Zuzanna Wierus

Władysław IV Waza wolał córkę kupca niż prawowitą małżonkę

Władysław IV Waza słynął z ognistego temperamentu, miał liczne przygody miłosne. Jednak tylko Jadwigę Łuszkowską darzył prawdziwym uczuciem Fot. Wikimedia Commons Władysław IV Waza słynął z ognistego temperamentu, miał liczne przygody miłosne. Jednak tylko Jadwigę Łuszkowską darzył prawdziwym uczuciem
Zuzanna Wierus

Utracjusz i wielbiciel kobiecych wdzięków. Nawet gdy się ożenił z Cecylią Renatą Habsburżanką, nie stronił od spotkań z piękną Jadwigą. Mówiono o niej, że usidliła króla za pomocą czarów

Kiedy w 1634 roku Władysław IV Waza przybył do Lwowa, jego myśli zaprzątały nie do końca stabilna sytuacja polityczna i widmo nadciągającej wojny. Zaangażowanie króla w militarne problemy nie trwało jednak długo - dobro Rzeczypospolitej interesowało go, owszem, ale do czasu, kiedy w jego apartamentach pojawiła się żona lwowskiego kupca Anna Łuszkowska. Bardziej niż stateczna matrona zajmowała go raczej jej młodziutka córka Jadwiga. Miła, ładna dama, co z łatwością można było przewidzieć, od razu przypadła kochliwemu monarsze do gustu.

Wizyta Łuszkowskiej w komnatach polskiego władcy nie była przypadkowa. Zamożna niegdyś lwowianka popadła w finansowe tarapaty i, usłyszawszy o wrażliwym na kobiece wdzięki sercu króla, postanowiła spróbować podsunąć mu najmłodszą córę. Nie przeliczyła się: już kilka dni po ich pierwszej wizycie młodziutka Jadwiga zamieszkała w apartamentach monarchy, a do kiesy statecznej mamusi obfitym strumieniem zaczęły spływać królewskie pieniądze. Dzięki intratnej transakcji Annie Łuszkowskiej udało się nie tylko spłacić wszystkie długi, ale też wykupić całość kamienicy, w której mieszkała: do tej pory należała do niej tylko skromna część budynku.

Jak można się domyślać, siedemnastowieczny Lwów huczał od plotek, zawistni utyskiwali na Jadwigę i nie wahali się nawet określać ją mianem „femina formosa sed vitiata” (kobieta piękna, choć zepsuta). Nawet kanclerz wielki litewski Albrycht Stanisław Radziwiłł wiele lat później pisał o niej jako o kobiecie „słynnej z niewstydu i niesławy”.

Kiedy Władysław IV opuszczał Lwów, zabrał kochankę do stolicy. Tam przydzielił jej prawdziwie luksusowe komnaty na drugim piętrze Zamku Królewskiego. W kilka lat później niemal identyczne apartamenty (tym razem położone na pierwszym piętrze) zajęła jedyna prawdziwa konkurentka Jadwigi Łuszkowskiej - królewska małżonka Cecylia Renata Habsburżanka.

Gdy Jadwiga pojawiła się na dworze Władysława IV Wazy, wszystkie damy dworu w mig zrozumiały, że w walce o względy króla z piękną lwowianką nie mają żadnych szans. Czarnowłosej kochance władcy udało się nie tylko wzbudzić silną zazdrość w konkurentkach i podbić serca polskich dworzan. Jej wyjątkową urodę cenili także tłumnie przybywający do Warszawy obcokrajowcy. Jednym z nich był francuski kronikarz Karol Ogier, który wizytował w owym czasie warszawskie posiadłości króla Władysława. 1 lutego 1636 r. zanotował w swoim pamiętniku:

Po śniadaniu wygodnie mogłem obejrzeć odjeżdżającą miłośnicę króla, którą okrutnie chciałem zobaczyć. I bardzo piękna ona, i wielkiego również pełna uroku, o ciemnych oczach i włosach, i gładkiej ogromnie i świeżej cerze. Ale nie ma ona pełnej swobody, bo ciągle koło niej straż mężczyzn i niewiast.

Wysoka pozycja Jadwigi na dworze raziła konserwatywną polską szlachtę. Powszechnie mówiło się o panującej na Zamku Królewskim rozpuście, a Władysława nazywano „publicus concubinariusi” (publiczny cudzołożnik). Swoje niezadowolenie otwarcie wyrażali senatorowie, sprawą zainteresował się nawet Kościół. Nuncjusz papieski Honoriusz Visconti przekonywał, że piękna Jadwiga z pewnością usidliła króla za pomocą czarów. O pozostawanie w łączności z ciemnymi mocami podejrzewał ją sam prymas Jan Wężyk, który postanowił wypędzić z niej wszelkie złe duchy i z pełną powagą odprawił nad Bogu ducha winną Łuszkowską egzorcyzmy.

Pełną harmonię między kochankami mogło przerwać tylko jedno: małżeństwo Władysława IV Wazy. Jak można się domyślać, Cecylia Renata Habsburżanka z ograniczonym entuzjazmem przyjęła informację o pięknej konkurentce, zamieszkującej zresztą położone piętro wyżej apartamenty. Świeżo poślubiona (i, co tu dużo kryć, niezbyt atrakcyjna) królewska małżonka silnie naciskała na Władysława, by ten pozbył się z dworu ulubionej kochanki. Król nie chciał jednak stracić Jadwigi, dlatego czasowo przeniósł ją do Ujazdowa i wydał za jednego ze swoich dworzan Jana Wypyskiego, któremu „w drodze wielkich zasług” nadał starostwo mereckie. Wypyski był ewidentną ofiarą tej sytuacji: stał się pośmiewiskiem całej Rzeczypospolitej.

Jadwiga wkrótce po ślubie opuściła Warszawę i wraz z mężem wyjechała do nadanego im Merecza. Mimo to relacje Władysława IV Wazy i Cecylii Renaty nie uległy poprawie, w małżeństwie nadal dochodziło do wielu konfliktów. Wyjazd królewskiej nałożnicy niewiele zmienił w ich stosunkach: Merecz wkrótce stał się ulubionym terenem łowieckim króla Władysława. Monarcha zaczął tam wyjeżdżać przy każdej nadarzającej się okazji.

Zuzanna Wierus

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.