Zimą 1945 roku skończył się świat śląskiej arystokracji

Czytaj dalej
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Jadwiga Jenczelewska

Zimą 1945 roku skończył się świat śląskiej arystokracji

Jadwiga Jenczelewska

Dla naszej rodziny, tak samo jak dla wielu innych śląskich rodów, rok 1945 oznaczał katastrofę, koniec kilkusetletniej tradycji - mówi Gregor Henckel von Donnersmarck, opat z klasztoru cystersów

Wiedza na temat losów klasy arystokratycznej, która po 1945 r. przestała istnieć między Odrą a Wisłą, jest znikoma i jakby wstydliwie przemilczana. Wiemy tylko, że jest to naprawdę umarła klasa, że po II wojnie światowej nastąpiła całkowita zagłada tego nobliwego i ekskluzywnego świata. Ci zaś, którzy przeżyli wojenną gehennę, zostali rozpędzeni na cztery wiatry. Dosłownie. Ostateczny kres arystokracji na ziemiach polskich - jako jednolitej warstwy społecznej - przyniosły czasy PRL.

Mocą komunistycznego dekretu PKWN z 1944 r. o reformie rolnej wielkie majątki ziemskie zostały znacjonalizowane, i to bez odszkodowania. Konfiskacie podlegało wszystko, nawet rzeczy osobiste. Ta decyzja prowadziła wprost do zniszczenia, w tym fizycznego - i to w bardzo krótkim czasie - polskiej arystokracji i właścicieli ziemskich jako wroga klasowego. Wielu przedstawicieli najwybitniejszych rodów, m.in. Radziwiłłów, Zamoyskich, Branickich, Krasickich, aresztowano i wywieziono w głąb Związku Sowieckiego. Jeśli komuś udało się ocalić życie i nie trafił na Syberię, uciekał na Zachód. A jak to wyglądało na obszarach obecnego Górnego i Dolnego Śląska?

Przez ostatnie dziesięciolecia śląska arystokracja była traktowana jako coś niezwykle niepoprawnego politycznie i tak wstydliwego dla Polski, że należy o tej klasie milczeć, a najlepiej zapomnieć. Nic dziwnego, że jej historia jest prawie nieznana - nawet na Śląsku - a w najlepszym razie fragmentaryczna i powierzchowna. Co gorsza, w znacznym stopniu jest zafałszowana i zmanipulowana nie bez udziału „historyków” z czasów PRL.

A przecież nie ulega wątpliwości, że podwaliny pod wielki polski przemysł na przestrzeni kilkuset lat dały najpotężniejsze śląskie rodziny: Hochbergów z Pszczyny, Henckel von Donnersmarcków, Ballestremów, Tiele-Wincklerów, Schaffgotschów, Hohenlohe, Baildonów, Oppersdorffów, a także noszące typowo polskie nazwiska: Mieroszew-skich, Lichnowskich, Łubieńskich i wiele innych. To oni byli w Europie pionierami w dziedzinie górnictwa i hutnictwa. Nazwiska śląskich arystokratów to była właściwie cała licząca się Europa i koligacje z najważniejszymi rodami, w tym królewskimi.

Ani Niemcy, ani Polacy

- Śląsk był bardziej zachodnioeuropejski niż reszta ziem polskich - mówi dr Arkadiusz Kuzio-Podrucki, historyk od lat zajmujący się badaniem dziejów śląskiej arystokracji. - Uproszczenie, jakie narzucili komuniści na wizerunek śląskiej szlachty - jako niemieckiej - jest fałszywy, by nie powiedzieć kłamliwy. Wykorzystali to do celów ideologicznych. Powód był jeden - zlikwidować

Rodzina Mieroszewskich. Ślub Ireny Mieroszewskiej i Kazimierza Schwarzenberg-Czernego w Krakowie, 1920 r.
Narodowe Archiwum Cyfrowe Książę pszczyński Jan Henryk XV von Hochberg na wózku inwalidzkim przed swym pałacem. Prawdopodobnie rok 1937

klasę, dawną elitę społeczeństwa, co uczyniono we wszystkich krajach, które podbił Stalin, uderzając w szlachtę i arystokrację jako wroga klasowego. Na Śląsku wykorzystano dodatkowo nienawiść do Niemców - oczywistą po II wojnie światowej. Podobnie było na Pomorzu, Mazurach, w Sudetach, a nawet w odległym Siedmiogrodzie. Tymczasem śląska szlachta miała się przede wszystkim za Ślązaków, choć - fakt - w zdecydowanej większości mówiła po niemiecku, ale taki był język urzędowy państwa, którego ci ludzie byli obywatelami. Na przykład uważali się za Czechów - jak Lobkowiczowie, za Węgrów - jak Donnersmarckowie, za Włochów - jak Ballestremowie, za Francuzów - jak Garnierowie, za Szkotów - jak Baildonowie itd. Niespecjalnie się różnili pod tym względem od polskiej szlachty: Radziwiłłowie to Litwini, Czartoryscy - Rusini, Denhoffowie to Inflantczycy itd., a wszyscy oni zapisali najlepsze karty w historii Polski. Szlachta i arystokracja wszędzie była wielonarodowościowa i utrzymywała znakomite relacje z innymi rodami.

Pozostało jeszcze 73% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 6,15 zł miesięcznie.

    już od
    6,15
    /miesiąc
Jadwiga Jenczelewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.