Nagrobne kamienie w przydrożnym murze. Ślady ponurej powojennej rzeczywistości

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Na fragmentach nagrobków widoczne są ślady zacierania oryginalnych napisów
Na fragmentach nagrobków widoczne są ślady zacierania oryginalnych napisów fot. Grzegorz Kwiatkowski
Co najmniej kilkanaście fragmentów rozbitych płyt nagrobnych, prawdopodobnie z gdańskich cmentarzy protestanckich lub żydowskich, wykorzystano przed laty do budowy muru oporowego przy ulicy Zakopiańskiej. - To ślad mrocznej historii Gdańska. Powinien zostać usunięty, byśmy byli lepszymi ludźmi - uważa Grzegorz Kwiatkowski, gdańszczanin, poeta i muzyk.

Nagrobne kamienie w przydrożnym murze

Na elementy rozbitych płyt nagrobnych wmurowanych w kilkudziesięcioletnią ścianę podtrzymującą skarpę przy ul. Zakopiańskiej w Gdańsku zwrócił uwagę Grzegorz Kwiatkowski, muzyk, poeta, wnuk więźnia niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof.

- Usunięcie tych elementów powinno być warunkiem minimum do tego, by zniknęły ślady moralnego skandalu, który jest częścią powojennej historii Gdańska - podkreśla Kwiatkowski.

Gdańszczanin mówi o dewastacji żydowskich cmentarzy w Gdańsku, w tym tego na Chełmie (oddalonego o ok. 2 km od ul. Zakopiańskiej), do których dochodziło jeszcze w latach 60. i 70. XX w. Jak podkreśla badacz dziejów żydowskich nekropolii w Polsce Krzysztof Bielawski, przedwojenne cmentarze, żydowskie, protestanckie (na Żuławach zwłaszcza menonickie) były często traktowane jako źródło materiału budowlanego. W PRL-u, m.in. na Ziemiach Odzyskanych, sprzedaż kamiennych płyt nagrobnych była usankcjonowana przepisami, istniał nawet specjalny cennik takiego „materiału”.

Trzy hipotezy

Krzysztof Bielawski wstępnie ocenił, że fragmenty nagrobnych płyt z ul. Zakopiańskiej nie pochodzą z cmentarza żydowskiego, a raczej protestanckiego. Wyjścia są zatem trzy - fragmenty płyt pochodzą z oficjalnych zakupów kamienia nagrobkowego w czasach PRL, zostały skradzione z tzw. cmentarza poniemieckiego (co odbywało się za cichym przyzwoleniem władz) lub wykorzystano stare nagrobki usunięte z cmentarza, np. po wymianie pomnika.

Badacz podkreśla, że coraz częściej mieszkańcy sami zgłaszają tego typu znaleziska, np. kamienne macewy służące jako utwardzenie drogi.

- Społeczna wrażliwość tutaj jest wyraźna. Dawne nagrobki są usuwane z budowli, badane, a następnie trafiają na cmentarze. Tam, gdzie jest ich miejsce - mówi Krzysztof Bielawski.

Zaznaczmy, gdański samorząd zwrócił się w sprawie usunięcia fragmentów nagrobka z muru przy ul. Zakopiańskiej do Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Elementy te mają być, do czasu ewentualnych działań, nadzorowane.

- One powinny zostać usunięte z tego miejsca - podkreśla Grzegorz Kwiatkowski, gdańszczanin, poeta, muzyk grupy Trupa Trupa, który poinformował o tej sprawie.

Kwiatkowski zwraca uwagę, że po wojnie doszło do niemal systemowego niszczenia, grabieży cmentarzy żydowskich, w tym cmentarza w Gdańsku-Chełmie.

Fragmenty rozbitych, historycznych nagrobków przebijają się na kamienno-ceglanym froncie muru podtrzymującego skarpę przy ulicy. Są czarne, widać fragmenty ornamentów nagrobnych, w tym małą, sześcioramienną gwiazdę. Na niektórych widnieją wycięte, prostopadłe linie.

Ten widok poruszył Grzegorza Kwiatkowskiego, gdańszczanina, poetę, wokalistę zespołu Trupa Trupa, wnuka więźnia niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof. Zwrócił on uwagę, że niedaleko ulicy Zakopiańskiej znajduje się żydowski cmentarz w gdańskim Chełmie.

