"24 lutego 2022 będzie pamiętany w Ukrainie tak jak w Polsce 1 września 1939"

Dr Maciej Milczanowski
Dr Maciej Milczanowski - ekspert ds. bezpieczeństwa, wykładowca Uniwersytetu Rzeszowskiego.
Dr Maciej Milczanowski - ekspert ds. bezpieczeństwa, wykładowca Uniwersytetu Rzeszowskiego. P. Dubiel
Dziś nad ranem minął rok od napaści rosyjskiej na Ukrainę rozpoczynającej pełnoskalowy konwencjonalny konflikt zbrojny. Dzień 24 lutego 2022 będzie pamiętany w Ukrainie tak jak w Polsce 1 września 1939, ale i dla całego świata przynosi on poważne zmiany.

De facto Kreml decydując się na napaść na duże państwo w samym geograficznym środku Europy zapoczątkował procesy, które zasadniczo przemodelują ład światowy. Rosja, jako jeden z kluczowych graczy na arenie międzynarodowej zasadniczo zmienia swoją rolę, a to pociąga za sobą zmiany w relacjach z nią, każąc na nowo definiować relacje międzynarodowe. W tym rozumieniu wojna ta ma znaczenie globalne i historyczne.

Jednak w wymiarze społecznym, humanitarnym, militarnym toczą się bardzo krwawe, walki na terytorium samej Ukrainy. Często obserwatorzy, eksperci koncentrują się na tym politycznym i geopolitycznym wymiarze wojny, ale nie można tracić z oczu, przyzwyczajać się, zapominać o tym co dzieje się w samej Ukrainie.

Przez ten rok zginęły tysiące obywateli tego kraju, tysiące dzieci zostały wywiezione, umieszczone w obozach przygotowujących do adopcji przez rosyjskie rodziny, miliony zostały zmuszone do migracji wewnętrznych i poza granice państwa, w sposób celowy niszczono całe miasta, wiele obiektów infrastruktury różnego rodzaju. Dla Ukrainy jest to katastrofa gospodarcza, jak i humanitarna. Odbudowa domów, dróg, szkół, fabryk będzie bardzo kosztowna, ale życia ludziom, którzy zginęli w wyniku bezsensownej agresji rosyjskiej nie zwróci już nikt.

Jednocześnie Ukraina pomimo tych wszystkich tragicznych wydarzeń nie tylko się broni, nie tylko zatrzymała „drugą armię świata”, ale zdołała kontratakować i odzyskać ogromne połacie terenu w obwodzie charkowskim oraz chersońskim, odbijając sam Chersoń, a nawet zagrażając przecięciem okupowanego przez Rosję „korytarza do Krymu” na Zaporożu. Nawet gdy Rosja skoncentrowała swój wysiłek zbrojny w jednym miejscu – na Donbasie przerzucając tam większość wojsk z innych odcinków frontu. Nadal jej postępy były minimalne. Stąd decyzja o jesiennej mobilizacji z zamiarem drugiej wielkiej ofensywy, która rozpocznie się lada dzień.

Oczywiście Ukraina nie uczyniłaby tego wszystkiego bez sprzętowego i wywiadowczego wsparcia Zachodu, a głównie USA, ale to sami Ukraińcy walczą na froncie, ryzykują i tracą życie walcząc z brutalnym okupantem. Rosja potwierdza przy tym wszystkie najgorsze opinie o sobie, wracają wszystkie historyczne klisze. Okazuje się, że tego kogo nazywano rusofobem teraz trzeba uznać realistą.

Wypowiedzi prezydenta – cara, czy to w wiecowej atmosferze na stadionie w Moskwie, czy w wystąpieniach medialnych, czy w propagandzie rosyjskiej telewizji przypominają historycznych oszalałych dyktatorów, zupełnie oderwanych od jakichkolwiek standardów, a często nawet realiów, gotowych na wszystko w imię podbojów.

Widzimy kraj, który się militaryzuje, w którym dzieci i młodzież uczy się, że napaść na inne państwo, mordowanie i niszczenie są nie tylko uzasadnione politycznie i moralnie, ale przy udziale patriarchy Cyryla także religijnie – pochwalane przez Boga. Oficjalnie neguje się narodowość i kulturę ukraińską co jest ahistoryczne i całkowicie niehumanitarne.

Prawda, realia, a nawet rachunek zysków i strat nie mają już znaczenia. Po roku wojny Putin działa już tylko kategoriami „wygrać wojnę”, „podbić Ukrainę”, co zdradził chwaląc się w jednym z wywiadów, że podbił już dotąd więcej niż car Piotr I.

Z jednej strony skłania to do zastanowienia czy ludzkość jest skazana na takich dyktatorów i wciąż powtarzające się zagłady całych grup społecznych, ale z drugiej jednak sporo się zmieniło od 1939 roku. Tym razem sojusznicy działają, aktywnie wspierają zaatakowanego, widać niemalejącą mobilizację Zachodu we wspieraniu ofiary napaści. Nawet stanowisko Francji i Niemiec zmieniło się zasadniczo – choć powoli przez ten rok, a postawy takie jak premiera Węgier są marginesem – choć bardzo smutnym.

Oczywiście wsparcie dla Ukrainy powinno być większe, szybsze, bardziej kompleksowe, ale trzeba też być świadomym uwarunkowań polityki poszczególnych państw, ich interesów, tzw. „frontów wewnętrznych i zewnętrznych” w jakich poszczególne rządy działają.

Osobiście w początkach marca 2022 obawiałem się innego – gorszego - scenariusza i obecna mobilizacja Zachodu jest dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem nawet uwzględniając mankamenty. Niestety inicjatywa polityczna w tej wojnie jest po stronie Rosji. To sam Putin i jego otoczenie wciąż mogą decydować czy wojnę zakończyć, czy przedłużać na kolejne miesiące czy lata.

Od czasów II WŚ nie udało się wypracować kolektywnego mechanizmu uniemożliwiającego kontynuowanie takiej barbarzyńskiej i niczym nieuzasadnionej napaści. Chiny, Indie rozgrywają przy okazji tragedii Ukrainy swoją „partię szachów”, chcąc zbić kapitał polityczny. Podobne Rosji brutalne dyktatury jak Iran i Korea Płn. wspierają bliski swoim standardom reżim kremlowski. Pozostaje opór zbrojny i sankcje (choć ich skuteczność trudno ocenić). Tylko to sprawia, że Ukraina wciąż istnieje. Nikt nie wie jak i kiedy zakończy się ta wojna, ale Ukraińcy walczą o wszystko. Porażka oznaczać będzie, że znikną z mapy świata tak jak Polska kiedyś, a oni sami staną się niewolnikami Kremla.

W końcu dojdzie do zakończenia i będzie to proces polityczny – będą negocjacje pokojowe, będzie jakaś forma porozumienia. Ale od postawy i walki teraz zależy jakie to porozumienie będzie miało kształt w przyszłości.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Zastrzeż PESEL - Pismak przeciwko oszustom

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: "24 lutego 2022 będzie pamiętany w Ukrainie tak jak w Polsce 1 września 1939" - Nowiny

Wróć na naszahistoria.pl Nasza Historia