Zachwycał rysunkiem. Galicyjskie wspomnienia o nastoletnim Sławomirze Mrożku

Matka pisarza i Ludwik Kędzior oraz 13 letni Stanisław Mrożek. Zdjęcia pochodzą z książki Sławomira Mrożka "Baltazar. Autobiografia”, która Fot. Nowiny Matka pisarza i Ludwik Kędzior oraz 13 letni Stanisław Mrożek. Zdjęcia pochodzą z książki Sławomira Mrożka "Baltazar. Autobiografia”, która w 2006 r. ukazała się nakładem Oficyny Literackiej Noir sur Blanc.

Wieś Kamień dla zmarłego niedawno Sławomira Mrożka była miejscem wyjątkowym. Światowej sławy pisarz mieszkał tu podczas wojny i tutaj dwa razy spędzał wakacje

"W Kamieniu wszystko było nowe i niezwykłe. Mieszkał tam jedyny wujek z całej rodziny, którego można było nazwać bogatym. (…) Podarował mi mój pierwszy sportowy karabinek i nieograniczoną liczbę naboi, fiński nóż i władzę nad stawem z łodzią, gdzie mogłem robić, co mi się podobało, pod warunkiem, że nie będę się spóźniał na śniadanie, obiad i kolację. (…) [Do domu wracałem] z żalem za swobodą, jaką zostawiłem w Kamieniu (…)".

Tak swoją pierwszą wizytę w Kamieniu (pow. rzeszowski) opisywał po wielu latach w autobiografii "Baltazar" Sławomir Mrożek, zmarły w tym roku światowej sławy pisarz oraz rysownik, autor m.in. tak znanych dramatów jak "Tango" i "Emigranci", bodaj najczęściej grywany w kraju i za granicą polski dramaturg współczesny.

Ów pierwszy pobyt Mrożka w Kamieniu miał miejsce latem 1939 r. Przyszły dramatopisarz miał wtedy dziewięć lat i w Kamieniu był z rodziną na wakacjach. Po tym, jak wybuchła wojna, Mrożkowie z Krakowa przenieśli się do Borzęcina, gdzie zresztą pisarz się urodził i gdzie mieszkali m.in. jego dziadek i "przyszywana" babcia. Później dołączyła jeszcze ciotka z mężem oraz dziećmi.

W małym mieszkaniu zrobiło się bardzo ciasno. Jesienią 1940 r. postanowiono więc, że Sławek wraz z matką, ojcem i siostrą Litosławą wyruszą znów do Kamienia, aby zamieszkać w majątku rzeczonego wujka.

Wujek nazywał się Ludwik Kędzior i był kuzynem matki Sławomira Mrożka, Zofii. Miał trzy, a właściwie, jak w swojej autobiografii określa to Mrożek, "dwa i pół domu", a ponadto młyn, tartak, "lokomobilę", motocykl, piękny ogród i staw, w którym można było się kąpać i łowić ryby.

We wsi wszyscy Ludwika Kędziora znali i poważali. Na teren posiadłości, której zabudowania zaczynały się przy drodze prowadzącej do Nowego Kamienia, codziennie przychodzili na pogawędki miejscowi księża, leśnicy, przyjeżdżali znajomi z Rzeszowa. Oficer niemiecki regularnie grywał z Ludwikiem w szachy.

Również Sławomir Mrożek darzył wuja sympatią. W książce "Baltazar" pisze, że Kędzior "nie truł i nie moralizował, swoje sprawy zachowywał dla siebie, a jednocześnie dawał wszystkim szansę. (…) Niech odpoczywa w pokoju, odmienny od wszystkich wujków".

Mrożek zapamiętał też, że Ludwik Kędzior miał w domu "harem przystojnych gospodyń" i że był związany z równie ładną, a przy tym mądrą kobietą, swoją rówieśniczką. Z lektury "Baltazara" można wywnioskować, że urokowi Ludwika nie oparła się i matka Sławomira Mrożka. "Ale wtedy w Polsce, w czasach wojny, w tej sferze socjalnej, rozwód był niedopuszczalny. (…) W dodatku związki z kuzynostwem były uważane za skandal" - podkreślał pisarz po latach.

