Ewa Bilicka

Wycieczki na handel w czasach PRL

Nikt nie wymagał od ówczesnych autokarów nadmiernego komfortu... Fot. Archiwum S. Młodeckiego Nikt nie wymagał od ówczesnych autokarów nadmiernego komfortu...
Ewa Bilicka

Jeszcze trzydzieści lat temu wyjazd za granicę był sportem ekstremalnym. Trzeba było zdobyć paszport, książeczki dewizowe i obłaskawić służby graniczne. I jeszcze dobrze było na kanikule zarobić.

W Rumunii od polskich turystów oczekiwano właściwie każdego towaru. Gum do żucia i cukierków dla żebrzących na ulicach dzieci, a dla dorosłych - chociażby biseptolu. Ten medykament był słabo dostępny w krajach demoludu (dla młodszych czytelników: demoludy to kraje tzw. demokracji ludowej), a miał
opinię bardzo skutecznego.

Pozostało jeszcze 95% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Ewa Bilicka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.