Witold Głowacki

Tajemnica potęgi polskiej skrzydlatej jazdy

Husaria podczas parady w 1605 roku w Krakowie przedstawiona na Rulonie polskim Fot. Wikimedia Commons Husaria podczas parady w 1605 roku w Krakowie przedstawiona na Rulonie polskim
Witold Głowacki

Polscy husarze przez prawie dwieście lat byli postrachem i Zachodu, i Wschodu.Ale bynajmniej nie za sprawą legendarnych skrzydeł ani lamparcich skór, tylko uzbrojenia, wyszkolenia i doskonałej taktyki

Moment tej największej chwały. Wiedeń 1683. Jedna z szarż wspaniałej polskiej kawalerii. Maszerujące do boju austriackie i niemieckie kolumny dostają od dowódców rozkaz zatrzymania. Specjalnie po to, by móc podczas postoju rozkoszować się widokiem skrzydlatych Polaków masakrujących niewiernych. Albo Kirholm. Rok 1605. Szarża, po której na jednego zabitego husarza, przypadło... 700 Szwedów. Kutyszcze, rok 1660. Jedna husarska chorągiew (ok. 120-150 towarzyszy) napotyka liczące ponad 3000 ludzi ugrupowanie Rosjan. I roznosi ich w pył.

Pozostało jeszcze 94% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Witold Głowacki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.