Wielkie trucie na salonach XVII-wiecznego Paryża

Mariusz Grabowski
Ludwik XIV
Ludwik XIV Domena publiczna
W głównych rolach tej opowieści występują dwie złowrogie arystokratki: markiza de Montespan oraz markiza de Brinvilliers.

Podczas tortur de Montespan wyznała, że nie ona jedna parała się w Paryżu truciem bliźnich. Król Ludwik XIV w celu wyjaśnienia sprawy zlecił przeprowadzenie specjalnego śledztwa. Przyczyniło się ono do odkrycia wielkiej afery trucicielskiej.

Zacznijmy od początku

Franciszka-Atena de Rochechouart była znana nie tylko ze swojej urody, ale również dowcipu i inteligencji. W wieku 22 lat poślubiła Louisa-Henriego de Pardaillana de Gondrin, markiza de Montespan i urodziła mu dwójkę dzieci. W cztery lata po ślubie, w 1667 r., przykuła uwagę króla Ludwika XIV, który znudzony swoją dotychczasową faworytą, Louise de La Valliere, zaczął rozglądać się za nową.

Franciszka zachwyciła go wyglądem, ale i swoim intelektem - była idealną towarzyszką do łóżkowych igraszek oraz rozmów. Lśniła niczym gwiazda na najbardziej olśniewającym dworze świata. Jej apartamenty w Wersalu liczyły dwadzieścia pokoi - pisze Anna Baron-Jaworska na portalu Ciekawostkihistoryczne.pl.

Piękna, ale bardzo głupia

Jak czytamy w tomie „Trucizna, czyli jak pozbyć się wrogów po królewsku” autorstwa Eleanor Herman, „Mianem królewskiej faworyty cieszyła się przez dwanaście lat, do 1679 r. W tym czasie urodziła królowi siedmioro dzieci. Niestety po ostatniej ciąży przybrała znacząco na wadze i już nie odzyskała figury. To spowodowało odsunięcie jej przez Ludwika na rzecz młodej i przepięknej Marie-Angélique de Scorailles. Ktoś z dworzan określił nawet nową faworytę jako piękną jak anioł i głupią jak but. Jedna z żyjących na dworze szlachcianek, Marthe-Marguerite de Caylus, pisała: „Królowi w istocie podobała się tylko jej twarz, nic więcej. Czuł się wręcz zażenowany, słuchając jej niemądrej paplaniny. »Do piękna człowiek się przyzwyczaja, do głupoty - nigdy«”.

Miała jednak problem z obdarzeniem Ludwika potomstwem. Cierpiała bowiem z powodu uporczywego i wielce niedogodnego krwawienia, jej twarz obrzmiała, a całe ciało lekko spuchło. Ponieważ nie była w stanie zaoferować królowi ani seksu, ani miłej rozmowy, stała się bezużyteczna dla mężczyzny, który oczekiwał od kobiet przynajmniej jednej z tych rzeczy, a najlepiej obu.

Ostatecznie, porzucona przez króla, wkrótce została przykuta przez swoje tajemnicze dolegliwości do łóżka. Wtedy też zaczęła podejrzewać, że została otruta przez jedną z zawistnych konkurentek. „Śledztwo w sprawie afery trucicielskiej rozpoczęło się w 1677 r. i przyczyniło do obnażenia skali działania paryskiego podziemia. Środowisko to było odpowiedzialne za przeprowadzanie czarnych mszy, w których chętnie brały udział francuskie arystokratki. W ich trakcie »składano ofiary z niemowląt, przywołując diabły” - opisuje Eleanor Herman.

Miłosne eliksiry

Wśród głównych oskarżonych o te praktyki znalazła się Catherine Montvoisin, znana szerzej jako La Voisin. Zgodnie z zeznaniami jej oraz jej córki, Marie, wróżbitka gościła w swoich progach kobiety, które poszukiwały mikstur mających pomóc im pozbyć się z dworu faworyty Louise de La Valliere. Ostatecznie się to nie udało, a sama kochanka króla dożyła sędziwego wieku.

Następnie La Voisin zaczęła odwiedzać markiza de Montespan w poszukiwaniu magicznych środków, które pozwoliłyby jej rozkochać w sobie króla Ludwika. Podczas prywatnych obiadów - wedle Herman - „dodawała mu do wina i jedzenia miłosnych eliksirów - obrzydliwych mikstur złożonych z krwi, kości i jelit martwych niemowląt, połączonych z fragmentami ciał ropuch i nietoperzy”.

Ludwik XIV wpadł w wielką konsternację, gdy dowiedział się o udziale markizy de Montespan w aferze trucicielskiej. Sama zaś markiza ostatecznie została odsunięta od króla. Proces był stopniowy, by nie wzbudzić zbyt wielu plotek. Król „traktował ją z wymuszonym szacunkiem, (…) jednak odwiedzał ją tylko w towarzystwie swego brata i nigdy w jej obecności niczego nie jadł ani nie pił” - kończy Anna Baron-Jaworska.

Zmarła w zapomnieniu w maju 1707 r.

Płomienny romans

Przyjrzyjmy się teraz markizie de Brinvilliers, która jako Marie-Madeleine d’Aubray przyszła na świat 22 lipca 1630 r., jako córka zamożnego radcy stanu, Antoine’a Dreux d’Aubray, będącego ważną postacią na dworze Ludwika XIV. W wieku 21 lat poślubiła Antoine’a Gobelina, stając się tym samym markizą de Brinvilliers. Młode małżeństwo szybko doczekało się trójki dzieci, jednak nie było zbytnio szczęśliwe.

