 50. XIX w., na nowo rozbudziły się nadzieje Polaków na odzyskanie niepodległości. Powstawały, jak „grzyby po deszczu”, tajne organizacje spiskowe, których uczestnicy podjęli przygotowania do walki. Wśród konspiratorów przeważały dwie postawy. Tzw. obóz „czerwonych” był zwolennikiem zbrojnej walki o niepodległość i wzywał do powstania narodowego. Stronnictwo „białych”, choć również nastawione niepodległościowo, było przeciwne zbyt szybkim planom zrywu, propagując idee pracy organicznej.

W czerwcu 1860 r. pogrzeb wdowy po bohaterze powstania listopadowego gen. Józefie Sowińskim w Warszawie przekształcił się w narodową demonstrację i zapoczątkował kolejne manifestacje patriotyczne. W lutym 1861 roku, w 30. rocznicę bitwy pod Olszynką Grochowską, zorganizowano pochód rozpędzony przez żandarmów. Dwa dni później, kolejna manifestacja spłynęła już krwią. Rosjanie zaatakowali, zabijając pięciu jej uczestników. Przełomowe znaczenie miała patriotyczna manifestacja zorganizowana 8 kwietnia 1861 roku na Placu Zamkowym w Warszawie krwawo rozpędzona przez rosyjskie wojsko, które strzelało do bezbronnych ludzi. Zginęło co najmniej 200 osób, 500 zostało rannych. 14 października 1861 roku władze rosyjskie wprowadziły na terenie Królestwa Polskiego stan wojenny.

Margrabia Wielopolski

Pod koniec stycznia 1862 roku car podjął decyzję o utworzeniu w Królestwie władz cywilnych. 22 maja 1862 roku Aleksander II mianował swojego brata w. ks. Konstantego Mikołajewicza namiestnikiem Królestwa Polskiego, a naczelnikiem rządu cywilnego margrabiego Aleksandra Wielopolskiego. Wielopolski wprowadził w życie niektóre z reform społecznych, m.in. oczynszował chłopów i ogłosił nową ustawę oświatową, co nie uspokoiło jednak sytuacji w Królestwie. Jego reakcją na przygotowania powstańcze było ogłoszenie w październiku 1862 roku nowych zasad poboru do wojska rosyjskiego, tzw. branki. Po raz pierwszy od kilkunastu lat miała się ona odbyć nie przez losowanie, ale na podstawie imiennych list. Brankę przeprowadzono w Warszawie niespodziewanie w nocy z 14 na 15 stycznia 1863 r. Decyzja ta była bezpośrednią przyczyną wybuchu powstania. Następnego dnia Komitet Centralny Narodowy ogłosił Wielopolskiego „wielkim nikczemnym zbrodniarzem i zdrajcą”.

Wybuch powstania

19 stycznia Komitet uchwalił powierzenie dyktatury i naczelnego dowództwa powstania gen. Ludwikowi Mierosławskiemu. 22 stycznia 1863 roku Komitet Centralny Narodowy wydał Manifest ogłaszający powstanie i powołujący Tymczasowy Rząd Narodowy.

Powstańcy zaatakowali rosyjskie placówki praktycznie na terenie całego Królestwa Polskiego. Władze zrywu wzywały do udziału w nim również „braci Litwinów i Rusinów”, co spowodowało rozszerzenie obszaru walk na wschód.

Sztucery, dubeltówki i strzelby..

.

Najbardziej dostępnym uzbrojeniem okazała się broń myśliwska. Sztucery, dubeltówki i wszelkiego rodzaju strzelby stanowiły większą część powstańczego uzbrojenia. Oczywiście broń palną najczęściej posiadali oficerowie, którzy, będąc zazwyczaj szlachcicami, dysponowali właśnie bronią myśliwską. Podczas przygotowań do zbrojnego wystąpienia oraz w czasie powstania kupiono za granicą ok. 200 tysięcy nowoczesnych sztucerów. Nie brakowało broni - brakowało ludzi, chociaż na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej żyło ok. 10 milionów Polaków.

