Antonianki - siostry od dobrego Anioła

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Piekarczyk
Dariusz Piekarczyk

Antonianki - siostry od dobrego Anioła

Dariusz Piekarczyk

Siostry Antonianki prowadzą w Łodzi Dom Samotnej Matki. Jest tu miejsce nawet dla 30 kobiet w ciąży i z dziećmi. Kobiet z trudnych środowisk. Dla nich siostry to Anioły.

W Domu Samotnej Matki przy ulicy Broniewskiego w Łodzi, prowadzonym przez Zgromadzenie Zakonne Sióstr Antonianek od Chrystusa Króla, pracują siostry oraz osoby świeckie. Dom generalny zgromadzenia mieści się przy ul. Janosika w Łodzi. Bywa, że trzy siostry mają pod opieką ponad dwadzieścia kobiet w wieku od 16 do 40-kilku lat, ale także dzieci do trzeciego roku życia. Trafiają tu kobiety odrzucone przez swoje, najczęściej patologiczne, środowisko, bywa, że z przemocy domowej, interwencji kryzysowej, a także wprost z ulicy. Są z Łodzi, Pabianic, Rawy Mazowieckiej, Zgierza, Zduńskiej Woli. Tu odzyskują poczucie wartości, dostają szansę wyjścia na prostą.

Część ją wykorzystuje. Dla nich, siostry to dobre Anioły. Zresztą kobiety, którym udzielają pomocy, właśnie tak o nich mówią.

Antonianki - siostry od dobrego Anioła
Dariusz Piekarczyk Siostra Natalia Chrobak ze Zgromadzenia Sióstr Antonianek pracuje w Domu Samotnej Matki w Łodzi i jak mówi praca pochłania ją bez reszty.

Dzień, w którym czasu brakuje

- Dzień w Domu Samotniej Matki - zastanawia się siostra Natalia Chrobak. - Tu ciągle coś się dzieje. Telefony, dary od ludzi, zgłoszenia kobiet, rozmowy z mamami, organizacja im czasu, opieka nad dziećmi, w tym także wieczorne kąpiele, rozwiązywanie problemów z jakimi do nas przychodzą, konsultacje, pozyskiwanie dobroczyńców. I kiedyś trzeba zjeść... Czasem jest tak ciężko, że gdyby nie modlitwa, nie dałabym rady. Bez niej bym się posypała. To motor całego mojego działania. Bycie z Bogiem non stop w tym, co robię.

Dodajmy, że budynek, w którym przebywają kobiety pachnie nowością. Oddany został do użytku około pięciu lat temu. Zbudowany został od podstaw. W domu, którego dyrektorem jest siostra Magdalena Krawczyk, są pokoje mieszkalne dla kobiet o naprawdę dobrym standardzie, świetlica, jadalnia, gabinet lekarski oraz kaplica.

Modlitwa i nauka życia

W Domu Samotnej Matki działalność ewangeliczna jest, jakby, na miejscu drugim. Siostry uczą tu kobiety funkcjonowania w życiu codziennym.

Są warsztaty prowadzone przez pracownika socjalnego. Pokazujemy jak prowadzić dom, dbać o higienę. Uczymy też kobiety, jak napisać CV, co powiedzieć podczas rozmowy kwalifikacyjnej u potencjalnego pracodawcy, nawet jak ubrać się na taką rozmowę. Ba, pomagamy im znaleźć pracę. Pokazujemy, że świat nie jest taki zły, dowartościowujemy je

Antonianki - siostry od dobrego Anioła
Dariusz Piekarczyk Dom Samotnej Matki przy ul. Broniewskiego prezentuje się okazale. Na korytarzu są piłkarzyki, które cieszą się dużym zainteresowaniem

- mówi siostra Natalia Chrobak.

W ośrodku jest niewielka kaplica, skromnie, aczkolwiek gustownie urządzona.

- Nie ma przymusu, aby uczestniczyć we mszy świętej - wtrąca siostra Justyna Kałwa, która jest w zakonie od 28 lat, a w Łodzi od 20. - Jest za to możliwość spowiedzi, my tu mamy nawet chrzty, są rekolekcje. Kto chce ma możliwość uczestnictwa w życiu religijnym.

Dom, to dom. Siostry dbają więc o to, żeby np. Boże Narodzenie było świętem wyjątkowym.

- Jest więc wspólne przygotowywanie potraw, Wigilia, mamy nawet prezenty - wyjaśnia siostra Natalia. - W Wielkanoc lejemy się wodą, ba, mamy tu nawet Bal Sylwestrowy, świętujemy dni matki, kobiet, dziecka.

- Wie pan, kiedy odczuwamy radość? - pyta siostra Natalia. - Jak nasze matki rozkwitają, wierzą, że są ważne i kochane, że poradzą sobie w życiu. Kiedy widzimy, jak lepiej opiekują się dziećmi, są z nich dumne. Kiedy dają z siebie dużo. Kiedy po wyprowadzce od nas dzwonią, odwiedzają i chwalą się swymi sukcesami. Bywa, że zapraszają nas do siebie. I kiedy widzę, że to, co z siebie daję, rodzi dobro i miłość u innych. To moja radość.

Kryzys powołaniowy u Antonianek

Siostra Natalia Chrobak przyznaje, że z powołaniami, przynajmniej w ostatnim czasie, raczej kiepsko. Młode dziewczęta nie pojawiają się. Czyżby nie odpowiadało im życie klasztorne?

Ostatnim czasem młode dziewczęta niestety nie przychodzą. Kilka lat temu miałyśmy dziewczyny, ale zrozumiały, że to nie jest ich droga. Zresztą kultura bycia i mentalność nie służą wzrastaniu powołaniom. Mnie łatwiej było iść do zakonu, te kilkanaście lat temu. Teraz jest to prawie wszędzie, niestety, obśmiewane

- komentuje siostra Natalia.

Sama mówi, że - choć chciała mieć męża i czworo dzieci - nie żałuje, że jest w zakonie.

- Przychodząc do zgromadzenia uczymy się zostawiać wszystko, ale o dziwo Bóg tutaj daje wszystko - mówi. - Posyłając nas do różnych zadań, mamy możliwość rozwijania się i odkrywania darów, o które byśmy się nie podejrzewały. Pewnych rzeczy jesteśmy pozbawione, ale świadomie z nich rezygnujemy, choćby z własnego konta. Dostajemy jednak inne. Tutaj też się dojrzewa, jak w miłości. Kobieta w habicie to oblubienica Jezusa. Temu podporządkowane jest całe życie. A jaki jest tego wyraz, to widać w ogromnym bogactwie zgromadzeń i zakonów.

Dariusz Piekarczyk

Dariusz Piekarczyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.