Ten stadion budowali jeńcy

Arkady do dziś stanowią atrakcję. Fot. archiwum Rolanda Semika Arkady do dziś stanowią atrakcję.

Stuletni stadion w Słubicach, choć piękny, ma też ciemne strony. Zbudowany został rękoma m.in. rosyjskich jeńców wojennych, przemawiał tu Hitler...

Regionalista Roland Semik, który jest społecznym opiekunem zabytków w powiecie słubickim, ma wiele zdjęć, które pokazują jak dawniej wyglądało to miejsce.

- Jak mówi popularne chińskie przysłowie, jeden obraz wart jest więcej niż tysiąc słów - podkreśla. Z dwóch fotografii jest szczególnie dumny - bo jak zaznacza - nie ukazały się w żadnej dotychczasowej książce na temat historii Słubic.

Na pierwszym zdjęciu widać rosyjskich jeńców wojennych pojmanych po bitwie pod Tannenbergiem, którzy zostali później osadzeni w obozie Gronenfelde pod Frankfurtem nad Odrą.

To ich zmuszono w 1914 roku do pracy przy budowie Stadionu Wschodniomarchijskiego (Ostmarkstadion). - W armii rosyjskiej pod Tannenbergiem walczyli również... Polacy, czyli mocno prawdopodobne jest, że wśród jeńców byli nie tylko etniczni Rosjanie, ale też nasi rodacy - podkreśla R. Semik.

Kiedyś było to żwirowisko

Opowiada, że stadion wyrastał na dawnym żwirowisku w dzielnicy Frankfurtu Dammvorstadt (dzisiejszych Słubicach). Na fotografii widać nie tylko dziesiątki więźniów, ale też w oddali wieżę Kleista, wzniesioną w sąsiedztwie w latach 1891-1892.

Dostała imię Ewalda von Kleista, który stracił życie w bitwie pod Kunowicami. Rosyjskich jeńców widać też na drugim zdjęciu. R. Semik podkreśla, że obecność żołnierzy carskich potwierdzają m.in. czapki uszanki noszone przez niektórych robotników, które można dostrzec na tej fotografii. Utrwaliła ona coś jeszcze. To dąb szypułkowy, późniejszy pomnik przyrody, który do 2013 roku rósł przy zachodniej trybunie stadionu.

Został tu posadzony długo przed tym zanim jeńcom włożono łopaty do rąk. Drzewo niedawno trzeba było ściąć, bo było spróchniałe i usychało.

Stadion, który dziś należy do Słubickiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, powstawał w latach 1914-1927. Po pierwszych pracach ziemnych budowę wstrzymano. Trwała wojna, zaczął się kryzys... Gdy obiekt nie był jeszcze skończony, w 1923 roku zorganizowano tu pierwszy festyn sportowy, a 22 czerwca 1924 roku na pobliskich polach, które dziś są boiskami bocznymi, odbyły się Targi Rzemieślniczo-Rolnicze Marchii Wschodniej.

Wzięło w nich udział 100 tys. osób! Potem sukcesywnie udostępniano mieszkańcom kolejne fragmenty stadionu. 18 lipca 1926 roku poświęcono odkryty basen pływacki, 27 maja 1927 roku zorganizowano festyn sportowy i zawody jeździeckie, a w 1930 skończono budowę kortów tenisowych.

W lipcu 1930 na stadionie odbyły się 24. Brandenburskie Zawody Gimnastyczne, podczas których padł prawdopodobnie historyczny rekord frekwencji.

Mroczna strona sportu

Stadion był przed wojną miejscem przeróżnych spotkań.
(fot. archiwum Rolanda Semika)

Ale to miejsce ma też swoją mroczną historię. 22 kwietnia 1932 roku na płycie głównej ustawiono specjalny podest, na którym przemawiał Adolf Hitler.

Było to krótko po przegranych przez niego wyborach prezydenckich, przed objęciem władzy kanclerskiej.

R. Semik podkreśla, że żadne z polskich mediów nie wspominało dotąd o kulisach wizyty Hitlera. Są znane m.in. dzięki archiwalnemu plakatowi. - Wejściówki na miejsca stojące kosztowały 30 i 50 centów, a siedzące - 1 reichs markę. Inwalidzi wojenni mieli wstęp wolny.

Bilety sprzedawano w sześciu miejscach m.in. na prawym brzegu Odry, w sklepie z cygarami (już nie istnieje, dziś jest to słubickie Rondo Solidarności). O 12. rozpoczął się koncert, a o 15. na scenie pojawił się najpierw gauleiter Marchii Wschodniej Wilhelm Kube, a następnie sam Adolf Hitler - opowiada.