- Sąsiadowałem z Ludwikiem Kędziorem i często bywałem u niego w domu - opowiada Tadeusz Czubat, mieszkaniec Kamienia. - Pamiętam, jak przebywał tam Sławomir Mrożek. Jako dzieci bawiliśmy się razem, graliśmy na przykład w guziki. Chyba mało kto się wtedy spodziewał, że on potem będzie takim wielkim człowiekiem…

Po przyjeździe do Kamienia Mrożek został uczniem tutejszej szkoły powszechnej. Poszedł do IV klasy.

- Zachował się arkusz jego ocen za rok szkolny 1940/41 - wyjaśnia Józef Czubat, przewodniczący Towarzystwa Przyjaciół Kamienia. - Z nauką nie miał żadnych kłopotów. Ze sprawowania, a także z języka polskiego, z rachunków czy ze śpiewu otrzymał ocenę bardzo dobrą.

W szkole zaprzyjaźnił się z Arnoldem Barańskim i z jego starszym bratem. Mieszkali niedaleko od siebie i często przebywali razem, również po lekcjach.
Arnold Barański zmarł 20 lat temu. Jego żona mieszka w Nisku. - Z tego, co wiem, mąż należał do nielicznych bliskich przyjaciół Mrożka w szkole w Kamieniu.

Najczęściej bawili się na placu przy szkole. Mam kilka szkolnych gazetek z tamtych lat, zrobionych z bloku rysunkowego. Jako "rysownik" figuruje tu Sławomir Mrożek, a jako "redaktor odpowiedzialny" - Arnold Barański - opowiada z uśmiechem Wanda Barańska.

Janina Hawro z Kamienia twierdzi, że Mrożek w omawianym czasie uczestniczył w tajnym nauczaniu. - Odbywało się ono w domu moich rodziców, Katarzyny i Ignacego Wąsików. Przerabiano materiał szkoły średniej - tłumaczy pani Janina. - Mrożek na te lekcje przychodził z Arnoldem Barańskim. Jako krewny znanego w Kamieniu przedsiębiorcy chłopak z miasta budził duże zainteresowanie rówieśników.

Zapamiętałam go jako niezwykle inteligentnego i wesołego chłopaka. Pięknie rysował. Mnie i innym dzieciom szczególnie przypadły do gustu jego rysunki Myszki Miki, której nikt z nas wcześniej nie znał.

Mrożek wspominał, że w Kamieniu stał się chłopcem religijnym. Dużo czytał, przeważnie książki dla młodzieży pożyczane w szkole. Zachwycił się również Makbetem. Wiosną 1941 roku jego uwagę zaprzątała koncentracja wojsk niemieckich przed planowanym atakiem na ZSRR. Do majątku wuja zawitała drużyna piechoty. Sławek z przejęciem oglądał czołgi stojące wokół wsi.

W Kamieniu mieszkał od 1940 do jesieni 1941 r. Czuł się tu bardzo dobrze. Dopiero tutaj, pod opieką życzliwego krewnego i na ogromnej posiadłości, dostrzegał w pełni, jak "nienormalna była sytuacja w Borzęcinie". Ale jego ojciec, Antoni Mrożek, pracownik poczty, bez swojej pracy nie bardzo umiał żyć. Rodzina Mrożków opuściła więc Kamień i pojechała do Krakowa, przy czym Sławomira wysłano na jakiś czas do Porąbki Uszewskiej.

W 1949 roku Sławomir Mrożek był świeżo po maturze, gdy w Krakowie odwiedził go Ludwik Kędzior. Stryj podarował mu większą kwotę pieniędzy i zaprosił do siebie na wakacje. Młodzieniec chętnie przystał na tę propozycję. Chciał odpocząć od dusznej atmosfery rodzinnego domu, spowodowanej częstymi scysjami między siostrą i ojcem.