Polskie Państwo Podziemne

Polakom udało się stworzyć państwo podziemne z Rządem Narodowym na czele. Policja narodowa była bardziej sprawna od rosyjskiej. Cała poczta konna, najszybszy wówczas środek łączności, opanowana przez ludzi z organizacji, jako priorytetowe realizowała polecenia funkcjonariuszy Rządu, a nie władz rosyjskich. W powiatach zorganizowano łączność i opiekę nad formującymi się oddziałami powstańczymi. Oficerowie rosyjscy, aby zapewnić bezpieczeństwo swoim rodzinom podczas podróży po Królestwie, starali się uzyskać dla nich przepustki od komisarzy Rządu. Zorganizowany był system poboru podatków, które ściągano nawet od świeżo mianowanych urzędników rosyjskich. W obiegu znalazły się dokumenty sygnowane pieczęcią Rządu Narodowego.

Bitwy i potyczki

W ciągu półtora roku stoczono około 1200 potyczek, które mimo przejściowych sukcesów: Dionizego Czachowskiego, Marcina Borelowskiego, Michała Kruka-Heidenreicha, Józefa Hauke-Bosaka i innych, a nawet mimo efektownych zwycięstw, choćby pod Żyrzynem 8 sierpnia 1863 r.,nie mogły wyzwolić ani kawałka terytorium wskutek liczebnej i zbrojnej przewagi nieprzyjaciela. Pod Mełchowem, dziś w gminie Lelów, w powiecie częstochowskim, rozegrała się jedna z największych bitew powstania styczniowego. W bitwie brał udział i został ranny Adam Chmielowski, przyszły święty brat Albert. W powstaniu styczniowym uczestniczyli żuawi śmierci. Pod Mełchowem powstańcy starli się z Rosjanami 30 września 1863 roku. Adam Chmielowski dowodził szwadronem zwiadu.

We wsi do dziś opowiada się o tej bitwie. Szczegóły potyczki znane są historykom. Opisane w opracowaniach. Pułkownik Chmieleński ustawił piechotę w szyku bojowym. Kawaleria w odwodzie. Jeden szwadron na rozpoznanie. Szwadronem dowodzi Adam Chmielowski. Nagle jego oddział dostaje się pod ostrzał wroga. Kula trafia Chmielowskiego w nogę. Osuwa się z konia na ziemię. Moskale przerywają kanonadę. Jest czas na ewakuację rannych z pola walki. To była kolejna przegrana nasza bitwa. Zginęło 111 powstańców. Zostali pochowani we wspólnej mogile. Postawiono na niej krzyż.

Żuawi śmierci z białym krzyżem

Wielkie było zdziwienie Rosjan, gdy 17 lutego 1863 roku pod Miechowem zobaczyli oddział powstańczy ubrany w dziwne mundury: czarne kurtki z naszytym wielkim białym krzyżem, w tureckich fezach na głowach. A nad nimi powiewał czarny sztandar z białym krzyżem i napisem „W imię Boże - r. 1863”. To była pierwsza bitwa w powstaniu styczniowym żuawów śmierci, oddziału sformowanego z ochotników, kilka dni wcześniej w Ojcowie. Dowodził nimi oficer francuski Franćois Rochebrune. W powstaniu styczniowym był generałem. Rochebrune w Polsce przebywał od 1862 roku. W Krakowie założył szkołę fechtunku. To właśnie jego wychowankowie stanowili trzon pierwszego oddziału żuawów śmierci. Pod Miechowem żuawi ruszyli do walki na bagnety. Rosjanie zdziwieni widokiem dziwnie ubranych żołnierzy obronę utworzyli na cmentarzu. Oszołomionym Rosjanom żuawi wyciągali karabiny z rąk. Zwyciężyli, ale sami też ponieśli ciężkie straty. Żuawi walczyli zawsze ze straceńczą odwagą, zgodnie z dewizą składanej przysięgi, że nigdy się nie poddadzą. „Zwyciężaj albo giń” było hasłem żuawa. Walczyli jak Kabylowie, górski szczep w Algierii, od którego arabskiej nazwy - zuawa, wzięli swoją nazwę. Ze wspomnień jednego z żuawów: „Myśmy ciągle szli naprzód, a straszny to był pochód wśród tego ogłuszającego huku, świstu, wśród tego wycia gradu kul, wśród tej atmosfery dymem i zapachem prochu nasyconej, słysząc krzyk i jęk padających w sąsiedztwie kolegów! Myśmy szli, nie zwracając na nic uwagi, nabijając broń i strzelając tam, skąd błysk się pokazywał. Ja idąc prawie w środku czystego zrębu, krzyczałem: „karabiny równo od ziemi”, bo to zasada na bliski dystans, aby strzały były celne; inni krzyczeli „hurra”, inni znów zachęcali ze swej strony do marszu na Moskali. Był to, jednym słowem, straszny pochód, pełen brawury i lekceważenia życia, wśród tak ciężkich warunków dla młodego i nieostrzelanego żołnierza. Ale entuzjazm, idea, ożywiająca nasze szeregi, przeświadczenie o zwycięstwie, pchały naprzód każdego. Szliśmy więc i strzelali, szliśmy i krzyczeli, szliśmy ciągle naprzód na Moskali”.

