Magdalena Bożko

W Muzeum Wsi Lubelskiej odtwarzają Polskę ze wspomnień naszych pradziadków

Miasteczko gotowe będzie i udostępnione turystom we wrześniu Fot. Dorota Awiorko-Klimek, Dziennik Wschodni Miasteczko gotowe będzie i udostępnione turystom we wrześniu
Magdalena Bożko

Szkoła z Bobrownik, areszt z Samoklęsk, ratusz z Głuska. To tylko kilka z przeniesionych lub odtworzonych budowli w miasteczku prowincjonalnym z lat 30. XX wieku.

Miasteczko gotowe będzie i udostępnione turystom we wrześniu
Dorota Awiorko-Klimek, Dziennik Wschodni Remiza strażacka z Wilkowa, a w tle drewniany areszt z Samoklęsk

Remiza strażacka z Wilkowa, a w tle drewniany areszt z Samoklęsk
(fot. Dorota Awiorko-Klimek, Dziennik Wschodni)

Nad tym projektem lubelskie muzeum pracowało od lat. Już w 1983 roku powstała dokumentacja zagospodarowania Muzeum Wsi Lubelskiej, która przewidywała sektor miasteczka. W 2005 roku opracowano koncepcję "Prowincjonalne miasteczko Lubelszczyzny", która stała się punktem wyjścia do starań o fundusze unijne i na podstawie której powstał projekt "Miasteczko prowincjonalne Europy Środkowej". Budowę miasteczka muzeum rozpoczęło pod koniec 2010 roku.

To projekt pod każdym względem wyjątkowy. Prowincjonalne miasteczko zostało odtworzone w lubelskim muzeum z dbałością o najdrobniejszy historyczny szczegół. Wśród 13 budowli zobaczymy m.in. ratusz z Głuska, remizę z Wilkowa, szkołę z Bobrownik, areszt z Samoklęsk, czy restaurację z Zemborzyc.

Jest też kołodziejnia z Bełżyc, domy z Wojsławic i Wąwolnicy, lodownia, a nawet sławojki. W zrekonstruowanych budynkach znajdą się oryginalne meble, obrazy, ozdoby, sprzęty domowego użytku. Muzeum gromadziło je przez lata, m.in. od darczyńców, teraz czekają w magazynach, by zagościć w obiektach miasteczka. Będzie to m.in. wyposażenie sklepu żelaznego, mieszkanie żydowskie, zakład fryzjerski czy sklep wódczany.

- Chcemy także urządzić wiejskie boisko, na którym dzieci będą mogły grać w szmacianą piłkę, jak przed wojną - mówi Mirosław Korbut, dyrektor Muzeum Wsi Lubelskiej.

Miasteczko gotowe będzie i udostępnione turystom we wrześniu
Dorota Awiorko-Klimek, Dziennik Wschodni Ratusz w muzeum jest wierną repliką XVII-wiecznej budowli z Głuska

Ratusz w muzeum jest wierną repliką XVII-wiecznej budowli z Głuska
(fot. Dorota Awiorko-Klimek, Dziennik Wschodni)

Spacer po prowincjonalnym miasteczku zaczynamy od rynku ze studnią. To serce miasteczka, do którego prowadzą wszystkie uliczki. Wybrukowany polnymi kamieniami, w kształcie prostokąta przylega do ratusza, który jest najbardziej okazałą, dominującą budowlą w miasteczku. Budynek został wiernie odtworzony na podstawie ratusza z Głuska pochodzącego z XVII wieku.

Biały murowany ratusz z kunsztownymi zdobieniami pokryty został ceramiczną czerwoną dachówką. - W środku znajdzie się gabinet burmistrza, stanowisko sekretarza magistratu, sala posiedzeń rady miejskiej z 1935 roku, posterunek Policji Państwowej - opowiada dyr. Korbut.

Obok ratusza postawiono dwa drewniane domy z Wojsławic, połączone charakterystycznym dla ówczesnej zabudowy wspólnym podcieniem. Pochodzą z 1925 roku, w jednym mieszkała rodzina Abrama, Arona i Icka Tuchmanów oraz Fejga Stachler, w drugim szewc Fajwel i Icek Szyld. W domu szewca (z niebieskimi ścianami i piecem) znajdzie się jego warsztat. Natomiast w sąsiadującym domu z Wąwolnicy z imponującą piwnicą i mieszkalnym poddaszem urządzono mieszkanie burmistrza z 1939 roku.