- Według wielu relacji ten cmentarz był „systemowo” niszczony po wojnie, jeszcze na przełomie lat 60 i 70 XX w. Nagrobki były grabione, dewastowane. Dziś ślady tego procederu powinny zniknąć, a fragmenty płyt nagrobnych powinny zostać wydobyte, przebadane i przeniesione w godne miejsce - podkreśla Grzegorz Kwiatkowski.

Identyfikacja

Fragmenty płyt nagrobnych w ścianie przy ul. Zakopiańskiej pokazaliśmy Krzysztofowi Bielawskiemu, badaczowi, autorowi książki pt. „Zagłada cmentarzy żydowskich”. Według jego wstępnej opinii, na podstawie fotografii nagrobków widocznych w murze trudno stwierdzić, czy są to nagrobki żydowskiego czy też z cmentarza innego wyznania. Bielawski nie wyklucza, że mogły to być fragmenty nagrobnych płyt lub steli protestantów - niemieckich mieszkańców przedwojennego Gdańska. Świadczyć o tym mogą prostopadłe, szare pasy na fragmentach płyt wmurowanych w ścianę przy ul. Zakopiańskiej. W taki sposób po II wojnie światowej ścierano z nagrobków napisy w języku niemieckim, w ramach tzw. akcji repolonizacji Ziem Odzyskanych (takie usuwanie niemieckich napisów w pewnym stopniu dotyczyło też macew).

Również sześcioramienna gwiazda, widniejąca na jednym z fragmentów muru, nie musi być Gwiazdą Dawida (ma nieco inny wygląd niż powszechnie spotykany symbol związany z narodowością czy państwowością żydowską). Sześcioramienne gwiazdy znane są w nagrobnej symbolice protestanckiej, menonickiej. Jako symbol boskiej światłości (pisał o tym m.in. kulturoznawca Jerzy Domino) można znaleźć je m.in. na niektórych nagrobkach cmentarzy menonickich na Żuławach. Pojawiają się również na nagrobkach katolickich, przy dacie urodzin (także w formie pięcioramiennej lub siedmioramiennej).

- Nie jestem ekspertem, historykiem, niemniej uważam, że powinny zostać przeprowadzone dokładne badania dotyczące elementów nagrobków wykorzystanych jako elementy „infrastruktury” w Gdańsku. Nie ma przy tym znaczenia, czy były to elementy z cmentarzy takiego czy innego wyznania. Natomiast mur przy ulicy Zakopiańskiej jest położony bardzo blisko żydowskiego cmentarza chełmińskiego, o którym wiemy, że był po wojnie rozkradany. Nasuwają się jednoznaczne wnioski - fragmenty nagrobków wmurowane w ścianę mogły pochodzić z tego cmentarza - zaznacza Grzegorz Kwiatkowski.

Krzysztof Bielawski podkreśla wyraźnie - miejsce szczątków płyt nagrobnych, zabranych przed laty z nekropolii, bez względu na wyznanie (czy to steli protestanckich czy macew żydowskich), jest na cmentarzu.

Nagrobki w schodach, murach, drogach

Krzysztof Bielawski każdego roku otrzymuje przynajmniej kilkanaście informacji o odkrytych kamiennych macewach zabranych z cmentarzy żydowskich i wykorzystanych niegdyś jako materiał budowlany (do umocnienia drogi, nawierzchni podwórek np.).

- Postępowali tak Niemcy w czasie II wojny światowej, ale w podobny sposób działali także i nasi rodacy, w czasie wojny i po jej zakończeniu - mówi Krzysztof Bielawski. - W tym drugim przypadku miało to charakter wręcz systemowy, bo m.in. PRL usankcjonowała prawnie sprzedaż kamiennych płyt nagrobnych, wg cennika, który ustalano m.in. na podstawie grubości danego nagrobka, rodzaju napisów itd. Inną kwestią jest grabież, rabunek, jakiego na cmentarzach dopuszczali się mieszkańcy w całym kraju, za przyzwoleniem władz, mniej lub bardziej cichym.

W ten sposób znikały kamienne stele nagrobne z cmentarzy menonickich na Żuławach, cmentarzy protestanckich w Gdańsku i mniejszych miejscowościach Pomorza (demontowane były m.in. żeliwne, kute ogrodzenia i bramy), czy macewy z cmentarzy żydowskich.