Europa a „sprawa Polska”

Od kwietnia do września 1863 r. ster Rządu Narodowego pozostawał w ręku „białych” władz powstańczych, które traktowały walkę głównie jako demonstrację zbrojną w oczekiwaniu na pomoc z Zachodu. W maju i wrześniu Rząd Narodowy opanowali „czerwoni”. W kwietniu i czerwcu 1863 r. rządy Francji i Anglii wystąpiły z memorandum, w którym domagały się zmiany polityki Rosji w Polsce oraz zaproponowały zawieszenie broni i podjęcie rokowań. Propozycje te zostały odrzucone przez władze rosyjskie i przesądziły o losach walki. Latem Rosjanie nasilili walkę z oddziałami powstańczymi. Michaił Murawjow metodami brutalnego terroru stłumił powstanie na Litwie. Faktycznym dyktatorem powstania był od października Romuald Traugutt. Dzięki jego wysiłkom walka zbrojna przetrwała do następnej wiosny. Traugutt został aresztowany 10/11 kwietnia 1864 r., a zginął 5 sierpnia 1864 r. na stokach Cytadeli Warszawskiej na szubienicy wraz z: Rafałem Krajewskim, Romanem Żulińskim, Józefem Toczyskim i Janem Jeziorańskim.

Ostatni naczelnik miasta Warszawy, Aleksander Waszkowski, został schwytany w grudniu tego roku. Dalszy opór powstańców udaremniła rosyjska reforma uwłaszczeniowa z 2 marca 1864 r., która w praktyce zapewniła chłopom korzyści nadane im przez Rząd powstańczy. Osiągnięciem powstania styczniowego było przeforsowanie uwłaszczenia na warunkach stosunkowo korzystnych dla chłopa. Czołowymi dowódcami powstania byli: Marcin Borelowski, Dionizy Czachowski, Józef Hauke-Bosak, Antoni Jeziorański, Rafał Krajewski, Apolinary Kurowski, Marian Langiewicz, ksiądz Antoni Mackiewicz, Leopold Narbutt, Edmund Różycki, Edmund Taczanowski, Zygmunt Sierakowski, Walery Wróblewski.

