"Wszyscy byliśmy jak odpady nuklearne"

Wjazd do strefy zamkniętej wokół elektrowni Fot. Wikimedia Commons Wjazd do strefy zamkniętej wokół elektrowni

- Zastanawialiśmy się, czy ktoś nie wsypał do środka łyżki pieprzu - tak picie płynu Lugola wspomina dr Arkadiusz Bubak

Doktor Bubak jest wykładowcą Zakładu Fizyki Jądrowej Uniwersytetu Śląskiego.

Gdy po awarii elektrowni w Czarnobylu w 1986 roku dezinformacja i niepewność skazywały Polaków na snucie najczarniejszych scenariuszy, Bubak miał 11 lat. Jego starsi koledzy żartowali: "Pijcie, dzieci, płyn Lugola, to radziecka coca-cola".

27 kwietnia 1986 r. piłkarze Górnika Zabrze pieczętowali 12. mistrzostwo Polski, w ostatnim meczu wygrywając z Lechią Gdańsk 1:0. Dzień później radość zmąciły im pierwsze informacje o Czarnobylu.

- Nie wiadomo było, czy się cieszyć, czy bać. Wiadomości o katastrofie i jej skutkach były tak niespójne, że sami siebie pytaliśmy: "O co chodzi?" - mówi Jan Urban, wtedy gwiazda Górnika. Po zakończeniu sezonu Urban wyjechał z kadrą na obóz do Niemiec. Reprezentacja przygotowywała się do mundialu w Meksyku.

- Rodzina została w kraju. A zapewnienia o tym, że jest bezpiecznie, przeplatano wizjami o śmiertelnym promieniowaniu. Horror - dodaje Urban.

26 kwietnia 1986 r. Bohdan Smoleń kończył prace nad filmem "Kochankowie mojej mamy", w którym grał jedną z głównych ról. Choć nie była to komedia, dziś śmieje się na wspomnienie wydarzeń sprzed 25 lat. - Film cały w budynku kręciliśmy, więc wierzyliśmy, że ochroni nas przed promieniowaniem. A już przestałem się bać , gdy usłyszałem, że nasi kolarze wystartują w Wyścigu Pokoju - uśmiecha się Smoleń (wyścig w 1986 r. startował z Kijowa, a w nim 6 naszych).

28 kwietnia 1986 r. stacja pomiarowa w Mikołajkach zmierzyła radioaktywność powietrza. Była wyższa od normalnej... pół miliona razy. Wiadomość w Centralnym Laboratorium Ochrony Radiologicznej w Warszawie odebrała asystentka profesora Zbigniewa Jaworowskiego. Na widok jego nadjeżdżającego samochodu, wybiegła przed budynek, krzycząc: "Parking jest skażony!".

Jaworowski, specjalista od problematyki jądrowej, przyznaje, że nigdy nie przeżył czegoś takiego. - Pierwsza myśl: wojna atomowa. Albo atak terrorystyczny - wspomina Jaworowski.

Irek Loth, perkusista grupy Kat, niedługo przed katastrofą w Czarnobylu grał w Katowicach na pierwszym festiwalu Metalmania. Później ruszył z Katem w trasę. O wybuchu reaktora dowiedział się od znajomego lekarza w Bytomiu.

- Mówił mi: weź płyn Lugola dla całej rodziny, bo podobno coś gdzieś tam wybuchło. Potem widzę, że znajomi też załatwiają ten specyfik. A w gazetach i telewizji ciągle cisza - wspomina muzyk. - Potem pamiętam, że w mojej okolicy nikt ze strachu nie otwierał okien w mieszkaniach.

Dr Bubak został fizykiem jądrowym. Może dlatego, że jako 11-latek fascynował się doniesieniami, że w usuwaniu skutków wybuchu reaktora brały udział bioroboty (w rzeczywistości byli to radzieccy żołnierze). - Wyobrażałem sobie sceny jak z "Terminatora" - mówi dr Bubak. - Na fizykę poszedłem dowiedzieć się, czemu niebo jest niebieskie. Ale dziecięca fascynacja całą tą sprawą też zrobiła swoje.

Dziś za hymn pokolenia wychowanego w poczarnobylskiej niepewności i strachu śmiało można uznać utwór "Jestem odpadem atomowym", śpiewany w latach 90. przez Kazika i Elektryczne Gitary. Jego autor, Mirosław Jędras, napisał go rok przed katastrofą. - Po wybuchu chodziliśmy ulicami krzycząc: "Palanty, przestańcie ściemniać!" - opowiada Jędras. - Wtedy rzeczywiście byliśmy jak odpady atomowe...

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.