- W przypadku Niemców niszczących żydowskie cmentarze w czasie II wojny światowej mieliśmy do czynienia z nienawiścią podsycaną przez antysemityzm. Z kolei dla Polaków osiedlających się na tzw. Ziemiach Odzyskanych, te cmentarze były potrójnie obce - jako niemieckie, żydowskie oraz miejsca pochówku ludzi, z którymi nigdy wcześniej nie mieli styczności. To podejście leżało u podstaw rozpowszechnionego w tym czasie tzw. szabru. Stąd tego rodzaju akty, jak właśnie usuwanie niemieckich nazwisk z nagrobków czy wykorzystywanie płyt nagrobnych z cmentarzy żydowskich. Niszczenie cmentarzy, bez względu na wyznanie, to zawsze świętokradztwo - mówi Krzysztof Bielawski.

Ekspert zauważa jednak, że dziś ten „dług” jest spłacany.

- Ludzie sami zgłaszają znaleziska - fragmenty macew, które są częściami schodów, chodników, podmurówek itd. I te płyty są odzyskiwane, usuwane z części infrastruktury, badane (np. dzięki odczytaniu nazwisk zmarłych i dat urodzenia i śmierci) i wracają na cmentarze. Tak było m.in. kilka lat temu w Gdyni (macewy odkryto w podmurówce ogrodzenia jednej ze szkół). Społeczna wrażliwość wzrasta - zaznacza badacz.

Jeszcze inną sprawą jest wykorzystywanie starych płyt nagrobnych z likwidowanych grobów lub przy wymianie pomnika. By wykorzystać je jako odpad zakład kamieniarski musi jednak zadbać o usunięcie elementów religijnych, personaliów, wizerunku. - Nagrobki nie są wprawdzie obiektami sakralnymi, ale nie ma wątpliwości, że chrześcijanin powinien mieć szacunek do osób zmarłych - mówił niegdyś ks. Ryszard Nowak, dawny rzecznik diecezji tarnowskiej, komentując fakt utwardzenia jednej z wiejskich dróg starymi płytami nagrobnymi, na których zachowały się m.in. krzyże.

Co należy zrobić?

Grzegorz Kwiatkowski kilka lat temu alarmował media w sprawie resztek butów, które zalegały w lasach wokół Muzeum Stutthof (buty zrabowane przez Niemców ludziom w całej Europie trafiały do warsztatów szewskich w obozie, gdzie były reperowane). W swojej twórczości porusza kwestie Holocaustu, antysemityzmu, pamięci. Powojenną dewastację gdańskich cmentarzy przez mieszkańców miasta, w tym żydowskiej nekropolii w Chełmie, określa mianem „moralnego skandalu”.

- Usunięcie fragmentów płyt nagrobnych pochodzących ze zdewastowanych cmentarzy żydowskich, z elementów „zwykłej”, miejskiej zabudowy w Gdańsku byłoby swego rodzaju uderzeniem się w piersi - mówi Grzegorz Kwiatkowski. - To warunek minimum byśmy pozbyli się śladów gorzkiej przeszłości, tej bolesnej historii, byśmy mogli stać się lepszymi ludźmi.

- O wytyczne w sprawie dalszego postępowania wobec płyt nagrobnych w murze przy ul. Zakopiańskiej oraz o określenie możliwości i sposobu wydobycia fragmentów płyt zwrócimy się do Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Do czasu otrzymania wytycznych konserwatorskich fragment konstrukcji, w którym zauważono elementy nagrobka zostanie oceniony pod kątem ewentualnej potrzeby zabezpieczenia i będzie na bieżąco monitorowany - zaznacza Aleksandra Strug, rzecznik prasowy Gdańskich Nieruchomości.

Na fragmentach nagrobków widoczne są ślady zacierania oryginalnych napisów

Nagrobne kamienie w przydrożnym murze. Ślady ponurej powojen...

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Białystok. Piłkarze Jagiellonii odbierają złote medale

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Nagrobne kamienie w przydrożnym murze. Ślady ponurej powojennej rzeczywistości - Dziennik Bałtycki

Wróć na naszahistoria.pl Nasza Historia