Klęska i terror

Powstanie zakończyło się przegraną. Około 20 tysięcy powstańców poległo w walkach, blisko 1 tys. stracono, ok. 38 tys. skazano na katorgę. 10 tys. wyemigrowało. Wojska rosyjskie pacyfikowały powstanie z dużą determinacją i okrucieństwem. Miejscowości, które udzieliły schronienia powstańcom, były palone, zdarzały się również przypadki rzezi ludności cywilnej. Niszczono dobra kultury, np. spalono archiwum Ordynacji Zamojskiej w Zwierzyńcu. Wilno zostało spacyfikowane, a na Litwie zginęło 10 tys. szlachty polskiej. Po upadku powstania Kraj i Litwa pogrążyły się w żałobie narodowej. W roku 1867 zniesiono autonomię Królestwa Polskiego, jego nazwę i budżet, w 1868 wprowadzono nakaz prowadzenia ksiąg parafialnych w języku rosyjskim, a w 1869 zlikwidowano Szkołę Główną Warszawską. W latach 1869-1870 setkom miast wspierających powstanie odebrano prawa miejskie, doprowadzając je tym samym do upadku. W roku 1874 zniesiono urząd namiestnika, a w 1886 zlikwidowano Bank Polski. Skasowano klasztory katolickie w Królestwie, skonfiskowano ok. 1600 majątków ziemskich i rozpoczęto intensywną rusyfikację ziem polskich.

Ostatni powstaniec

Siódmego lutego 1863 roku Stanisław Brzóska dołączył do oddziału płk. Lewandowskiego. Z niezwykłą odwagą brał udział w bitwach pod Siemiatyczami, Woskrzenicami i Gręzówką. W starciu pod Sosnowicą, 4 marca 1863 roku został ciężko ranny. Przewieziono go do Łukowa, gdzie spędził dwa miesiące w szpitalu. Po wyzdrowieniu, 22 lipca został mianowany naczelnym kapelanem wojsk powstańczych, w randze generała. Wyruszył natychmiast na Lubelszczyznę, dołączając najpierw do partii Karola Krysińskiego, potem zaś do zgrupowania Michała Heydenreicha „Kruka”. Pod jego rozkazami ksiądz Brzóska wziął udział w największym polskim zwycięstwie powstania styczniowego - bitwie pod Żyrzynem. Przeszedł następnie cały szlak bojowy z generałem Heydenreichem, walcząc między innymi w kolejnym starciu pod Sosnowicą. Morderczy marsz przez Lubelszczyznę, jakim siły powstańcze ratowały się przed okrążeniem przez wroga, bardzo wyczerpał młodego duchownego. Gdy 24 sierpnia 1863 roku dysponujący ogromną przewagą Rosjanie pokonali „Kruka” pod Fajsławicami, Stanisław Brzóska był w jednym z nielicznych oddziałów, którym udało się przebić przez pierścień okrążenia. Choć ksiądz Brzóska przeżył klęskę pod Fajsławicami, trudy szlaku bojowego sprawiły, że zapadł na tyfus. Wyzdrowiał dopiero na początku grudnia 1863. Nieugięty duchowny rozpoczął zbieranie kolejnego oddziału partyzanckiego. Na początku 1864 roku miał już pod rozkazami kilkudziesięcioosobową grupę kawalerii. Przez całą wiosnę Stanisław Brzóska wymykał się armii carskiej. Dzięki zręcznemu manewrowaniu oddziałem i wsparciu, jakie miał wśród chłopów, pozostawał nieuchwytny dla Rosjan. Wkrótce otoczyła go legenda - żołnierze carscy drżeli przed duchownym, uważając go za świętego lub czarownika, twierdząc, że kule się go nie imają. Przez całe lato i jesień 1864 roku oddział Stanisława Brzóski walczył na Lubelszczyźnie i Podlasiu, atakując i nękając Rosjan.

Mimo że w obławę na niego zaangażowano ogromne siły (kilka tysięcy żołnierzy), czterdziestoosobowa partia powstańców wciąż nie została rozbita. Stanisław Brzóska, uchodząc przed pościgiem, założył bazę na wyspie pośród bagien w lasach łukowskich. Ten tajny obóz nie został odnaleziony przez władze carskie aż do października 1864 roku. W tym czasie oddział Brzóski był ostatnią partią powstańczą wciąż walczącą z wrogiem.

Pojmanie i śmierć

Sprawą nieuchwytnego partyzanta zainteresował się w końcu rosyjski namiestnik Królestwa Polskiego, wydał ukaz, w którym zapowiadał sąd wojenny każdemu cywilowi, który wesprze Brzóskę i zburzenie każdego domu, w którym powstańcy znajdą schronienie.

