W katastrofie zginęło 69 marynarzy

Wojciech M. Machniewski
Żaglowiec Niobe w czasach świetności
Żaglowiec Niobe w czasach świetności gk24.pl/Archiwum
Udostępnij:
W 1922 roku weimarska Reichsmarine przejęła żaglowiec Niobe, by na nim kontynuować obowiązkowe szkolenie swoich kadetów pod żaglami.

Wcześniej ostatnim żaglowcem szkolnym pod niemiecką banderą wojenną była Charlotte, którą jednak już w 1909 roku wycofano ze służby. W ciągu trzynastu lat szkolenie kadetów prowadzono jedynie na pokładach jednostek floty z napędem mechanicznym (parowym).

Późniejszy okręt szkolny Niobe powstał w Danii w 1913 roku, jako czteromasztowy szkuner gaflowy i początkowo pływał pod banderą duńską, jako Morten Jensen. 21 listopada 1916 roku statek, już jako norweski żaglowy frachtowiec Tyholm, padł łupem łowców pryzów z niemieckiego U-Boota UB 41. Następnie otrzymał trzecią już nazwę Aldebaran.

Potem pod kolejną jedną nazwą Schwalbe statek służył, jako frachtowiec. 6 lutego 1922 żaglowiec przejęła weimarska Reichsmarine, zlecając następnie stoczni w Wilhelmshaven jego przebudowę na barkentynę o ogólnej powierzchni ożaglowania 953 mkw. Stałą załogę nowego okrętu szkolnego tworzyły 32 osoby, a kadetów przyjmowano do 65 na jeden kurs. Rocznie odbywały się cztery kursy (jeden dla kadetów i trzy dla elewów), z których każdy trwał od ok. 2,5 do 3 miesięcy.

Przez 12 pierwszych dni kandydaci odbywali tzw. zaprawę na sucho, podczas której przygotowywano zacumowany przy Blücherbrücke żaglowiec do podróży. Następnie rzucano cumy i... żarty się kończyły, bowiem po minięciu trawersu latarni Friedrichsort, na dobre zaczynała się żegluga:
"Na wanty! Do żagli! Żagle staw!"

Osiągnięcie gotowości do pracy przy brasach i szotach zajmowało kadetom całe trzy minuty. Niobe pływała zwykle po Bałtyku i Morzu Północnym, bywało jednak, że zapuszczała się aż na północny Atlantyk.

Przeznaczenie dosięgło statku 26 lipca 1932 roku. Dzień wcześniej bark opuścił Kilonię, wychodząc w kolejny rejs bałtycki; celem miało być Warnemünde. Na noc zakotwiczono w pobliżu Fehmarn, następnego zaś dnia podniesiono kotwicę, by ruszyć dalej kursem południowo-wschodnim. Siła wiatru sięgała 3-4 stopni w skali Beauforta. O 13.00 okręt minął prawą burtą latarniowiec Fehmarnbelt. Tymczasem na południowy zachód od żaglowca zebrały się groźnie wyglądające, burzowe chmury.

Widząc, co się dzieje, Komendant Niobe polecił zawczasu wydać pełniącej służbę na pokładzie wachcie prawoburtowej odzież sztormową i sprzątnąć górne żagle. Kadeci drugiej, lewoburtowej wachty mieli w tym czasie zajęcia pod pokładem. Wtedy najpierw lunął deszcz, a tuż przed wpół do trzeciej po południu z prawej burty uderzył silny szkwał. Okręt natychmiast przechylił się do pięćdziesięciu stopni na przeciwną burtę i przestał słuchać steru. Pierwszy oficer próbował jeszcze zwrotu na wiatr, lecz Niobe położyła się zupełnie na burcie i w ciągu niewielu minut przewróciła się do góry stępką.

W katastrofie zginęło 69 ludzi: trzej oficerowie, lekarz okrętowy, ochmistrz, ośmiu podoficerów, trzydziestu sześciu kadetów, dziesięciu elewów, dziewięciu marynarzy i okrętowy kucharz. Wśród poległych kadetów znalazło się sześciu studentów medycyny z Uniwersytetu w Greifswaldzie, którzy w fatalnym rejsie odbywali przepisaną dla przyszłych lekarzy okrętowych praktykę marynarską.

Na miejscu tragedii szybko znalazły się parowiec Therese Russ z Hamburga i łódź ratunkowa ze wspomnianego latarniowca Fehmarnbelt. Wkrótce potem dołączyły ścigacze i lekkie krążowniki Köln i Königsberg. Niestety, zdołano uratować jedynie czterdziestu rozbitków. Tragedia Niobe pogrążyła w żałobie niemal całe ówczesne Niemcy. Sprawę katastrofy rozpatrywał Sąd Marynarki Wojennej. Podsądnym był ostatni komendant Niobe, kapitan marynarki RuhfuWspomniany Sąd orzekł, iż okręt szkolny Niobe zatonął wskutek działania siły wyższej, zaś kierownictwo jednostki nie przyczyniło się w sposób zawiniony do jej utraty; w uzasadnieniu orzeczenia stwierdzono, iż komendant Ruhfu nie mógł przewidzieć rozwoju wypadków li tylko na podstawie wyglądu zasłony burzowych chmur na południowy zachód od okrętu.

Dowództwo Reichsmarine nie zaniechało dalszego szkolenia swego "narybku "pod- i oficerskiego pod żaglami. Zadania z tym związane przejął na pewien czas "Dywizjon Szkunerów Marynarki Wojennej ", złożony z pięciu jednostek: Duhnen (126 BRT) 1933-1936, Jutta (66 BRT) 1933-1934, Edith (66 BRT 1932, Orion (97 BRT)1933-1934, Gud-Win (75 BRT)1932-1934. Utworzono następnie specjalny "Fundusz Niobe ", by móc zbudować nowy szkolny żaglowiec dla Marynarki Wojennej. Szybko zebrano na ten cel ponad dwieście tysięcy marek. Nowy okręt zamówiono u Blohma i Vossa w Hamburgu. Już 14 stycznia 1933 na jednej z tamtejszych pochylni położono stępkę pod żaglowiec, który w dniu wodowania otrzymał nazwę Gorch Fock .

WOJCIECH M. MACHNIEWSKI, Głos Koszaliński

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Paweł Deląg o reparacjach dla Polski - skrót

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasza Historia
Dodaj ogłoszenie