Miasteczko gotowe będzie i udostępnione turystom we wrześniu
Dorota Awiorko-Klimek, Dziennik Wschodni Widok na prowincjonalne miasteczko z werandy domu z Zemborzyc

Widok na prowincjonalne miasteczko z werandy domu z Zemborzyc
(fot. Dorota Awiorko-Klimek, Dziennik Wschodni)

W mieszkalnej części miasteczka znalazła się także biała kamieniczka z Siedliszcza pochodząca z 1922 roku. Mieszkała w niej żydowska rodzina Hersza i Rywki Libhaberów wraz z synami. W domu Libhaberów będziemy mogli zobaczyć zakład fryzjerski Jankiela Struzera z Dubienki, który odwiedzał swoich klientów w ich mieszkaniach albo strzygł i golił ich na jarmarku.

Znajdzie się tu także agencja pocztowa z centralą telefoniczną z 1938 roku, sklep żelazny, trafika i żydowska kuchnia. Po sąsiedzku mamy dom braci Adama i Ludwika Jaworskich (zajmowali się rzeźnictwem i masarstwem). Piwiarnię, którą Adam Jaworski założył z synem w swoim domu na początku lat 30. upamiętnia rekonstrukcja szyldu nad drzwiami.

Piwo w odtworzonym lokalu nalewano z firmowego dystrybutora w sali bufetowej, a "lepszych gości" przyjmowano w oddzielnym pomieszczeniu. Znajdziemy tu także masarnię, a na podwórku uwagę zwraca lodownia, w której latem przechowywano w taflach lodu piwo i mięso.

Miasteczko gotowe będzie i udostępnione turystom we wrześniu
Dorota Awiorko-Klimek, Dziennik Wschodni W domu z Zemborzyc zrekonstruowano przedwojenną restaurację

W domu z Zemborzyc zrekonstruowano przedwojenną restaurację
(fot. Dorota Awiorko-Klimek, Dziennik Wschodni)

Unikatowy klimat miasteczka z lat 30. tworzą również budowle o publicznym przeznaczeniu. Kryta gontem, otynkowana na biało szkoła (z 1869 roku) została przeniesiona do prowincjonalnego miasteczka z Bobrownik. W środku urządzono salę lekcyjną z 29 ławkami na wzór tej z 1936 roku.

Oryginalny jest także drewniany areszt gminny przeniesiony z Samoklęsk (kryty ceramiczną dachówką). W środku są dwie cele - męska i żeńska, a w nich wieloosobowe prycze dla aresztantów. Obok aresztu wybudowano z czerwonej cegły okazałą remizę strażacką wiernie wzorowaną na tej z Wilkowa.

Za szkołą z Bobrownik postawiono dom z Zemborzyc (drewniany, kryty papą, z charakterystyczną werandą), w którym odtworzono restaurację prowadzoną przez Władysławę Walczyńską i Antoniego Wójcika z salą bufetową i konsumpcyjną z 1937 roku. Znalazł się tu także malutki sklep spożywczy i gabinet dentystyczny.

Miasteczko gotowe będzie i udostępnione turystom we wrześniu
Dorota Awiorko-Klimek, Dziennik Wschodni W planach jest II etap budowy miasteczka. Docelowo na obszarze 2,5 ha prowincjonalnego miasteczka znajdzie się 46 obiektów.

W planach jest II etap budowy miasteczka. Docelowo na obszarze 2,5 ha prowincjonalnego miasteczka znajdzie się 46 obiektów.
(fot. Dorota Awiorko-Klimek, Dziennik Wschodni)

Co jeszcze znajdziemy w prowincjonalnym miasteczku? Oryginalnym budynkiem przeniesionym z Bełżyc jest kołodziejnia. Należała ona do Zygmunta Ćwiklińskiego, a powstała w 1930 roku. Wykonywano w niej drewniane koła do wiejskich wozów. Od północnej strony miasteczko zamyka ulica Stodolna wraz z dwiema stodołami. Pierwsza z nich, z Kaminki, należała do rodziny Krupów, w drugiej z Tyszowiec, mieszkali Maliszewscy i Żukowscy.

Oficjalne otwarcie miasteczka nastąpi nie wcześniej niż na początku września. Ale już podczas urządzania wnętrz będzie można do nich zajrzeć. - Mając pozwolenie na użytkowanie, możemy wpuścić turystów do środka, nawet jeśli nie będą one do końca zaaranżowane - zapowiada dyrektor.

Magdalena Bożko, Dziennik Wschodni

Źródła: "Miasteczko prowincjonalne Europy Środkowej. Przewodnik" G. Miliszkiewicz, H. Stachyra, wyd. MWL;"Miasteczko prowincjonalne Europy Środkowej. Album promocyjny", praca zbiorowa, wyd. MWL.

Magdalena Bożko

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.