Do walki z partyzantami skierowano nowy, silny oddział podpułkownika Zankisowa. Na Lubelszczyźnie i Podlasiu zapanował policyjny terror. Władze carskie usiłowały zmusić biskupów do zdjęcia księdza Brzóski z godności kapłańskiej lub przynajmniej potępienia go. Żaden z hierarchów nie ugiął się jednak przez tymi żądaniami.

Na początku 1865 roku Stanisław Brzóska miał już tylko jednego żołnierza, Franciszka Wilczyńskiego. Jako ścigani rebelianci musieli wciąż ukrywać się przed wojskiem i żandarmerią. W kwietniu w ręce carskiej policji wpadła kurierka powstańcza, Antonina Konarzewska. Poddana torturom, wydała Rosjanom miejsce przebywania księdza Brzóski. We wsi Krasnodęby-Sypytki duchowny stoczył swą ostatnią walkę. Ranny Stanisław Brzóska został pojmany i wkrótce postawiony przed sądem polowym. Skazano go na śmierć przez powieszenie. Wyrok wykonano w Sokołowie, w obecności 10 tysięcy zgromadzonych mieszkańców.

W wolnej Polsce

Odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku doczekało ponad 3,5 tysiąca weteranów powstania styczniowego. W wolnej Rzeczypospolitej zaprojektowano dla nich specjalne mundury, przyznano szereg przywilejów i otaczano ich szczególną czcią - nawet generałowie salutowali im jako pierwsi.

21 stycznia 1919 roku Józef Piłsudski wydał rozkaz specjalny, na mocy którego weterani powstania styczniowego uzyskali uprawnienia żołnierzy Wojska Polskiego. Mieli prawo do stałej pensji państwowej, noszenia specjalnych fioletowych mundurów i cieszyli się szczególnym szacunkiem społecznym. Rozpoznawano ich wtedy na ulicy po czapkach rogatywkach ozdabianych srebrnym orłem lub biało-czerwoną kokardą, która podczas walk stała się ich najbardziej typowym atrybutem. Specjalna komisja przyznała w grudniu 1919 prawa weteranów 3644 osobom. Ustawą z 18 grudnia 1919 r. weteranom powstania styczniowego (a także powstania listopadowego i Wiosny Ludów) nadano honorowy stopień podporucznika, a tym, którzy legitymowali się wyższym stopniem oficerskim, przyznanym podczas powstania, potwierdzono odpowiedni wyższy stopień. Spośród żyjących w 1921 r. weteranów 59 z nich zostało odznaczonych Orderem Virtuti Militari V klasy .

9 marca 1920 zostały zatwierdzone tzw. przepisy ubiorcze weteranów z 1863. Ubiór taki składał się z czamary, spodni, płaszcza i czapki.

Według oficjalnych danych na początku 1939 w 76. rocznicę powstania żyło nadal 36 ostatnich weteranów powstania, w tym trzy kobiety[83]. Najdłużej żyjącym weteranem był Feliks Bartczuk, który zmarł w 1946 roku.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

kup najtaniej

Watchmark

Watchmark Smartone Czarny

369,99 zł

kup najtaniej

TicWatch

TICWATCH E3 Czarny

637,52 zł

kup najtaniej

Amazfit

Amazfit GTS 2 Czarny

380,00 zł

kup najtaniej

Garmin

Garmin Enduro Tytanowo-szary (0100240801)

2 999,00 zł

kup najtaniej

Cubot

CUBOT C3 Czarny

147,78 zł
Materiały promocyjne partnera

Nocna bitwa nad Dnieprem. Batalion Terror stoczył bój z Rosjanami

Materiał oryginalny: Rok 1863. Szkice z powstania styczniowego. Tak Polacy walczyli o wolność 160 lat temu - Dziennik Zachodni

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszahistoria.pl Nasza Historia
Dodaj ogłoszenie