Rok później w czerwcu na stadionie odbył się wiec oddziałów szturmowych lokalnej NSDAP.

Stadion w Dammvorstadt zaprojektował Otto Morgen-Schweis, który ściśle wzorował się na Stadionie w Berlinie, a także budynku arkadowym nieistniejącego już amfiteatru w Akwizgranie.

Niemcy zadbali też o otoczenie. Zieleń przy bocznych boiskach zaprojektował architekt krajobrazu Wilhelm Hirsch, znany z projektów na terenie całego kraju. Dęby szypułkowe i topole do dziś tworzą piękne aleje przy stadionie.

Nie był olimpijski

Targi rzemieślniczo-rolnicze. 30 czerwca 1924 roku.
(fot. archiwum Rolanda Semika)

Przez długi czas stadion niesłusznie nazywano olimpijskim. Sądzono, że w dawnej dzielnicy Frankfurtu zorganizowano zawody w ramach odbywającej się w 1936 roku Olimpiady w Berlinie. Tak jednak nie było.

Zdaniem prof. Jakuba Lewickiego, który badał dzieje tego miejsca, prawdopodobnie przydomek ten wziął się stąd, że stadion w Dammvorstadt jest podobny do stadionów olimpijskich w Berlinie.

Choć nie olimpijski, to jednak był miejscem wielu sportowych spotkań. W 1927 r. przedłużono do niego linię tramwajową.

Wśród zdjęć, które posiada R. Semik, uwagę zwraca też fotografia z 1942 roku, na której widać trybunę honorową i balustradę ozdobioną sylwetkami sześciu sportowców: m.in. łucznika, piłkarza, biegacza i dyskobola.

Balustrada zachowała się do dziś, ale po wojnie zniknęły sylwetki sportowców. - Na podstawie tej archiwalnej fotografii można pokusić się o przywrócenie balustrady w jej oryginalnym kształcie - mówi R. Semik. Jego marzeniem było, żeby stadion trafił do rejestru zabytków, bo wtedy trzeba by chronić wszystko, co jeszcze zostało.

- To jeden z niewielu obiektów sportowych, wybudowanych w latach 20. ubiegłego wieku, które zachowały się na terenie Polski bez znaczących zmian - podkreśla. W 2013 roku był jednym z autorów wniosku do lubuskiego konserwatora zabytków, żeby wpisać obiekt do rejestru.

Rok później cieszył się, bo konserwator, m.in. w oparciu o opinię prof. Lewickiego, umieścił stadion w rejestrze.

Zdaniem prof. Lewickiego o wysokiej wartości artystycznej tego miejsca świadczą choćby elementy architektoniczne, m.in. ceglane okładziny trybun czy detale balustrad i ogrodzeń. Jego zdaniem trzeba też chronić trybuny, płytę główną stadionu, basen, staw i stare drzewa, a stopniowej rewaloryzacji powinny być poddane m.in. usunięte elementy: brama główna czy mury oporowe.

R. Semik uważa, że gdyby wcześniej stadion trafił do rejestru nie zostałaby choćby zburzona zabytkowa kładka prowadząca z boisk bocznych na płytę główną. Stało się to w 2011 roku, bo budowla, wiele lat nie remontowana, stwarzała niebezpieczeństwo.

Słubice wygrały z Zieloną Górą

Stadion ma też ciekawą historię powojenną. W 1995 po raz pierwszy odbyły się tutaj mecze centralnego Pucharu Polski, w których udział wzięła Polonia Słubice. Wygrała walkowerem z Lechią Zielona Góra, która nie dojechała na to spotkanie. Na stadionie zgromadziło się wówczas ok. 5 tys. kibiców.

Słubiczanie pamiętają też m.in. "Kwietny Bieg", dookoła Polski, który wyruszył stąd 26 maja 2007 roku, żeby uczcić pierwszą wizytę papieża Jana Pawła II w Polsce. Stadion był świadkiem wielu sportowych rywalizacji. W Słubicach w 2007 roku odbył się m.in. Mały Memoriał Janusza Kusocińskiego, tutaj trenował późniejszy medalista mistrzostw świata i halowy mistrz Europy Paweł Czapiewski.

Krótka historia tego miejsca została zapisana na dwujęzycznej tablicy informacyjnej, która w 2012 roku zawisła przy wejściu bocznym na stadion od strony hotelu. W ramach ścieżki edukacyjnej po historycznych miejscach Słubic zredagowali ją Roland i Katarzyna Semik i Eckard Reiß.

Beata Bielecka
Gazeta Lubuska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.