Markiz miał szerokie grono kochanek, z którymi chętniej spędzał czas niż z młodą żoną. To Gobelin poznał Marie z kapitanem Godinem de Sainte-Croix. Między przystojnym i znanym z ognistego temperamentu wojskowym oraz markizą wywiązał się płomienny romans. Za cichym przyzwoleniem męża de Brinvilliers, gdyż związek ten pozwalał mu w pełni cieszyć się towarzystwem innych pań. Z tego układu wszyscy wydawali się być zadowoleni.

Do czasu - pisze Eleanor Herman. „Marie nie ukrywała się ze swoim romansem, czym wzbudzała coraz większą ciekawość sąsiadów, a oni zaczęli rozpuszczać skandaliczne plotki na temat tego, co działo się w jej domu.

Kobieta w XVII-wiecznej Francji mogła mieć kochanka tak długo, jak długo związek ten pozostawał ukryty za ścianami jej sypialni. Zaś wiadomość o kwitnącym romansie córki nie spodobała się Antoine’owi d’Aubray. Postanowił on wykorzystać swoje koneksje i przy pomocy królewskiego nakazu wtrącił Godina do więzienia”.

Madame z arszenikiem

Czas, który de Sainte-Croix spędził w zamknięciu, nie ugasił pożądania do Marie, ale przyczynił się do zmiany w życiu kapitana. W więzieniu nawiązał on sporo nowych znajomości - w tym z włoskim trucicielem, który stał się dla Godina mentorem. Przekazał mu wszystko, co wiedział o sztuce trucia, a po wyjściu z więzienia mężczyzna chętnie podzielił się swoją wiedzą z ukochaną.

„W piwnicy domu de Sainte-Croix para zbudowała alchemiczne laboratorium, w którym eksperymentowała z różnymi substancjami, w tym z arszenikiem” - takie m.in. ciekawostki można znaleźć w tomie J.M. López Ruiz „Tyrani i zbrodniarze: najwięksi nikczemnicy w dziejach świata”.

Markiza de Brinvilliers, jak wiele innych arystokratek, udzielała się charytatywnie. Odwiedzała przytułki dla ubogich oraz szpitale, wspierając dobrym słowem i koszami z jedzeniem biednych.

Cóż z tego, skoro testowała na nich również swoje mikstury, bacznie obserwując reakcje ich organizmów na serwowane trucizny.

Tajemnicze pudełko

Gdy wreszcie upewniła się w swoich „badaniach”, że stworzyła idealną truciznę, udała się w odwiedziny do ojca i zaaplikowała mu zabójczą substancję w jedzeniu. Mężczyzna bardzo szybko zaczął wykazywać objawy tajemniczej i gwałtownie postępującej choroby, która ostatecznie doprowadziła do jego śmierci. By zabezpieczyć swój byt, zdecydowała się wytruć również braci. A potem pójść o krok dalej i pozbyć się męża, przejmując też jego majątek.

Powoli zbliżamy się do finału. 30 lipca 1672 r. kapitan Godin de Sainte-Croix został znaleziony martwy w swoim domu. W piwnicy znaleziono jego alchemiczne laboratorium, tajemnicze pudełko, flaszeczki i list z prośbą o zwrot przedmiotu madame de Brinvilliers w wypadku jego śmierci. Substancje z buteleczek przetestowano na gospodarczych zwierzętach - wszystkie padły trupem - dodaje Anna Baron-Jaworska.

W worku pokutnym

Marie zdecydowała się nie czekać na nakaz aresztowania i uciekła do Londynu, skąd następnie udała się do Holandii, by ostatecznie ukryć się w klasztorze w Liege. Tam też została zatrzymana w 1676 r. Chcąc uchronić się przed karą, usiłowała nawet popełnić samobójstwo przez połknięcie szkła oraz szpilek. Została jednak odratowana i przewieziona do Paryża wraz z rękopisem, w którym opisała, jak zabiła ojca, braci, mieszkańców przytułków i chorych w szpitalu.

Podczas przesłuchania jej ręce i nogi przywiązano do ziemi, zaś ciało położono na drewnianym wsporniku, wyginając je tułowiem do góry. Następnie przykryto jej usta kawałkiem lnu, w który włożono lejek, za pomocą którego wlewano w nią wodę, tak by materiał opadał do żołądka.

16 lipca 1676 r. została ubrana w worek pokutny, w którym przeszła pod Notre Dame. Tam wyznała wszystkie winy, a następnie została ścięta na placu de Grève. Jej ciało spalono.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

kup najtaniej

TicWatch

TICWATCH E3 Czarny

637,52 zł

kup najtaniej

Amazfit

Amazfit GTS 2 Czarny

380,00 zł

kup najtaniej

Garmin

Garmin Enduro Tytanowo-szary (0100240801)

2 999,00 zł

kup najtaniej

Cubot

CUBOT C3 Czarny

147,78 zł

kup najtaniej

Garmin

GARMIN Fenix 7S Srebrno-szary (100253901)

2 619,00 zł
Materiały promocyjne partnera

Nocna bitwa nad Dnieprem. Batalion Terror stoczył bój z Rosjanami

Materiał oryginalny: Wielkie trucie na salonach XVII-wiecznego Paryża - Portal i.pl

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszahistoria.pl Nasza Historia
Dodaj ogłoszenie