Urządził się w domu wujka, nad stawem. "Domek nad stawem odpowiadał mi idealnie. Tylko łóżko, fotel i prosty stół ustawiony przy oknie, na tle sadu. Potrzebowałem wytchnienia, spokoju, namysłu po mojej świeżo osiągniętej dorosłości. Wakacje w Kamieniu bardzo mi odpowiadały" - czytamy w książce "Baltazar. Autobiografia".

Miał mnóstwo wolnego czasu, który wykorzystał między innymi na wycieczki rowerowe po okolicy. W Nisku obejrzał, wówczas jeszcze zniszczony, most na Sanie. Był też w Sokołowie. Wypoczynek w Kamieniu upływał mu także pod znakiem… jedzenia. Notorycznie miał wilczy apetyt, tak że "kucharki nie mogły się nadziwić". Nie zapominał przy tym o przygotowaniach do egzaminu na architekturę. Szkoląc się w rysunku, malował miejscowy kościół. Frajdę sprawiała mu nauka języka angielskiego.

Po wakacjach wrócił do Krakowa. Była to jego ostatnia wizyta w Kamieniu. I ostatnie spotkanie z wujkiem. - Pan Kędzior często później opowiadał, że Sławek się wykształcił i został literatem - zapamiętała Maria Skawińska, mieszkanka wsi.

- Była taka idea, aby po latach zaprosić pisarza do Kamienia - informuje Józef Czubat. Pomysł, niestety, nie doczeka się już realizacji. Autor "Tanga" zmarł w Nicei, w wieku 83 lat. Jego pogrzeb odbędzie się 17 września w Krakowie. Prochy zostaną złożone w Panteonie Narodowym, w podziemiach kościoła św. Piotra i Pawła.

- Cieszę się, że miałam szczęście poznać tak wybitnego pisarza, a nawet gościć go w moim rodzinnym domu - zaznacza Janina Hawro. Pani Janina należy do wąskiego już grona żyjących mieszkańców Kamienia, którzy mieli okazję zetknąć się z Mrożkiem. Niewiele ostało się również z dawnego majątku Ludwika Kędziora. Najważniejszą pamiątką jest młyn - wpisany do rejestru zabytków, ale wciąż "na chodzie". Staw, którym niegdyś "władał" Sławomir Mrożek, zarósł i stał się miejscem składowania odpadów. Po domu nad stawem pozostały fundamenty.

CEZARY KASSAK, Nowiny Rzeszowskie

Sławomir Mrożek

Urodził się 29 czerwca 1930 r. Pisarz, autor dramatów, utworów satyrycznych, rysownik. Światowy rozgłos przyniosło mu - wydane w 1964 roku - "Tango". Jego sławę ugruntował dramat "Emigranci", którego światowa prapremiera odbyła się w Theatre d'Orsay w Paryżu, a w jednej z głównych ról wystąpił Gerard Depardieu. Inne ważne dzieła Mrożka to: "Indyk", "Wdowy", "Miłość na Krymie", "Dziennik". Jako dramaturg reprezentował nurt teatru absurdu. Do języka potocznego weszło określenie "jak z Mrożka" (o czymś właśnie absurdalnym, bezsensownym). W 1996 roku, po 33 latach pobytu na emigracji, wrócił do kraju. W 2002 roku doznał udaru mózgu, skutkiem czego była afazja, czyli utrata zdolności posługiwania się językiem. Kiedy stan jego zdrowia poprawił się, w ramach prowadzonej terapii napisał autobiografię "Baltazar". W roku 2008 ponownie wyjechał z Polski i osiadł na południu Francji. Był mężem malarki Marii Obremby, a po jej śmierci ożenił się z Meksykanką Susaną Osorio Rosas. Zmarł 15 sierpnia 2013 r. Odznaczono go m.in. Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski oraz francuską Legią Honorową.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.