Granat? Jaki to problem zrobić granat

Byliśmy tacy młodzi - mówi pani Krystyna Jaroszewicz (stoi pierwsza z lewej). Fot. arciwum prywatne Byliśmy tacy młodzi - mówi pani Krystyna Jaroszewicz (stoi pierwsza z lewej).

Był czas, gdy zielonogórzanka Krystyna Jaroszewicz była sanitariuszką i łączniczką o pseudonimie "Mimi". Od wiadomości, które przenosiła, zależało życie wielu ludzi

- Łączniczka Powstania Warszawskiego... Czy zawsze czuła się pani bohaterką?

- Chyba nigdy. Mój mąż był przedwojennym oficerem i już z tym było ciężko funkcjonować w peerelowskiej rzeczywistości. A jeszcze żona z powstańczą przeszłością. I tak musieliśmy z Poznania uciekać na Mazury. Nawet moja córka dowiedziała się o tym u progu lat 80., gdy szłam już na emeryturę. Przesilenie następowało powoli. Przecież wcześniej wstyd było się przyznać nawet do inteligenckiego pochodzenia. Fotografie miałam schowane głęboko.

Pozostało jeszcze 89% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.